Styl Życia
Książka, która leczy duszę
Większość ludzi, gdy odkryje wewnętrzny chaos i emocjonalne rany, biegnie po pomoc do psychoterapeuty. Ja spróbowałam przeprowadzić remont w głowie i uczuciach samodzielnie. Wyczerpująca robota, bez reszty absorbująca przez wiele tygodni. Przyniosła efekty. Jakby ktoś przestawił ster o 180 stopni. Niby wszystko pozostało takie same, a poczułam się królową...
Sądziłam, ze poczucie wewnętrznego ładu osiągnięte po rozliczeniu z przeszłością pozostanie na zawsze. Błąd. Nie doceniłam siły rażenia rzeczywistości, czyli zmian dookoła mnie, dokonujących się w skali globalnej i podwórkowej. Trzeba było się zatrzymać i znów pomyśleć. Bez pretensji do realiów. Jest, jak jest. Świata i bliźnich nie zmienię, siebie – mogę. Pomogła mi w tym Ewa Woydyłło książką „Poprawka z matury”.
Nie po raz pierwszy czytałam teksty tej autorki, znam jej poglądy, styl pracy i pisania. Mimo to odkryłam Woydyłło na nowo. Ona ma siłę zmieniać się wraz z czasem i okolicznościami. Nie boi się iść pod prąd, głosić niepopularne dziś wartości. Jak na przykład to: „Niektóre pojęcia nie pasują do bombardowanej przez postmodernizm mentalności wielu ludzi. Weźmy choćby takie jak pokora, powściągliwość, zobowiązanie, słowność, przyzwoitość, prawdomówność, cierpliwość, wierność czy wdzięczność. Słowa te wciąż istnieją w słownikach, ale jakby coraz bardziej archaicznie i teoretycznie. W praktyce wychodzą z użycia…”. I dalej: „Wstyd należy również do pojęć, które tak jak kilka wyżej wymienionych wychodzą obecnie z użycia. Nie czują wstydu studenci ściągający na egzaminach, plagiatorzy zrzynający cudzy dorobek naukowy, skompromitowani politycy szerzący nienawiść, lubieżni księża czy lekarze wypisujący lewe zwolnienia”.
Dalej autorka uświadamia skutki tych zaniechań. Coraz więcej ludzi zapada na choroby duszy, szukając ratunku w farmaceutykach. Tymczasem na duszę chemia nie działa. Jej potrzebna inna kuracja, której najważniejszym elementem jest odbudowanie (lub odnalezienie) poczucia własnej wartości i godności. Na pozór Woydyłło powtarza to, co przed nią powiedziało wielu innych badaczy ludzkiego wnętrza. Jednak „Poprawka z matury” jest właśnie tą lekturą, która przydaje się, gdy przestajemy postrzegać świat realistycznie, na dziś, a przechodzimy na pozycje pobożnożyczeniowe.
Moim zdaniem każdy od czasu do czasu powinien sięgnąć po podobną książkę. Niekoniecznie pióra Woydyłło, choć ją polecam, jako że czyta się łatwo jak felieton. Po prostu warto sprawdzić, czy w biegu nie zgubiło się sensu życia oraz umiejętności analizowania własnych potrzeb.
W najnowszym zbiorze wierszy Wisławy Szymborskiej „Tutaj” znalazłam analogiczne przemyślenia. W utworze „Trudne życie z pamięcią” jest taki fragment: „...Chce, żebym żyła już tylko dla niej i z nią./ Najlepiej w ciemnym pokoju,/ a u mnie ciągle w planach słońce teraźniejsze,/ obłoki aktualne, drogi na bieżąco”. Rozpamiętywanie przeszłości to śmierć, a życie – to smakowanie chwili bieżącej.
Nie chodzi przecież o gromadzenie faktów, lecz o analizowanie i wyciąganie wniosków. Nienaciąganych, niezafałszowanych. Nie przychodzi wcale tak łatwo jak bohaterom seriali, którzy idą na kawę, by na jej dnie znaleźć rozwiązanie życiowych problemów, bądź bohaterkom filmów, które w nowej fryzurze i modnej bluzce odkrywają własną wartość.
Ewa Woydyłło, „Poprawka z matury”, Wydawnictwo Literackie 2009













