Patronat "Rz"
Po co komu cudze dzieci
Dlaczego w Europie rodzi się tak mało dzieci? Czy kryzysowi rodziny można zapobiec
Istnieje ryzyko, że tylko starzy ludzie będą mieszkali na Starym Kontynencie. Wskazują na to prognozy demograficzne. Brak wymiany pokoleń grozi tym, że dzisiejsze dzieci nie będą w stanie utrzymać dzisiejszych 20-, i 30-latków, zarobić na ich emerytury i opiekę zdrowotną, bo emerytów będzie dwa razy więcej niż ludzi pracujących.
Wczoraj w Sejmie RP zakończyła się konferencja „Godzenie ról rodzinnych i zawodowych kobiet i mężczyzn. Rodzina Polsce – Polska rodzinie”. Debatowali socjolodzy, politycy, społecznicy.
Konferencję otworzył marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, ojciec pięciorga dzieci. Przemawiał prymas Henryk Muszyński. Stronę rządową reprezentowali Jolanta Fedak – minister pracy i polityki społecznej i minister Michał Boni, szef doradców strategicznych premiera. Polskie organizacje pozarządowe reprezentowali m.in. Jolanta Krupska ze Związku Dużych Rodzin „Trzy Plus” i Sylwia Chutnik z Fundacji MaMa.
Europa emerytów
Uczestnicy szukali przyczyn kryzysu demograficznego, wskazywali na możliwości poprawy sytuacji rodziny w Polsce. Swoimi doświadczeniami w polityce prorodzinnej dzielili się z Polakami przedstawiciele państw, które w ostatnich latach odniosły sukces w tej dziedzinie – Francji, Norwegii, Danii, Węgier, Hiszpanii, Niemiec.
W obradach z polskiej strony brały udział m.in. socjologowie z PAN – Danuta Duch-Krzystoszek, Barbara Fedyszak-Radziejowska i burmistrz Grodziska Mazowieckiego, Grzegorz Benedyktyński.
Nawet ci, którzy dziś nie martwią się o swoją finansową przyszłość, odczują kryzys, który dotknie wszystkich na rynku. Według Stanisława Kluzy, przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego, przykładem na to jest choćby rynek nieruchomości. – Mieszkania kupujemy na ogół między 25. a 40. rokiem życia, sprzedajemy po pięćdziesiątce – mówił. – Kto będzie je kupował w przyszłości? Do jakiego poziomu spadnie ich dzisiejsza wartość, jeśli podaż przewyższy popyt?
Feminizacja biedy
Przyczyn kryzysu rodziny przedstawiciele europejskich państw, zarówno z instytucji rządowych, jak i z organizacji społecznych, doszukują się w nierównym, stereotypowym traktowaniu płci na rynku pracy, w braku pomocnych instytucji typu żłobki i przedszkola. Także w strachu kobiet o swoją przyszłość finansową – rodząc i wychowując dzieci w domu, nie tylko nie otrzymują pensji i mają kłopoty z powrotem na rynek pracy, ale również nie mają odprowadzanych składek na swoje przyszłe emerytury. W efekcie, dając społeczeństwu dzieci i pracując w domach (a pracę taką wycenia się w Polsce na poziomie 2,5 – 3,4 tys. zł), są coraz biedniejsze. To społeczne zjawisko ma już swoją nazwę – mówi się o tzw. feminizacji biedy.
Elastycznie i bezpiecznie
Największe wyzwanie, przed jakim według socjologów stoją dziś rodziny z dziećmi, to godzenie pracy z życiem rodzinnym. Rodzice muszą być elastyczni. Równie elastyczni powinni być pracodawcy, którzy powinni mierzyć wyniki pracy, a nie czas spędzany w biurze, elastyczne powinny być też godziny pracy placówek pomagających w wychowywaniu dzieci (przedszkola).
Jak zachęcić pracodawców by zatrudniali młode matki i ojców? Pomagać im w ich utrzymywaniu, gdy są na urlopach wychowawczych – mówił Torben Lorentzen z Ministerstwa Pracy w Danii. – Stworzyliśmy w naszym kraju specjalną kasę, do której obowiązkowe składki na urlopy macierzyńskie i wychowawcze wpłacają wszyscy pracodawcy. Świadczenia te są niższe niż składki na utrzymywanie bezrobotnych. Wzmacnia to pozycję kobiet na rynku pracy, a gdy przebywają na urlopach macierzyńskich lub wychowawczych, koszty utrzymywania ich stanowisk pracodawca ma wyrównywane ze wspólnej, państwowej kasy. Te i inne rozwiązania Danii, takie jak 18 tygodni urlopu macierzyńskiego, dwa tygodnie tacierzyńskiego, 32 tygodnie wychowawczego do podziału pomiędzy rodzicami to prorodzinny program o nazwie flexurity – zbitka angielskich słów „flexibility” i „security”, czyli elastyczność i bezpieczeństwo.
– Francja stawia przede wszystkim na możliwość wyboru: wychowywać dziecko w domu czy korzystać z urlopu macierzyńskiego i wychowawczego, a potem posyłać je do przedszkola? I w jednym, i w drugim przypadku rodzice dostają wsparcie – mówił Francois Fondard, prezes Krajowego Związku Stowarzyszeń Rodzinnych we Francji.













