Publicystyka
Szanse polskiego przewodnictwa Unii
Musimy pilnować, aby polityka prorozwojowa służąca interesom Unii i Polski została wzmocniona – radzi przewodnicząca Komisji Rozwoju Regionalnego Parlamentu Europejskiego
Za pięć miesięcy Polska przejmie stery Unii. Stanie też przed złożonym wyzwaniem: weźmie odpowiedzialność za bieżące działania Unii oraz stanie przed koniecznością nadania jej nowego impetu o charakterze strukturalnym. Będzie to trudna prezydencja – bieżący rok jest wszak pełen wyzwań dla budującej się na nowo Unii.
W drugiej połowie roku w życie wejdą systemowe rozwiązania dotyczące zarządzania gospodarczego i funkcjonowania rynków finansowych Unii. Będą też kontynuowane negocjacje akcesyjne, będzie wreszcie krzepła nowa służba działań zewnętrznych, czyli unijna dyplomacja, a co najważniejsze, Polska będzie tworzyła system negocjacji kolejnego wieloletniego budżetu Wspólnoty.
Wyzwaniem będzie więc nie tylko konieczność rozwiązywania spraw bieżących. Polska stanie przed wielką szansą zmiany trybu działania Unii i zakorzenienia jej w mocnych instytucjach. Zarówno kryzys gospodarczy, jak i traktat lizboński sprawiają bowiem, że powstają nowe instytucje oraz rozwiązania dla instytucji już istniejących.
Katalizator zmian
W czasie swego przewodnictwa Polska powinna dążyć do wzmacniania rozwiązań opartych na tych mechanizmach wspólnotowych, które włączają w nie wszystkie państwa. Będzie to szczególnie istotne w negocjacjach dotyczących kolejnej wieloletniej perspektywy budżetowej rozpoczynającej się w 2014 roku. Wieloletnie ramy finansowe dają gwarancję finansowania polityki europejskiej, a więc stabilizację programowania. To szczególnie ważne dla polityki o charakterze inwestycyjnym, na przykład polityki spójności.
Warto zwrócić uwagę na szczególne cechy odróżniające budżet europejski od budżetów narodowych. W tych ostatnich wydatki o charakterze inwestycji odgrywają minimalną rolę. W przypadku budżetu europejskiego około 95 proc. wydatków wraca do państw członkowskich, w przeważającej części w postaci inwestycji. Stąd używany przez zwolenników dalszego ograniczania budżetu europejskiego argument, zgodnie z którym, skoro redukujemy – z uwagi na dług i deficyt – budżety narodowe, ta sama logika powinna dotyczyć budżetu europejskiego, jest co najmniej nieporozumieniem.
Inwestycje przewidziane w budżecie europejskim nie tylko przyciągają kapitał prywatny, ale także pełnią funkcję katalizatora zmian strukturalnych. Europa musi więc uruchomić nowe instrumenty finansowania wydatków inwestycyjnych, zwłaszcza w sferze infrastruktury transportowej, energetycznej i telekomunikacyjnej. Polska prezydencja powinna dopilnować, by weszła w życie koncepcja obligacji projektowych, która może uzupełnić niewielki przecież budżet europejski (1 proc. dochodu narodowego całej Unii) i zmobilizować kapitał prywatny do większego zaangażowania się w wielkie projekty inwestycyjne.
Nowe źródła dochodów
W trakcie polskiego przewodnictwa zapadnie najprawdopodobniej ostatecznie decyzja dotycząca czasu trwania wieloletnich ram finansowych. Obecnie specjalna komisja ds. wyzwań politycznych i zasobów budżetowych Parlamentu Europejskiego (SURE) rozważa propozycje dotyczące długości tego okresu. Trzeba dopilnować, aby WRF nie zostały skrócone do pięciu lat. To zbyt krótki okres dla polityki inwestycyjnej, która wymaga programowania, negocjacji między Komisją Europejską i państwami członkowskimi oraz regionami, przygotowywania projektów, a następnie ich realizacji i ewaluacji.
Nadanie unijnemu rynkowi wewnętrznemu nowego impetu to jeden z naszych priorytetów. Polska powinna położyć nacisk na wspieranie polityki spójności i być jej adwokatem w trudnym procesie negocjacji budżetowych
Realistycznie rzecz ujmując, nie najgorsza byłaby perspektywa dziesięcioletnia, która zakłada przegląd po pięciu latach, albo utrzymanie obecnego okresu siedmiu lat. Rozsądniejszym rozwiązaniem wydaje się utrzymanie koncepcji siedmioletniej i zapewnienie maksymalnej elastyczności procedur umożliwiających dostosowanie struktury wydatków do zmieniających się wyzwań i potrzeb.















