REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Kultura

Sztuka

Na początku był widelec z borówką

Anna Brzezińska 06-05-2010, ostatnia aktualizacja 06-05-2010 23:37
Wytwory z Fabryki Norblina zawsze wyróżniała elegancja
autor: Dominik Pisarek
źródło: Fotorzepa
Wytwory z Fabryki Norblina zawsze wyróżniała elegancja
Początek kolekcji Walentego Królikowskiego dał widelec
autor: Dominik Pisarek
źródło: Fotorzepa
Początek kolekcji Walentego Królikowskiego dał widelec
Wśród przyborów toaletowych jest pudełko z lat 80. XIX w.
autor: Dominik Pisarek
źródło: Fotorzepa
Wśród przyborów toaletowych jest pudełko z lat 80. XIX w.

Noże, łyżki i dziesiątki innych przedmiotów – także tych, których przeznaczenie trudno już odgadnąć. Wszystkie wyszły kiedyś z fabryki Norblina... a dziś prezentowane są w Muzeum Woli

Brakuje tu tylko jednego przedmiotu – ubolewa Walenty Królikowski, kolekcjoner, i prowadzi nas w głąb muzeum na Srebrnej, gdzie od dziś można oglądać wystawę „Skarby serwantki”.

Wszystkie, rozmieszczone w czterech salach, eksponaty pochodzą z prywatnych zbiorów Królikowskiego.

– W domu została mi jedynie tacka na kieliszki – utyskuje. Była niekompletna i nie zdążyłem jej na czas wyszykować.

Zastawa teściowej

Obok tego braku nawet wymagający gość przejść może jednak bez zauważenia. Na wystawie prezentowanych jest bowiem ponad 600 eksponatów. Wszystkie związane są z działalnością jednej z najważniejszych warszawskich fabryk: tzw. Norblina – rodzinnej firmy, której tradycje sięgają 1809 r.

Najwięcej miejsca na otwieranej o godz. 13 wystawie zajmują zastawy stołowe.

– Najstarsze pochodzą z lat 70. XIX wieku, najmłodsze z międzywojnia – podkreśla Królikowski, który od dziecka związany jest z Wolą. – Jak byłem mały, mieszkałem przy ulicy Pańskiej. Miałem widok na fabrykę – wspomina.

Sentyment do powstających tam wyrobów platerniczych zrodził się jednak znacznie później, gdy Królikowski przeprowadził się na Koło. Pod koniec lat 70. ubiegłego wieku właśnie tam przeniesiono słynne targowisko staroci.

– Jako kolekcjoner etykiet zapałczanych, znaczków pocztowych, a potem numizmatów byłem częstym bywalcem takich targowisk na Mariensztacie, Wolumenie czy Skarpie Potockiej – wspomina. – Ale dopiero na Kole kupiłem pierwszy widelec, który dał początek mojej kolekcji Norblina.

Widelec z grawerowanym motywem gałązki borówki, który na wystawie można oglądać obok zestawów z liśćmi laurowymi czy akantu, był jednym z brakujących elementów domowych sztućców.

– I pomyśleć, że chciałem tylko uzupełnić zastawę po teściowej... Widocznie zbieractwo mam we krwi – śmieje się.

Arabska punca

Obok zastaw na wystawie zobaczyć można m.in. przybory kosmetyczne: elegancki flakonik na talk, miseczkę na wodę do golenia i szczotkę z oryginalnym włosiem. Jest tu także niezbędnik palacza tytoniu: podłużne popielniczki do cygar i stojaki na zapałki. Są także przedmioty sakralne: dzbanuszek do chrztu, łódki na kadzidła i pojemniki na olejki święte.

– Jeden z tych ostatnich pochodzi z 1872 r. To obok pojemnika kosmetycznego, świecznika kościelnego czy podstakańcza (uchwytu do szklanek – przyp. red.) nasze najstarsze eksponaty – podkreśla Maryla Ejchman, kuratorka wystawy z Muzeum Woli.

Znalazło się też miejsce dla tablic reklamowych i fotografii przywołujących czasy świetności Fabryki Norblina.

– Była to jedna z największych tego typu fabryk w Królestwie Polskim i Rosji. Dzięki kolekcji pana Królikowskiego możemy niemal całkowicie odtworzyć katalog jej produktów – podkreśla Ejchman i dodaje, że gratką dla koneserów jest tacka z arabską puncą Norblina. – Pochodząca z czasów, gdy firma miała swoje przedstawicielstwo w Teheranie, świadczy o międzynarodowej sławie naszej fabryki.

Objaśnianie a etykiety

Ekspozycja to nie tylko okazja do poznania historii fabryki, lecz także zmieniających się obyczajów. Refleksję rodzi szczególnie fakt, że część prezentowanych tu przedmiotów straciła już charakter użytkowy. Bo kto dziś w kuchni sięga po czerpak do soku czy pojemnik na skorupki jajek przypominający płytki kielich?

– Z użycia wyszły też kawiornice, które między obudową a umieszczonym wewnątrz szkłem miały przestrzeń na lód, czy sztylety do pieczystego – wymienia Ejchman.

Pożytku nie ma już również z nożyc do „objaśniania”, czyli odsłaniania świec z pojemnikiem na odcięte końcówki knotów, i szufelki do sardynek.

– Ale sztućców czy plater staram się używać na co dzień – podkreśla Królikowski. – Trzeba tylko uważać, żeby nie sięgać po te ze stali nieszlachetnej, bo ciężko je potem doczyścić.

Kolekcjoner nie zawsze jest w stanie zrobić to sam. – Czasem zabrudzenia są takie duże, że trzeba usuwać je kwasami.

Jak to robią zawodowcy, można sprawdzić podczas warsztatów w przypadającą na 15 maja Noc Muzeów.

Poprzednia
1 2
Życie Warszawy
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Platynowy Gotye

Album australijskiego artysty Gotye „Making Mirrors" już w dniu premiery 7 lutego zyskał status Platynowej Płyty. Oznacza to, że sieci sprzedaży zamówiły ponad 40.000 egzemplarzy. >>