Polityczne wygibasy pana prezydenta

aktualizacja: 29.06.2012, 22:45
Piotr Zaremba
Piotr Zaremba
Foto: Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek

Niektóre ruchy Bronisława Komorowskiego można by opisać jako obchodzenie rządu Tuska z prawej strony, mimo że prezydent ma przeważnie centrolewicowych doradców – pisze publicysta

Wiemy, że PO chce wymienić zastępców prokuratora generalnego, żeby mieć tam bardziej swoich ludzi. Ale nieomal umknęła mediom rola w tych zdarzeniach prezydenta Bronisława Komorowskiego.
A to on naciskał w kierunku pójścia dalej w wykorzystaniu zmian w kompetencjach i usytuowaniu prokuratury. Chciał wymiany samego prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta. Opierał się za to likwidacji prokuratury wojskowej, którą on i jego ludzie uważali za naturalną przestrzeń prezydenckiego władztwa.

Zaprzecza dawniejszym czynom

Rzecz w tym, że klucz do zwiększenia wpływu obozu rządzącego na PO trzyma on. W dużo większym stopniu niż rząd, który może jedynie podyktować sejmowej większości, co ma ona przegłosować. To jednak prezydent będzie mianować nowych zastępców prokuratora generalnego. Dano mu to uprawnienie, bo w teorii głowa państwa stoi trochę z boku i nie zagraża niezależności organu, który miał być uwolniony od wpływu polityków.
Z powodu oporu ministra Gowina, a możliwe, że i Tuska, Komorowski nie całkiem postawił na swoim. Ale i tak to on będzie głównym rozgrywającym przy okazji rozdawania nowych kart w prokuraturze. Niedoceniany, traktowany jako poczciwina od kandelabrów, pokazuje, że na tych wąskich obszarach, gdzie sięga prezydencka ręka, umie być twardym rozgrywającym.
Zarazem pozostaje w grze także i na inne sposoby. Pasywny w pierwszym okresie czyni teraz Pałac Prezydencki ośrodkiem debaty. A to stanie w obronie lekcji historii. A to zaskoczy wręcz eurosceptycznymi wypowiedziami, kontrując federalistyczne pokusy ministra Sikorskiego. A to da sygnał, że nie całkiem się nie zgadza z polityką PO na Śląsku, gdzie jest ona partnerem odśrodkowego Ruchu Autonomii Śląska.
Narzędziem dystansowania się są też i inne kontrowersje – przy okazji podniesienia wieku emerytalnego głowa państwa naciskała rząd w kierunku polityki bardziej prospołecznej i prorodzinnej. Często ruchy Komorowskiego można opisać jako obchodzenie rządu Tuska z prawej strony – mimo że prezydent ma przeważnie centrolewicowych doradców. Choć widać w tym i proste szukanie popularności w tych kręgach, które nie są z rządu zadowolone. Na tyle jednak miękkie, że nie zraża to partyjnych zwolenników PO.
Prześladuje mnie czasem koszmarna wizja: Komorowski z Palikotem razem mierzą maski
Prezydent nie ma wielu narzędzi uprawiania polityki poza gadaniem, więc z tych korzysta. Naturalnie nadal można mu zarzucać, że na przykład rzadko korzysta z prawa inicjatywy ustawodawczej. Ale nie można powiedzieć, że nie jest w grze.
Gdy pytamy o wiarygodność, dojdziemy do wniosku, że Komorowski na ogół zaprzecza swoim wcześniejszym czynom i deklaracjom. Był jednym z najbardziej euroentuzjastycznych polityków Platformy, bardziej niż Tusk – kiedy w 2007 roku odnosił się sceptycznie do walki o pierwiastek, czyli o silniejszą pozycję Polski w unijnych organach. Na Górze Świętej Anny przedstawiał powstania śląskie jako nieomal wojnę domową. Nawet na problem historii w szkołach zaczął reagować wtedy dopiero, gdy po kraju rozlały się głodówki.
Co więcej, widać też inne przejawy zaangażowania Komorowskiego w rzeczywistość. W grach prokuratorskich nie tylko zdaje się być narzędziem polityki brania wszystkiego przez obóz rządowy, ale też broni prokuratury wojskowej, która jest peerelowską skamieliną. To odmienna twarz prezydenta, dawnego sojusznika ludzi WSI. A jedna z jego nielicznych rządowych inicjatyw ustawodawczych, zmiana ustawa o zgromadzeniach, zmierzała raczej do zawężenia obywatelskich swobód.
Tyle że głowa państwa nie za bardzo musi się tłumaczyć. Niektóre z tych spraw (prokuratura) są poufne. Dla innych znajdzie się atrakcyjne wytłumaczenie - w kwestii zgromadzeń  prezydencki minister Krzysztof Łaszkiewicz mówi o zapewnieniu obywatelom nie tylko wolności, ale i bezpieczeństwa.

Postmodernistyczna głowa państwa

Konserwatywny publicysta Jacek Karnowski nazwał tego prezydenta bardziej jeszcze postmodernistyczną postacią niż Donald Tusk. Nie darmo zachowując wizerunek wąsatego rozmiłowanego w grochówce i polowaniach konserwatysty, przyjaźnił się (a być może nadal przyjaźni) z Januszem  Palikotem. A ten jest niedoścignionym wzorem w zmianach masek. Inna sprawa, że Komorowski robi to spokojniej, w bardziej przewidywalny sposób. I może się od winiarza z Biłgoraja okazać skuteczniejszy.
Bo nawet Jacek Karnowski pochwalił go za miłą sercom obrońców interesu narodowego wypowiedź o Śląsku. Gdyby nie sprawa Smoleńska, może Komorowski byłby nawet bardziej skłonny grać z opozycją, przyczyniając się do pewnego spluralizowania się systemu dominacji jednej partii. Tak zaś przychodzi opozycji tylko obserwować te wygibasy i pamiętać o zmienności Komorowskiego. Choć trzeba przyznać, że drobną zmianę w nauczaniu historii w ostatnich klasach liceum zgodną z postulatami konserwatystów jednak załatwił. Nawet jeśli zrobił to z czystego wyrachowania (politycy często tym się kierują), z tego jednego powodu będzie miał też pozytywny wkład w historię Polski.
Tylko prześladuje mnie koszmarna wizja: prezydent z Palikotem szykują się do polowania i mierzą razem maski...
Autor jest publicystą tygodnika „Uważam Rze"
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE