REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Styl Życia » Podróże

Podróże

Daleka krewna czapli purpurowej

Olga Saska 01-12-2011, ostatnia aktualizacja 01-12-2011 21:27
Nad Cremoną guruje Torrazzo - mierząca 112 m dzwonnica z XIII w.
źródło: AFP
Nad Cremoną guruje Torrazzo - mierząca 112 m dzwonnica z XIII w.
Tradycje Antonia Stradivariego kontynuuje dziś w Cremonie ponad stu lutników
źródło: AFP
Tradycje Antonia Stradivariego kontynuuje dziś w Cremonie ponad stu lutników
źródło: Rzeczpospolita

Miasto trzech „t”, mówią o Cremonie Włosi. Pierwsze „t” to wieża Torrazzo. Drugie to torrone, cremoński nugat. W kwestii trzeciego „t” zdania są podzielone

Cremona jest miastem dyskretnym. Nie lubi chwalić się zanadto, mimo że ma czym. Efektem jest jej stosunkowo mała popularność wśród turystów. Nie widać tu tłumów oblegających wspaniałe budowle z okresów największej świetności miasta: średniowiecza, gdy Cremona była niezależną komuną miejską i jednym z najpotężniejszych miast północnej Italii, i renesansu, gdy rozkwitała pod panowaniem rodu Viscontich, a następnie Sforzów, władców Mediolanu.

Nawet Torrazzo, najpopularniejszej atrakcji turystycznej miasta, nie szturmują falangi zwiedzających. Zbudowana w XIII wieku i licząca 112 m kampanila była najwyższą wieżą w Italii aż do fatalnego dla cremończyków roku 1959, kiedy w Mortegliano w regionie Friuli stanęła dzwonnica o metr wyższa. Ale czy można wieżę ceglaną porównywać z betonową? Mieszkańcy Cremony podkreślają, że ich dzwonnica pozostała najwyższą w całych Włoszech wieżą z cegły.

Do Torrazzo nazwą i kształtem nawiązuje drugie z trzech cremońskich „t": torrone, sławny tutejszy nugat, po raz pierwszy przyrządzony ponoć w 1441 r. z okazji zaślubin przyszłych książąt Mediolanu, Bianki Marii Visconti z kondotierem Franceskiem Sforzą. Właśnie Cremonę, wniesioną przez Biancę Marię w posagu, a ściślej mały kościół na peryferiach miastach, wybrano na miejsce połączenia dwóch wielkich rodów, które upamiętniono później wzniesieniem klasztoru San Sigismondo.

Trzecie „t" jest kontrowersyjne. W tradycyjnej wersji jest to tettone (niezbyt eleganckie określenie kobiety o obfitym biuście). Wielu uważa jednak, że Cremonę lepiej reprezentuje urodzony w tym mieście aktor Ugo Tognazzi. Giuseppe Verdi jako trzecią najlepszą rzecz w Cremonie wymienił ponoć tutejszą musztardę. Kwestia pozostaje otwarta. Każdy sam musi tu znaleźć swoje trzecie „t".

Noc pod jedną gwiazdką

Zapewnienia miejscowych o widoku z Torrazzo nie są przesadzone: istotnie zapiera dech. Nawet jeśli zamiast panoramy miasta, Padu i okolicznych pól widzę tylko dachy budynków na Piazza del Comune: wieże XII-wiecznej katedry, szczyt baptysterium i blanki średniowiecznych siedzib władz miejskich i związku najbogatszych obywateli, Palazzo Comunale i Loggia dei Militi. Resztę spowija mgła. Pod względem zamglenia miasta Niziny Padańskiej, w sercu której leży Cremona, mogą śmiało konkurować z Londynem. Powstawaniu mgły sprzyja stagnacja powietrza w dolinie otoczonej od północy i zachodu Alpami, od południa zaś masywem Apeninów.

Mgły zalegają tutaj zwłaszcza zimą, lecz także wiosną i jesienią, a niekiedy nawet latem unoszą się nad doliną Padu, nadając jej nieco nierealny aspekt. Późnym wieczorem kluczę uliczkami starówki, rozpaczliwie usiłując znaleźć we mgle drogę powrotną do jednogwiazdkowego hotelu, który na noc zamyka podwoje. Muszę, jak Kopciuszek, wrócić przed północą.

Hotele jednogwiazdkowe we Włoszech są zwykle obskurne, a oprócz komfortu i uśmiechniętej obsługi można spodziewać się w nich wszystkiego. Będąc jednak w podróży niskobudżetowej, nie wybrzydzam. Bądź co bądź na ulicy byłoby znacznie gorzej. Tymczasem północ tuż-tuż. Przyspieszam kroku. Gdy o 23.45 dobiegam do hotelu, zamiast drzwi widzę roletę antywłamaniową.

– Trzeba wezwać karabinierów, wyjaśnię sprawę – mówi energiczna dziewczyna o metalicznych włosach splecionych w mnóstwo warkoczyków. Towarzyszą jej dwaj młodzi ludzie z kolczykami w nosie i brwiach. Na ich widok szeroki uśmiech rozjaśnia twarze przybyłych na wezwanie karabinierów. Widocznie widzą się nie pierwszy raz. Po radosnym powitaniu okazuje się jednak, że w sprawie zamkniętego hotelu nic nie da się zrobić. Karabinierzy oferują się znaleźć mi miejsce w innym. – Jednogwiazdkowym – nalegam.

W drugim hotelu recepcję zdobią frywolne obrazki, a właściciel na widok karabinierów na chwilę traci mowę. Mimo że jest druga w nocy, w półmroku korytarza na piętrze panuje ożywiony ruch.

Nagle uświadamiam sobie, że już kiedyś przeżyłam coś podobnego. W kinie. W „Cieniach we mgle" Woody'ego Allena jest dokładnie to samo: noc, mgła, puste ulice i tętniący życiem dom schadzek. Dziś do kompletu brakuje tylko dusiciela ze struną w dłoni. W Cremonie, mieście lutników, musiałby oczywiście dusić struną skrzypiec.

Poprzednia
1 2 3
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Żeglujże żeglarzu po ciepłym Adriatyku

Życie żeglarza na wodach Adriatyku u wybrzeży Chorwacji układa się jak w bajce. W dzień spokojne żeglowanie w łagodnych podmuchach wiatru pośród niezliczonych wysp i wysepek, kąpiele i nurkowanie. A wieczorem – kolacja w portowej knajpce z owocami morza i winem .
Nic dziwnego, że od czerwca do końca września po chorwackich wodach pływa naraz ponad 100 jachtów z polskimi załogami >>