REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Opinie

Publicystyka

Dziennikarze z wyższej sfory

Rafał A. Ziemkiewicz 19-01-2010, ostatnia aktualizacja 20-01-2010 07:48
autor: Miroslaw Owczarek
źródło: Rzeczpospolita
Rafał A. Ziemkiewicz
autor: Ryszard Waniek
źródło: Fotorzepa
Rafał A. Ziemkiewicz

Za liderów polskiego żurnalizmu chętnie uznaje się dziś tych, których znaczenie buduje oglądalność bądź klakierskie zachwyty nad sobą nawzajem - pisze publicysta "Rzeczpospolitej"

Weź udział w dyskusji

Krótko po ostatnich wyborach parlamentarnych branżowy miesięcznik "Press" zadał kilku prominentnym ludziom mediów pytanie – jak teraz, po miażdżącej przegranej PiS, widzą swą "dziennikarską misję". Już w samym pytaniu, uzależniającym jakąś zmianę w pojmowaniu misji od układu sił w parlamencie, kryła się sugestia partyjnego zaangażowania: dotąd zajmowaliśmy się zwalczaniem PiS, Samoobrony i LPR, ale dwie ostatnie partie zniknęły, a PiS został zmarginalizowany, więc co będziemy robić dalej?

Indagowani wypowiedzieli się w tym mniej więcej duchu, że teraz, po klęsce PiS, misja dziennikarska polega na dopilnowaniu, aby była to klęska ostateczna i nieodwołalna; aby nigdy już ani sami Kaczyńscy, ani w ogóle nikt podobny, nikt podważający ideowe podstawy III RP i konstytuującej ją umowy kojarzonej z Okrągłym Stołem, nie mógł w Polsce do władzy wrócić. Nie było to, oczywiście, ujęte w takich słowach, tylko w propagandowych frazach o zagrożeniach dla demokracji i populizmie, ale sens był jasny. W chwili szczerości, jaka często się zdarza, gdy doznajemy ulgi po długo przeżywanym napięciu (a niektórzy ze wspomnianych jeszcze miesiąc przed wyborami publikowali jeremiady o niezatapialności odwołującego się do "najgorszych polskich fobii" Jarosława Kaczyńskiego, porównując go z Silviem Berlusconim), przedstawiciele środowiska pozwolili sobie na otwartą deklarację swego zaangażowania.

Propaganda sukcesu

Że nie była to czcza gadanina, dowiodły ostatnie dwa lata. Od czasów Edwarda Gierka nie było w polskich mediach tak grubymi nićmi szytej propagandy sukcesu, chowającej na dalekim planie wszystkie problemy i niedociągnięcia, za to eksponującej zapowiedzi, jak bardzo poprawi się niedługo we wszystkich dziedzinach. Dziennikarski establishment uporczywie przekonywał Polaków, iż żyją tak beztrosko i dostatnio, że nie pozostaje im nic innego niż grillowanie. Oni sami również gorliwie zajmowali się "grillowaniem" – wrogów, nie tylko polityków, ale także niepoddających się ich opiniotwórczej władzy dziennikarzy.Propaganda czasów Tuska, jej ulubione chwyty i manipulacje, a także sposoby medialnego niszczenia przeciwników, to temat, który czeka na solidne opracowanie – wyliczanie konkretnych nadużyć i objaśnianie ich mechanizmów to temat na sporą książkę. Wiele z tego starałem się zresztą wychwytywać na bieżąco w blogu, nie unikali też tej pracy inni.

Tu, z racji ograniczonej objętości, mogę napomknąć tylko o głównych kierunkach propagandowego zaangażowania. Po pierwsze jest to stałe utwierdzanie Polaków w poczuciu historycznego i gospodarczego sukcesu. Establishmentowi dziennikarze podkreślają więc bezustannie ubiegłoroczny wzrost PKB na poziomie 1,7 proc., nie wspominając, jak zwodniczy to wskaźnik (Pakistan w tym samym roku zanotował wzrost 3,7 proc., a nikt przy zdrowych zmysłach nie uzna go za wyspę cywilizacyjnego rozwoju), tuszują natomiast problemy z zadłużeniem państwa i zagrożenia z niego płynące, opóźnienia w przekazywaniu funduszy rozmaitym agendom budżetowym i zaciąganie coraz to nowych zobowiązań. Przykładem stosunkowo świeżym, a zabawnym, jest rozmowa, jaką na antenie TVP Info przeprowadził Jacek Żakowski z minister zdrowia Ewą Kopacz – rozmowę, której osią było pytanie, co może wnieść Polska do europejskiego śledztwa przeciwko koncernom farmaceutycznym w sprawie skandalu ze szczepionkami przeciwko grypie.

Oczywiście, polskiego telewidza nie interesuje, dlaczego NFZ i ministerstwo nie mają odwagi powiedzieć, na kim zamierzają zaoszczędzić w warunkach zmniejszonego budżetu, nie interesuje go fundamentalne pytanie, dlaczego w warunkach tak fantastycznego sukcesu, jaki ponoć odnosimy, musimy stale i coraz bardziej zaciskać pasa. Nie interesuje go nawet, co by było, gdyby pokerowa zagrywka pani minister się nie powiodła i gdyby się okazało, że w sprawie grypy A/H1N1 agendy unijne i WHO miały jednak rację. A jeśli nawet interesuje, to wszak misja dziennikarska, taka, jaką się ją widzi w kręgach tygodnika wsławionego okładką "Tusku, musisz" (rządzić), polega na tym, aby należycie propagować sukcesy rządu, a nie straszyć społeczeństwo.

Poprzednia
1 2 3
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Semka: Zabawa cudzym kosztem

W imię jakich zasad Ruch Palikota ma prawo niepokoić wierzących zapowiedziami swoich profanatorskich happeningów? >>