Na swoich stronach spółka Gremi Business Communication Sp. z o.o. wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

REKLAMA
|
  • Warszawa
  • Białystok
  • Bydgoszcz
  • Gdańsk
  • Kalisz
  • Katowice
  • Kielce
  • Kraków
  • Lublin
  • Łódź
  • Olsztyn
  • Opole
  • Poznań
  • Rzeszów
  • Szczecin
  • Toruń
  • Wrocław
  • Zielona Góra

Zespół Antoniego Macierewicza

Inżynier pyta o obliczenia w raportach MAK i Millera

pmaj 14-06-2012, ostatnia aktualizacja 14-06-2012 16:53
Posiedzenie zespołu, Antoni Macierewicz z prawej
Posiedzenie zespołu, Antoni Macierewicz z prawej
źródło: PAP/serwis codzienny
autor: Grzegorz Jakubowski

Dr inż. Wacław Berczyński zgłasza zastrzeżenia do metodologii badania katastrofy smoleńskiej przyjętej przez MAK i komisję Millera

Na dzisiejszym posiedzeniu parlamentarnego zespołu do spraw wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej Berczyński został przedstawiony przez posła PiS Antoniego Macierewicza jako nowy ekspert. Inżynier, który mieszka w USA połączył się z Sejmem poprzez telemost. W taki sam sposób w posiedzeniu brali udział inni eksperci zespołu - prof. Wiesław Binienda i dr Kazimierz Nowaczyk.

- Pracowałem w Boeingu przez 21 lat. Moje doświadczenie jako konstruktora spowodowało moje wątpliwości co do przyczyn i sposobów wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej. Po obejrzeniu wyników prac prof. Biniendy napisałem do niego, że jako teoretyk i praktyk zgadzam się z przyjętą przez niego metodologią. W ten sposób poznałem prof. Biniendę i zacząłem śledzić publikacje na temat katastrofy - relacjonował Berczyński.

Ekspert odniósł się również do raportów Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK) i komisji kierowanej przez ówczesnego szefa MSWiA Jerzego Millera. Stwierdził, że zaskoczyły go one bardzo małą ilością obliczeń.

- Budzi moje duże zastrzeżenia wyjaśnianie przyczyn katastrofy na podstawie zdjęć jakichś złamanych gałązek. Jeśli, tak jak wynika z raportów, samolot łamał krzaki kilometr przed pasem, piloci przy wysuniętym podwoziu nawet przy gęstej mgle wiedzieliby, że są tuż nad ziemią. Koła musiałyby być wtedy 2 m nad gruntem - wskazywał.

Powstanie analiza rozpadu tupolewa

Berczyński odniósł się również do raportu dr. Grzegorza Szuladzińskiego (australijskiego naukowca, który postawił hipotezę, że w Smoleńsku doszło do wybuchu). W jego opinii doszedł on do słusznych wniosków. - Samolot nie mógłby rozpaść się w ten sposób przy uderzeniu w ziemię - przekonywał. Powołał się na opublikowane w raportach zdjęcia. Jego zdaniem uszkodzenia lewego skrzydła: oderwanie się powłok i grodzi ciśnieniowej, wskazują na wybuch.

- To co mówię są to oszacowania. Obliczenia mogłyby być dokładniejsze gdybyśmy mieli dane techniczne samolotu. Robiąc je, przyjąłem wartości konserwatywne - parametry skrzydła, takie jakby było ono słabsze niż w rzeczywistości, a brzozy na odwrót - przekonywał. Według relacji Macierewicza i współpracujących z nim fachowców, dane techniczne rozbitego tupolewa są tajne.

Inżynier, w odpowiedzi na pytanie rp.pl przyznał, że w jego szacunkach i hipotezach innych ekspertów zespołu, nie ma wyjaśnień, w jaki sposób podczas katastrofy doszło do ubrudzenia kół samolotu błotem (na pierwszych zdjęciach z miejsca wypadku znajdują się one w pozycji odwróconej, co zdaniem niektórych ekspertów miało być jednym z dowodów na autorotację samolotu po złamaniu skrzydła przez brzozę). - Nie powinno być błota na kołach. Być może samolot koziołkował - powiedział.

Macierewicz zapewnił, że kwestia ta zostanie przez kierowany przez niego zespół wyjaśniona. - Przygotowujemy całościową analizę rozpadu samolotu, będzie ona podsumowaniem prac zespołu. Idziemy po kolei, stąd nie znamy jeszcze odpowiedzi na to pytanie - mówił.

...
Poprzednia
1 2
rp.pl
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł, oddano głosów: 

Komentarze

Dodaj komentarz

Zaloguj lub Połącz przez | Załóż konto

Wypowiadasz się teraz jako niezalogowany

Pozostało znaków: 2500

common