REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Kultura » Film

Film

Agentka w sidłach uczuć

Rafał Świątek, Barbara Hollender, Marek Domagalski 09-03-2010, ostatnia aktualizacja 11-03-2010 07:43
Magdalena Boczarska i Andrzej Seweryn w filmie Jana Kidawy-Błońskiego zagrali parę kochanków uwikłanych w działania bezpieki
źródło: Monolith films
Magdalena Boczarska i Andrzej Seweryn w filmie Jana Kidawy-Błońskiego zagrali parę kochanków uwikłanych w działania bezpieki
źródło: Monolith
"Różyczka"
Magdalena Boczarska  i Robert Więckiewicz;
źródło: Monolith films
Magdalena Boczarska i Robert Więckiewicz; "Różyczka"

„Różyczka” nawiązująca do autentycznych postaci i wydarzeń z PRL wzbudza emocje. Podzieliła też recenzentów „Rz”

Pro - Barbara Hollender

Miłość w czasach zarazy

Film Jana Kidawy-Błońskiego to dramat namiętności, ale też przejmujący obraz totalitaryzmu. Można by go reklamować sloganem zapożyczonym od tytułu powieści Marqueza: "Miłość w czasach zarazy".

Kochając czy inwigilując? - z Robertem Więckiewiczem rozmawia Jolanta Gajda- Zadworna

"Różyczka" jest opowieścią o trójkącie. Roman Rożek, pewny siebie mężczyzna, romansuje z atrakcyjną, ale prostą i niewykształconą dziewczyną. Kamila nie wie, że związała się z agentem SB. Dowie się, gdy narzeczony nakłoni ją do współpracy i podstawi starszemu pisarzowi-opozycjoniście.

Esbek rozgrywa niebezpieczną grę, ale gdy zaczyna tracić kochankę, przeżywa tragedię. Pisarz brnie w związek, może z tęsknoty za młodością, może z poczucia samotności, choć jest zbyt inteligentny, by nie dostrzegać niepokojących sygnałów. Ale najbardziej tragiczną postacią jest sama donosicielka, której przyjdzie dwukrotnie zdradzić własne uczucia. Zgoda na układ narzucony przez narzeczonego jest dla niej dowodem miłości, ale też upokorzeniem. Potem, gdy zakocha się w pisarzu, po raz drugi poczuje wstręt do siebie: znów zdradza kogoś, kto stał się dla niej ważny.

Jan Kidawa-Błoński mocno osadza tę historię w realiach PRL. Wykorzystuje archiwalne zdjęcia z Marca '68, portretuje antysemicki klimat tamtego czasu. Pieczołowicie odtwarza wygląd ulic, wnętrz, ale przede wszystkim dylematy i wybory, przed którymi zbyt często stawali ludzie w socjalistycznym państwie. W losach pisarza można doszukiwać się sytuacji z życia Pawła Jasienicy, na którego donosiła młoda żona.

Ale to nie był wyjątkowy przypadek, tak działał komunistyczny system. Kochankę Brechta zwerbowała Stasi, wcześniej KGB podstawiło kobietę Jesieninowi. Na postać pisarza złożyli się i inni. W klubie Związku Literatów upomina się on o wolność słowa jak Jerzy Zawieyski w słynnym sejmowym przemówieniu i współpracuje z Wolną Europą jak Stefan Kisielewski.

Konkurs dla czytelników

Znakomite, tchnące prawdą sceny rozgrywają się w środowisku esbeków. A dziewczyna? Obrona takich "Różyczek" jest odwagą. Ale właśnie przez los tej kobiety reżyser pokazuje, jak totalitarny system wciągał w swoje tryby zwyczajnych ludzi i jak pierwsze ustępstwa od uczciwości pociągały następne. Przypomina też o wysokiej cenie, którą przychodziło za złe wybory płacić. Zazdrościliśmy Niemcom "Życia na podsłuchu", dziś szanujmy odwagę spojrzenia na rodzime losy nie przez czarno-białe okulary.

"Różyczka" to najlepszy film w dorobku Jana Kidawy-Błońskiego, świetnie zrealizowany i rewelacyjnie zagrany przez Magdalenę Boczarską, Roberta Więckiewicza oraz Andrzeja Seweryna.

Kontra - Rafał Świątek

Fałszywe obrazki marcowe

Film Jana Kidawy-Błońskiego to zmarnowana szansa na polskie "Życie na podsłuchu". Nagrodzony Oscarem obraz Floriana Henckela von Donnersmarcka opisywał mechanizm unicestwiania ludzi przez totalitarne państwo. A przy tym zaskakiwał postacią agenta Stasi, który z oprawcy stopniowo przeistaczał się w obrońcę swoich ofiar.

Kluczem do sukcesu niemieckiego filmu był nie tylko pierwszorzędnie nakreślony kontekst, ale przede wszystkim wiarygodny psychologicznie portret głównego bohatera.

Tymczasem "Różyczka" zawodzi w obu przypadkach. Zamiast sugestywnie ukazanego polityczno-społecznego tła 1968 roku, co prowadziłoby do zagęszczenia atmosfery wokół miłosnego trójkąta między esbekiem, inwigilowanym literatem i zakochaną w obu mężczyznach agentką, dostajemy nieudolną ilustrację marcowych wydarzeń.

Reżyser odtwarza m.in. legendarną inscenizację "Dziadów". Tyle że spektakl, który porwał publiczność i wbrew intencjom władzy rozbudził patriotyczną świadomość, wypada na ekranie gorzej niż przedstawienie w amatorskim teatrzyku. Jak widz ma uwierzyć, że ogląda jedno z najważniejszych wydarzeń w historii polskiego teatru?

Poprzednia
1 2
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Oscarowi faworyci w kinach

Filmy, którym przyznano w tym roku najwięcej nominacji do Oscarów, czyli "Artysta" francuskiego reżysera Michela Hazanaviciusa, oraz "Hugo i jego wynalazek" Martina Scorsese trafią do kin w Polsce >>