REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Opinie

Opinie

Przemoc jest grzechem

Kazimierz Bem, Jarosław Makowski 09-08-2010, ostatnia aktualizacja 09-08-2010 10:27
KAZIMIERZ BEM
źródło: archiwum prywatne
KAZIMIERZ BEM
JAROSŁAW MAKOWSKI
autor: Andrzej Wiktor
źródło: Fotorzepa
JAROSŁAW MAKOWSKI

Czy chrześcijanie tylko po to mają dzieci, by potem bez żadnych ograniczeń mogli je okładać i stosować wobec nich rozmaite formy przemocy, jako rodzice mając na to boskie przyzwolenie? – pytają publicyści

Dotykanie dziecka przez rodziców w miejsca intymne można nazwać czułą miłością, bicie po twarzy uczeniem pokory, a zamykanie w komórce ochroną przez złym światem... Taki poziom debaty w tekście „Ustawa przeciw rodzinie” opublikowanym w „Rzeczpospolitej” zaproponował prof. Michał Wojciechowski, biblista, etyk, i – jak mniemamy – także zatroskany rodzic, krytykując ustawę o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, która od 1 sierpnia weszła w życie.

By nie być gołosłownymi, oto próbka jego hermeneutycznych umiejętności: „(...) zaprowadzenie malucha siłą do domu, nie mówiąc już o klapsie, narusza jego nietykalność cielesną. Zabranie podpitej nastolatki z dyskoteki – wolność seksualną (...) Skarcenie małolata za głupotę może być uznane za naruszenie godności, a pozbawienie kieszonkowego albo rezygnacja z kupna komputera za źródło moralnego cierpienia”.

Bez logicznego związku

Kiedy czyta się takie teksty, pisane ze śmiertelną powagą, ręce same opadają. I nie warto byłoby kruszyć o niego kopii, gdyby nie fakt, że artykuł ukazał się w ważnej gazecie codziennej, a autor swoje poglądy na temat rodziny wspiera tytułem profesora nauk biblijnych i speca od etyki chrześcijańskiej.

Wrogiem ustawodawcy nie jest rodzina, o czym chce nas przekonać biblista Michał Wojciechowski, ale przemoc, która zawsze jest złem

Czytelnik, po zapoznaniu się z myśleniem prezentowanym przez teologa, może odnieść wrażenie, że chrześcijanie tylko po to mają dzieci, by potem bez żadnych ograniczeń mogli je okładać i stosować wobec nich rozmaite formy przemocy. Że Bóg, w którego wierzymy, także zezwala, ba, aprobuje przemoc wobec dzieci, jeśli tylko stosują ją ich rodzice. Czy Wojciechowskiemu rzeczywiście, jak się zarzeka, leży na sercu dobro tych, których Biblia określa najmniejszymi i bezbronnymi?

Nowa ustawa, zdaniem profesora, ma sprawić, że ludzie zaczną obawiać się posiadania dzieci, co pogorszy i tak fatalną sytuację demograficzną Polski. Przyznajemy, że nie do końca widzimy związek logiczny między jednym a drugim: czy naprawdę główną motywacją do posiadania dzieci jest możliwość ich późniejszego bicia? A jeśli tak, to czy akurat takie osoby nie powinny powstrzymać się od ich posiadania?

Kiedy przyjrzeć się twardym danym statystycznym, ustawa o przeciwdziałaniu przemocy nie ma żadnego związku z niską dzietnością. Oto dowody:

w zeszłym roku, gdy w Polsce nie było spornej ustawy, statystyczna Polka miała 1,53 dziecka (a w 2007 r. nawet 1,31 dziecka). W tym samym czasie w krajach takich jak Holandia, Szwecja i Norwegia, które podobne ustawy mają od lat, dzietność wynosiła odpowiednio 1,66; 1,94 i 1,90 dziecka statystycznie na jedną kobietę.

Jeśli zatem jest jakieś przełożenie między ustawą o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie a dzietnością, to jest ono zupełnie odwrotne od tego, jakie sugeruje profesor Wojciechowski – im większa ochrona rodziny i dzieci przed przemocą, tym większa dzietność.

Kompletna znieczulica

Intrygujące jest to, że z wywodu biblisty można odnieść wrażenie, iż w Polsce w zasadzie nie ma problemu przemocy w rodzinie. Tym czasem, jak pokazują dane choćby policji, rocznie odnotowuje się około 100 tys. takich zgłoszeń. Być może profesor sądzi, że z przemocą mamy do czynienia tylko wtedy, kiedy kobieta ma siniaki na ciele, albo – kiedy stawiając opór damskiemu bokserowi – straciła zęby.

Idąc tym tropem myślenia, z przemocą wobec dzieci mamy do czynienia tylko wtedy, kiedy dzieci mają ponadrywane uszy lub znaki gaszonych na ich ciele papierosów. Ponadto przemoc nie ma tylko charakteru fizycznego. Ma też charakter psychiczny – przykładowo wtedy, gdy dochodzi do nękania ofiary, jej upokarzania czy podważania jej godności.

Poprzednia
1 2 3
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Szułdrzyński: O plemieniu zwanym Platformą

W tym tygodniu po raz kolejny zyskał lider "Solidarności" Piotr Duda. Szczerze mówiąc zyskiwał każdego dnia >>