Więziennictwo
Idzie cicha amnestia
3 tysiące skazanych może dodatkowo opuścić więzienia, kolejne tysiące do nich nie trafią
Więźniów w Polsce jest po prostu tak dużo, że przeciętnie każdy ma mniej niż „trzy metry kwadratowe przestrzeni życiowej”. Tymczasem takie minimum gwarantują im przepisy uchwalone w 2009 r. Przekroczenie tej normy oznacza, że trzeba rozpocząć rozładowywanie tłoku w celach.
W więzieniach przebywa dziś 85 488 osób. Z komunikatu Służby Więziennej wynika, że jest to o 2,6 proc. za dużo. To i tak nie najgorszy wynik – trzy lata temu przeludnienie wynosiło 21,4 proc., ale prawo wówczas było inne.
Miejsc brakuje niemal we wszystkich okręgach. Tylko w bydgoskim zaludnienie za kratami jest niższe niż 100 proc. – wynosi 99,9 proc.
40 tys. skazanych czeka na odbycie kary w więzieniach
Prezesi sądów apelacyjnych rozpoczęli przeglądanie akt spraw, w których jest szansa na odroczenie kary tym, którzy za kratki dopiero mieli się stawić. Ci, którzy już siedzą, mogą liczyć na przerwę w odbywaniu kary, jeśli mieli wyrok do trzech lat więzienia, lub jej warunkowe zawieszenie – po odbyciu połowy kary i wypełnieniu innych warunków, np. gdy dobrze się zachowywali za kratami.
Kiedy pierwsi skazani mogą opuścić cele? Przeglądanie akt i rozpatrywanie wniosków może potrwać kilka tygodni.
– Boję się, że to nic innego jak taka cicha amnestia – mówi „Rz” prof. Leszek Kubicki.
– Zrobiliśmy to, co do nas należało. O każdym przekroczeniu zagęszczenia cel informujemy ministra sprawiedliwości – mówi „Rz” Luiza Sałapa, rzeczniczka więziennictwa.
Sprawa jest poważna, gdyż jeśli skazanych będzie nadal przybywać, grożą nam pozwy o łamanie kodeksowych norm – 3 mkw. na każdego więźnia – a potem i skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Ten wielokrotnie zwracał Polsce uwagę na przeludnienie za kratkami, a rok temu przyznał dwóm więźniom za ciasnotę w celi w sumie 7,5 tys. euro.
Problem może być jeszcze większy, kiedy weźmiemy pod uwagę blisko 40-tysięczną rzeszę skazanych, którzy siedzieć powinni, a z różnych względów pozostają na wolności.
Co na to minister sprawiedliwości?
– Robimy, co się da. Liczę, że problem rozwiąże częstsze stosowanie dozoru elektronicznego i kary ograniczenia wolności – mówi Krzysztof Kwiatkowski.
Innych kroków, np. powszechnej amnestii, nie należy się spodziewać.
– Szczególnie teraz byłaby niewskazana – ocenia prof. Brunon Hołyst. I twierdzi, że więziennictwo jest zaniedbane. Wymaga sporych nakładów i budowy nowych zakładów.
Ostatnia amnestia w 1989 r. zakończyła się buntami, a z więzień wyszło wówczas blisko 12 tys. skazanych, trzy lata wcześniej na darowaną wolność wyszło niewiele ponad 13 tys., a w 1984 r. – 30 tys. więźniów.















