Medycyna i zdrowie
Wzrost zachorowań na grypę, ale nie ma epidemii
Liczba zachorowań na grypę w Polsce wzrosła w ostatnim tygodniu, ale nie można mówić o epidemii - powiedziała prof. Lidia Brydak, kierownik Krajowego Ośrodka do Spraw Grypy z Państwowego Zakładu Higieny. Jej zdaniem, wciąż jeszcze warto zaszczepić się przeciw grypie.
- W ostatnim tygodniu odnotowano wzrost zachorowań na grypę w stosunku do poprzedniego tygodnia. Nie można przewidzieć, czy nastąpi dalszy wzrost liczby zachorowań, bo zależy to od odporności całego społeczeństwa na obecnie krążące szczepy wirusa grypy - powiedziała prof. Brydak.
Zaznaczyła, że trudno jednak określić jakie to są szczepy, bo lekarze bardzo niechętnie pobierają próbki do badań laboratoryjnych. Podkreśliła, że mimo zwiększonej zachorowalności, cały czas warto jeszcze szczepić się przeciw grypie. Przypomniała, że szczepionka zaczyna działać w organizmie człowieka już po 7 dniach, po których uzyskujemy odporność. - Ponadto chroni ona przez poważnymi powikłaniami choroby, na które najbardziej narażone są właśnie osoby z grupy podwyższonego ryzyka - osoby starsze i dzieci - zaznaczyła.
Zdaniem prof. Brydak głównym problemem związanym z zachorowaniami na grypę jest mała liczba zaszczepionych osób, co wynika z "bardzo niewielkiej świadomości społeczeństwa, a w wielu przypadkach również pracowników służby zdrowia" w tej kwestii.
- W ostatnim sezonie epidemicznym przeciw grypie zaczepiło się 5,6 procent społeczeństwa. Wśród dzieci do 14. roku życia, które znajdują się w grupie osób najbardziej narażonej na zachorowanie, zaszczepionych jest zaledwie 2 procent - powiedziała Brydak.
Z informacji nadesłanych przez korespondentów PAP wynika, że liczba zachorowań na grypę w poszczególnych regionach jest bardzo zróżnicowana, w kilku województwach rośnie, ale nigdzie nie ma powodów do niepokoju.















