Z życia samorządów
Słynna Pijalnia zagrożona
Największa w Europie pijalnia wód mineralnych w Krynicy-Zdroju ma zostać rozebrana. Nie wiadomo, jaki obiekt ją zastąpi
Urząd Marszałkowski Województwa Małopolskiego wydał „Atlas dóbr kultury współczesnej”. Starannie opracowany album przedstawia obiekty powstałe po 1945 r., godne zachowania dla przyszłych pokoleń. Pomniki, fontanny, detale architektoniczne, założenia urbanistyczne i przede wszystkim budynki. Pośród nich znajdujemy wzniesioną w 1971 r. krynicką Pijalnię Główną. Autorzy „Atlasu” ocenili ją wysoko, przyznając 6 punktów w 8-stopniowej skali. Podczas promocji „Atlasu”, która odbyła się 3 lutego tego roku, architekci, historycy sztuki i urzędnicy, m.in. małopolski konserwator zabytków, zastanawiali się nad wypracowaniem skutecznych form ochrony powojennego dziedzictwa. W tym samym czasie zapadały decyzje o wyburzeniu Pijalni.
– Stan techniczny Pijalni jest taki, że ma pozwolenie na użytkowanie do końca 2010 r. Jest to obiekt nieekonomiczny, wyposażony w grube, nietermoizolacyjne płyty szklane, ma nadszarpniętą konstrukcję nośną. To wszystko trzeba by wymienić – mówi Emil Bodziony, burmistrz Krynicy-Zdroju. Dlatego władze kurortu postanowiły obiekt wyburzyć. – Jak się chce coś zniszczyć, to się szuka jakiegoś argumentu – komentuje Stanisław Spyt, współprojektant Pijalni (wraz z nieżyjącym już Zbigniewem Mikołajewskim). – Powinno to być poddane najsurowszym ekspertyzom, także ekonomicznym, czy można ten budynek unicestwić – dodaje.
Tutejsze sanatoria dostojnie niszczeją, bo kontrakty z NFZ nie pozwalają na remonty
Jego dzieło to największa pijalnia wód mineralnych w Europie – ma aż 4,5 tys. mkw. powierzchni. Miłośników modernizmu zachwycają w niej proste, rytmiczne podziały szklanej ściany wychodzącej na Deptak, pasma neonówek w suficie czy ceramiczna mozaika ścienna. Sufit wisi w powietrzu nie wiadomo jakim cudem. – To była bardzo śmiała konstrukcja – podkreśla Stanisław Spyt. Można tu spacerować, popijając pyszną wodę i ciesząc oczy ogrodem zimowym – olbrzymimi palmami, fikusami i innymi roślinami egzotycznymi. Można też posłuchać Orkiestry Zdrojowej w małej sali koncertowej.
Monstrualny złoty ząb
Nieoficjalnie wiadomo już, że polskie Davos, czyli coroczne Forum Ekonomiczne w Krynicy, będzie się nadal odbywać u stóp Góry Parkowej. Krynica musiała stoczyć bitwę z Sopotem, który chciał jej Forum odebrać. Nadmorski kurort podpierał swoje starania nowo zbudowanym Centrum Haffnera, w którym uczestnicy międzynarodowej imprezy mieliby doskonałe warunki, w przeciwieństwie do krynickiej improwizacji.
Szkopuł w tym, że Centrum Haffnera to estetyczna katastrofa, taki monstrualny złoty ząb wprawiony w uroczą skądinąd zabudowę Sopotu. Krynica musi podnieść standard obsługi swych gości w czasie Forum, więc jej władze postanowiły stworzyć centrum kongresowe w miejscu Pijalni. – To pozwoli wygenerować kapitał, którego nie ma ani spółka uzdrowiskowa, będąca właścicielem Pijalni, ani minister skarbu. Dlatego powstanie spółka celowa, z udziałem spółki uzdrowiskowej, gminy i województwa małopolskiego, które wniesie największy wkład finansowy – informuje burmistrz. Oprócz budowy centrum kongresowego spółka ta ma zrewaloryzować Stary Dom Zdrojowy (łączny koszt ok. 100 mln zł). – Nie jest wykluczone, że Pijalnia powstanie w tym samym kształcie, nieco powiększona, jako centrum kongresowe z funkcją leczniczą, tylko proporcje będą odwrotne. W tej chwili jest bardzo duża powierzchnia pijalni, a mała sali koncertowej – uspokaja Emil Bodziony.
Europejski salon
Znane na całym świecie Davos nie umywa się do biednej Krynicy, przynajmniej pod jednym względem: nie ma Deptaka. Na tym reprezentacyjnym placu spotyka się kilka stylów architektonicznych: alpejski, zakopiański, neorenesansowy i modernistyczny – zarówno przedwojenny (Nowy Dom Zdrojowy), jak i powojenny (Pijalnia).
Styl Pijalni nie wziął się z niczego. – To było pokłosie mojej podróży do Włoch w 1958 r., kiedy miałem wspaniałą okazję poznać, jak kształtuje się architektura na świecie, na tle panującego u nas wówczas socrealizmu – wspomina Stanisław Spyt.














