Moda
Modelka, która mówi
W czasie ostatnich pokazów w Paryżu Jean-Paul Gaultier zrobił z 51-letniej Inés de la Fressange gwiazdę swojej kolekcji. Niepokorna muza Karla Lagerfelda, przyjaciółka zmarłego niedawno Yvesa Saint-Laurenta opowiada „Rzeczpospolitej” o wielkich ze świata francuskiej mody i o tym, co robi dojrzała kobieta, by czuć się dobrze we własnej skórze
Jest tak samo szczupła jak 30 lat temu, a kilka zmarszczek dodaje jej uroku. Gołym okiem widać, że jej twarzy nie dotknął skalpel chirurga kosmetycznego. Na komplement odpowiada, że to zasługa genów i że zawsze starała się zdrowo odżywiać.
Zapala papierosa, ale prosi, abym o tym nie pisała. Kiedyś szlugi (śmieje się) były popularnym rekwizytem mody, miały dodawać seksapilu. Widziała tyle papierosów w ustach gwiazd Hollywoodu... Nikt nie mówił o ich szkodliwym wpływie. Chciałaby rzucić palenie, ale nie jest to łatwe. Przekonuję ją, że o tym napiszę tylko w kontekście, który uzmysłowi czytelnikom, jak niezdrowe oddziaływanie miewa moda.
Inés Marie Laetitia Églantine Isabelle de Seignard de la Fressange urodziła się w 1957 roku w arystokratycznej rodzinie. Jej ojciec markiz André de Seignard de La Fressange był finansistą, a pochodząca z Argentyny matka Cecilia Sanchez-Cirez pracowała w młodości jako modelka. Żyli jak światowcy hipisi, podróżowali, przez ich dom przewijała się bohema.
– Jak z powieści Francoise Sagan – mówi Inés. Nią i dwójką braci zajmowała się głównie babka Simone Jacquinot, córka André Lazarda, właściciela firmy doradztwa finansowego.
Drzewo genealogiczne Inés schodzi do XIII wieku i aż roi się w nim od rycerzy, hrabiów, królewskich doradców, bankierów.
– Wychowywała mnie niania Wiktoria, która pochodziła z Polski. Była dla mnie jak druga matka. Całowała na dobranoc, opowiadała bajki i przytulała. Nazywałam ją Toja, bo jej imię było za trudne do wymówienia. Rozpieszczała sernikami, uwielbiałam chleb razowy. Znałam wiele polskich słów. Pamiętam te, które powtarzała: “rany boskie”, “w dupie” – Inés wybucha śmiechem. – Znam polskie przekleństwa, ale nie wolno mi było ich powtarzać. Kazano mi uczyć się angielskiego i wysyłano do Wielkiej Brytanii. Z matką rozmawiałam po hiszpańsku.
Babka przyszłej ikony francuskiej modymieszkała w luksusowym apartamencie w VIII dzielnicy Paryża. Przepych i zbytek były tu chlebem powszednim, elegancja od rana do wieczora obowiązkowa jak mycie zębów. Babka Simone miała dwóch szoferów, służących, wychodziła tylko z nakrytą głową. Trzykrotnie zamężna była zagorzałą bojowniczką o prawa kobiet i bywalczynią pokazów mody. W jej domu Inés poznała wyrafinowanie a la francaise. Później przez lata czuła się winna, że jej dzieciństwo było tak uprzywilejowane. W ramach buntu jeden z jej braci w wieku 12 lat został marksistą. Ona modelką.
Za wysoka i chuda
Babka jest zachwycona pomysłem. Siedemnastoletnia Inés idzie do agencji modelek. Słyszy, że ma za grube brwi, wygląda na chłopczycę, jest zbyt koścista i ogólnie nie nadaje się do zawodu. Kilka dni później szefowa agencji Pauline w czasie kolacji u znajomych rodziny chce ją z miejsca angażować. Zatrudniała modelki, które odbiegały od kanonów urody. Rodzina postanawia jednak, że Inés zda najpierw maturę. Kiedy ta zastanawia się nad studiami, matka stwierdza, że studia do niczego nie są jej potrzebne. Ines zapisuje się na historię sztuki, ale po roku przerywa. Pozuje dla “Elle” Oliviero Toscaniemu, bierze udział w pokazie Thierry’ego Muglera. Jej kariera nabiera rozpędu. Dziennikarze nazywają ją modelką, która mówi.
– Bycie modelką traktowałam jako zabawę i sposób na dorobienie kilku groszy. Kiedy w latach 80. media zaczęły się interesować modą, dziennikarze przychodzili do mnie, gdyż byłam jedyną Francuzką. Znałam angielski i byłam dość niekonwencjonalna. Na pokazach chodziłam zygzakiem, spacerowałam ze swoim psem, nartami lub poduszką. Z podium robiłam zdjęcia widowni. Wystarczyło powiedzieć kilka zdań trzymających się kupy, by zyskać opinię osoby inteligentnej. A ja byłam po prostu normalna.
Coco, Karl i Yves
W 1983 roku Inés rozpoczyna współpracę z domem mody Chanel. Mówi się, że jest podobna do Coco. Jest pierwszą modelką, z którą dom mody haute couture podpisał kontrakt na ekskluzywność. Staje się rozpoznawalna nie tylko we Francji. To epoka, kiedy modelki szturmem wdzierają się do świadomości masowej, zajmując miejsca do tej pory zarezerwowane tylko dla gwiazd ekranu.















