Świat oburzony kradzieżą

jen 18-12-2009, ostatnia aktualizacja 18-12-2009 17:32

Z całego świata płyną wyrazy smutku i oburzenia z powodu kradzieży napisu z bramy obozu koncentracyjnego Auschwitz.

O wielkim bólu i szoku dla wszystkich, którzy przeżyli obóz, i ich potomków mówił piątek przedstawiciel niemieckiej społeczności żydowskiej. Rzecznik niemieckiego MSZ wyraził nadzieję, że sprawa szybko się wyjaśni.

- Co tu powiedzieć? To szokujące, bolesne, okrutne i niestosowne. Oczywiście stało się zło - powiedział wiceprezydent Centralnej Rady Żydów w Niemczech Dieter Graumann.

Graumann wyraził nadzieję, że władze polskie znajdą szybko winnych i sprawią, że takie incydenty nie powtórzą się w przyszłości.

W podobnym tonie wypowiedział się niemieckie MSZ.

- Skradziony napis należy koniecznie odnaleźć - podkreślił w Berlinie przewodniczący Międzynarodowego Komitetu Auschwitz Noach Flug.

- Ten napis i sam obóz będą opowiadać o tym, co się wydarzyło, także wtedy, gdy my, którzy przeżyliśmy, już nie będziemy mogli o tym mówić - dodał Flug.

Międzynarodowy Komitet Auschwitz podkreślił, że napis przypominał nie tylko o cierpieniach więźniów, ale także o ich oporze. Komitet wyraził nadzieję, że środki bezpieczeństwa w muzeum Auschwitz zostaną zaostrzone.

- To rzecz bulwersująca, która nie powinna mieć miejsca. Ta kradzież z jednej strony zaskakuje, a z drugiej napawa głębokim smutkiem - skomentował prezes Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Rodzin Oświęcimskich Grzegorz Rosengarten.

- To jest rzecz, która od dziesiątek lat była symbolem dla Polaków więzionych w tym obozie, a później także dla innych narodowości. To symbol uciemiężenia; bardzo ważny, o ile nie najważniejszy symbol tego miejsca. Dla byłych więźniów ta sytuacja jest niepojęta. Nie jest to dzieło przypadkowych ludzi - powiedział Rosengarten.

Także we Włoszech We Włoszech informację o kradzieży przyjęto z oburzeniem i konsternacją.

Dyrektor powstającego w Rzymie Muzeum Holokaustu Marcello Pezzetti wyraził pełną solidarność z dyrekcją muzeum Auschwitz-Birkenau. - Jestem zasmucony tym aktem barbarzyństwa, który obraża rodziny i ocalałych - oświadczył Pezzetti.

Wspólnota żydowska z Florencji w wydanej nocie oświadczyła, że jest wstrząśnięta kradzieżą napisu i nazwała to "ciężką zniewagą dla pamięci". - Niedopuszczalne pogwałcenie tego miejsca, kradzież symbolu jednej z największych tragedii współczesnej historii i upokorzenia człowieka ciężko nas dotyka i powinna zachęcić wszystkich do refleksji - podkreślono w oświadczeniu.

Były więzień Auschwitz Piero Terracina nazwał to, co się stało, profanacją. - Zniknęła część historii - powiedział włoskiej agencji Ansa.

Wiceprzewodniczący Senatu Włoch Vannino Chiti nazwał kradzież "nikczemną agresją na europejską pamięć demokratyczną".

- To epizod niepokojący, który ma miejsce, gdy także dzisiaj, wbrew wszelkiej prawdzie, głosy negacjonistyczne i rewizjonistyczne wciąż starają się zmniejszyć, usprawiedliwić i zrewidować grozę nazistowskiego faszyzmu - zauważył Chiti. - Ofiarom i byłym ocalonym z obozu, ich rodzinom oraz wspólnotom żydowskim, a także wszystkim nam należy się natychmiastowa odpowiedź, by sprawiedliwości stało się zadość. Konieczne jest, aby polskie władze postawiły przed wymiarem sprawiedliwości sprawców tego gestu - oznajmił wiceprzewodniczący włoskiego Senatu.

PAP