Publicystyka
Polska rajem dla piratów
Niech mi nikt nie mówi, że ogromna liczba wypadków w Polsce to wina wyłącznie złych dróg, złego szkolenia kierowców czy stanu technicznego pojazdów – pisze dziennikarz motoryzacyjny i muzyk
Kobieta jedzie samochodem 230 km/h tam, gdzie wolno 110.
Na drodze z ograniczeniem prędkości do 70 km/h 30-latek jedzie 160km/h. 19-latek, bez prawa jazdy, zabija trzy osoby i ucieka...
36-letni pijany kierowca (2,2 promila), bez prawa jazdy, wjechał w grupę ludzi. Siedem osób rannych, trzy walczą o życie. Kilka lat wcześniej, jadąc motocyklem, zabił pasażera.
20-latek pędzi motocyklem w normalnym ruchu drogowym 150km/h na jednym kole. Pijany kierowca (2,6 promila) zabija dwie osoby i ucieka z miejsca wypadku.
Pijana 18-latka bez prawa jazdy wiezie dziecko, bez fotelika. Wypadek. Dziecko łamie kręgosłup.
Bilans tegorocznych wakacji na polskich drogach? 1000 osób nie żyje, a 13 tysięcy zostaje rannych. Tylko w lipcu w Polsce zginęło 500 osób, czyli tyle, ile we Włoszech w ciągu pół roku! W 2008 roku polskiej policji udało się zatrzymać 150 tysięcy pijanych kierowców.
Mandaty w Europie
We Włoszech, jeśli kierowca ma powyżej 1,5 promila alkoholu we krwi, dostaje mandat od 1630 do 6520 euro. Zabierają mu prawo jazdy na dwa lata, może też trafić do aresztu na sześć miesięcy. Przekroczenie prędkości dozwolonej o 40 – 60km/h grozi mandatem do 1550 euro. Używanie telefonu komórkowego podczas jazdy to kara do 620 euro.
Na Słowacji przekroczenie dozwolonej prędkości kosztuje od 170 do 850 euro i odebranie prawa jazdy na trzy lata. Niezatrzymanie się na znak stop czy przejazd na czerwonym świetle to kara do 330 euro i zabranie prawa jazdy do dwóch lat.
Niemcy. Alkohol we krwi – kierowcy nowi i do 21. roku życia – limit 0,00 promila! Przekroczenie zawartości do 0,9 promila kosztuje złapanych pierwszy raz 500 euro, drugi raz – 1000 euro i zatrzymanie prawa jazdy, trzeci raz –1500 euro. Kary za przekraczanie prędkości dochodzą do 760 euro.
Francja. Alkohol we krwi: przekroczenie 0,8 promila to kara do 4500 euro, zatrzymanie prawa jazdy od trzech do pięciu lat i do dwóch lat pozbawienia wolności. Za jazdę pod wpływem narkotyków grozi kara do 6000 euro, zatrzymanie prawa jazdy i trzy lata więzienia. Za przekroczenie dozwolonej prędkości o 20 – 50 km/h mandaty mogą wynieść do 1500 euro.
Policja może skoczyć...
A w Polsce? Za jazdę pod wpływem alkoholu grozi kara do 500 zł. Za nieprawidłowe wyprzedzanie na zakazie – mandat do 300 zł. Za przekroczenie dozwolonej prędkości do 30 km/h można dostać mandat do 200 zł, a za przekroczenie jej o 50 km/h zapłacimy 500 zł. Za używanie telefonu komórkowego podczas jazdy zapłacimy 200 zł kary. Za jazdę bez prawa jazdy (jeśli kierowca ma ważne prawo jazdy, ale nie przy sobie) policjanci mogą zastosować upomnienie i mandat do 200 zł. Ci, którzy nigdy nie zdawali egzaminu i nie mają uprawnień, zapłacą 500 zł. To nie żarty!
Czy żyjemy w normalnym kraju? Przecież nasz taryfikator kar za wykroczenia na drodze to raj dla kierowców łamiących przepisy i piratów drogowych. Ci, którym zabrano prawo jazdy, po zapłaceniu mandatu jeżdżą dalej! Po co więc wydawać minimum 1500 zł za kurs nauki jazdy? Przecież śmiało można jeździć bez prawka, bez badań lekarskich i egzaminacyjnych stresów. Ryzyko, że zatrzyma nas policyjna kontrola, jest bliskie zera. A poza tym wystarczy mieć 500 zł.
Każdy lekceważący przepisy polski kierowca może w tym miejscu przytoczyć fragment sławnego monologu hydraulika w wykonaniu Jana Kobuszewskiego. Pamiętamy, co może klient panu majstrowi? Przy tak niskim taryfikatorze kar policja może kierowcom skoczyć...
Nasz rząd nie zdaje sobie chyba sprawy ze szkodliwości śmiesznie niskich kar za wykroczenia drogowe. Jeśli porównamy je z innymi europejskimi krajami, bez trudu zauważymy, że nikogo one nie odstraszają. Do tego nasi senatorowie, "specjaliści" od ruchu drogowego, ostatnio obniżyli wysokość mandatu za przekroczenie dozwolonej prędkości o 30 km/h z 400 zł do 300 zł. Brawo!
Dlaczego Polak podróżujący przez Słowację jedzie grzecznie przez miasta i wioski 50 km/h? Dlaczego Polacy podróżujący przez Niemcy bocznymi drogami z ograniczeniem prędkości do 70 km/h jadą spokojnie w kolumnie pojazdów? Dlaczego nikt nie wyprzedza? Siedemdziesiątka na liczniku i tyle...















