REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Nauka » Cywilizacja

Cywilizacja

Wyścig po podwodny skarb

Krzysztof Kowalski 09-03-2010, ostatnia aktualizacja 09-03-2010 20:03
Figurka ze statku „Nuestra Senora de Atocha” jest wykonana w całości ze złota.
źródło: AP
Figurka ze statku „Nuestra Senora de Atocha” jest wykonana w całości ze złota.

Naukowcy walczą z poszukiwaczami kosztowności o wrak z cennym ładunkiem spoczywający u wybrzeży Chile

Chodzi o żaglowiec "Oriflamme", francuski okręt wojenny, długości 41 metrów. Po 18 latach służby na Morzu Śródziemnym, w 1761 roku przechwycili go Brytyjczycy i zmienili na statek handlowy. Po dwóch latach zajęli go Hiszpanie, nadali nową nazwę – "Nuestra Senora del Buen Consejo y San Leopoldo" i posłali na zachodnią półkulę.

W 1770 roku podczas sztormu statek poszedł na dno w pobliżu ujść rzek Huenchullami i Mataquito, na wysokości miejscowości Curepto. Warunki naturalne tego miejsca uniemożliwiły pomoc z lądu, mimo że żaglowiec był widoczny. Nikt nie przeżył. Żaglowiec wiózł kryształy. Na pokładzie byli bogaci pasażerowie nieruszający się nigdzie bez bajecznie drogich klejnotów.

Teraz wrak spoczywa pod warstwą osadów. Chronią go one przed falami, prądami morskimi i ludźmi. To nietknięte stanowisko archeologiczne przedstawia wielką wartość naukową. Problem polega jednak na tym, że ludzie zamierzający eksplorować ten skarb nie dają gwarancji, że zbadają wrak w sposób naukowy.

Takie przypadki miały miejsce w ostatnich latach. Amerykanin Mel Fischer wydobył z hiszpańskiego wraku "Nuestra Senora de Atocha" skarb wart 400 mln dolarów, ale wraku nie zbadał. Firma z Florydy Odyssey Marine Exploration wydobyła z "Nuestra Senora de Las Mercedes" monety warte 500 mln dolarów, nie podjęła prób zbadania wraku. Rząd Meksyku w ogóle nie zezwala eksploratorom na zbliżanie się do wraków spoczywających w wodach terytorialnych, rezerwuje taką możliwość dla ekip z uniwersytetów.

Jak będzie w przypadku "Oriflamme"? Dr Christophe Pollet wraz z Pedro Pujante założył w stolicy Chile Santiago Institut d'Archeologie Nautique et Subaquatique, placówkę, której celem jest badanie i ochrona podwodnego dziedzictwa Ameryki Łacińskiej. Uważa on, że firma Oriflama S.A., założona w celu wydobycia skarbu, nie zamierza prowadzić podwodnych badań, ale jedynie wydobyć kosztowności.

– Nie wolno pozwolić działać pod wodą pseudonaukowcom dążącym jedynie do zysku. W przeciwnym razie powrócimy do złotego wieku antykwariuszy, którym archeologia służyła jedynie do wzbogacania prywatnych kolekcji – powiedział Christophe Pollet.

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Architektoniczna zagadka sprzed 1900 lat

Pozostałości tajemniczej budowli z czasów rzymskich odkopali w Norfolk brytyjscy badacze >>