REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Opinie » Publicystyka

Publicystyka

Dwie nagrody Herty Müller

Krzysztof Masłoń 09-12-2009, ostatnia aktualizacja 09-12-2009 00:26

Komitet Noblowski uczynił królewski dar Erice Steinbach i jej Centrum przeciwko Wypędzeniom: usankcjonował sens ich istnienia, potwierdzając ich racje – pisze krytyk literacki „Rzeczpospolitej”

Mowa noblowska Herty Müller wygłoszona w poniedziałek jest okazją, aby wrócić do dyskusji na temat laureatki. Po przyznaniu tegorocznej literackiej Nagrody Nobla napisałem komentarz, który przez światłą i postępową część krytyki polskiej najdelikatniej nazwany został kuriozalnym, prasa niemiecka uznała go zaś za wielce charakterystyczny dla polskiej opinii publicznej przejaw fobii antyniemieckiej. Przy okazji dostało się „Rzeczpospolitej” jako takiej.

Moje aberracje

Tym, którzy nie wiedzą, o co chodzi, wyjaśniam, że poszło o jedno zdanie. Otóż ośmieliłem się wyartykułować obawę, że nagroda dla pochodzącej z rumuńskiego Banatu, a piszącej po niemiecku autorki, choć sama w sobie jest na pozór odległa od polityki, w istocie wpisuje się w ciąg działań zmierzających do odwrócenia biegunów historii, zrelatywizowania winy Niemców, sprawców II wojny światowej, zamieniających w czyn idee Adolfa Hitlera, i uczynienia z nich ofiar tej wojny.

Córka esesmana z Rumunii, przez lata komunizmu Ceausescu uparcie trwająca przy niemieckości – niezależnie od tego, że prezentowała postawę zdecydowanie antytotalitarną, i to bez jakichkolwiek niedomówień – i była za to prześladowana, idealnie przystawała do celów, którymi kierują się ci nasi zachodni sąsiedzi, dla których wojna ze wszystkimi swoimi konsekwencjami nie jest powodem do wielkiego wstydu, lecz traumą usprawiedliwiającą poczucie wielkiej krzywdy.

Wykładam teraz kawę na ławę, we wspomnianym komentarzu 9 października napisałem jednak tylko tyle: „Z tegorocznego literackiego Nobla dla Herty Müller cieszyć się będą nie tylko antykomuniści i ofiary komunistycznych prześladowań, nie tylko feministki, ale i – jak sadzę – działacze niemieckiego Związku Wypędzonych. Nobel ze stemplem Eriki Steinbach? Podoba mi się znacznie mniej”. Następnego dnia w „Rzeczpospolitej” ukazał się artykuł Jacka Cieślaka przedstawiający szereg innych argumentów sprawiających, że trudno nam przejść obojętnie nad Noblem dla Herty Müller, nie mówiąc o radości z powodu wyróżnienia prozy tej pisarki.

Że jednak nie tylko „Gazeta Wyborcza”, do czego przywykłem, wytknęła mi aberrację umysłową i zakłócanie tak świetnie rozwijających się stosunków polsko-niemieckich, bliski już byłem posypania głowy popiołem, przeproszenia wszystkich zainteresowanych, z Eriką Steinbach na czele, a następnie wyuczenia się dzieł autorki „Król kłania się i zabija” na pamięć.

Niepoprawne komentarze

Biorąc pod uwagę krzywdy narodu niemieckiego doznane w czasie wojny i po niej w państwach ościennych, zacząłem przemyśliwać nawet nad cyklem reportaży pod hasłem „Być Niemcem”: a to w Rumunii, a to Słowenii, oczywiście w Polsce, kłopot byłby pewnie jedynie z Czechami. Dałem jednak spokój, reportaże takie na pewno sprokurują utalentowani dziennikarze innych mediów, zawsze chętni, by stanąć po stronie uciskanych i dyskryminowanych.

I oto 1 listopada 2009 Herta Müller otrzymała nagrodę praw człowieka Fundacji Centrum przeciwko Wypędzeniom. Ot, siurpryza. W stosownym komunikacie wyczytałem, że noblistka, co prawda, zajmuje się w swej twórczości tematem deportacji, ale to nie oznacza, że popiera działalność centrum. Nagrodę jednak przyjęła. Tylko o to chodziło działaczom Centrum przeciwko Wypędzeniom, któremu Komitet Noblowski uczynił królewski dar: usankcjonował sens ich istnienia, potwierdzając ich racje.

Czy mam satysfakcję? Nie, upewniłem się jedynie w przekonaniu, że warto pisać niepoprawne politycznie komentarze.

Pisali w „Rz”

Jacek Cieślak

Hitler, Walkiria i Nobel

Tegoroczną literacką Nagrodę Nobla uważam za dowód historycznej i politycznej ignorancji. 10 października 2009

Krzysztof Masłoń

Dwa oblicza nagrody

Z nagrody cieszyć się będą nie tylko antykomuniści i ofiary komunistycznych prześladowań, nie tylko feministki, ale i – jak sądzę – działacze niemieckiego Związku Wypędzonych. 9 października 2009

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Szułdrzyński: O plemieniu zwanym Platformą

W tym tygodniu po raz kolejny zyskał lider "Solidarności" Piotr Duda. Szczerze mówiąc zyskiwał każdego dnia >>