Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Polityka prorodzinna, czyli powód do wstydu

Przypatrzcie się dobrze: oto twarze czajšcej się IV RP (tutaj jeszcze z makijażem). (Karolina i Tomasz Elbanowscy)
Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Polska przeznacza na wsparcie rodzin najmniejszš częœć PKB w całej Unii Europejskiej, mniejszš nawet niż Ukraina czy Rosja - piszš publicyœci
„Jeœli chodzi o politykę prorodzinnš, to Polska nie ma powodów do wstydu ani do kompleksów. W kilku sprawach jesteœmy awangardš i wzorem do naœladowania dla wielu innych" oœwiadczył 1 czerwca ub.r. Donald Tusk, premier jednego z najszybciej wyludniajšcych się państw œwiata.

Koœci z mamuta

Kraj prowadzšcy awangardowš politykę prorodzinnš przeznacza na wsparcie rodzin najmniejszš częœć PKB w całej Unii Europejskiej, mniejszš nawet niż Ukraina czy Rosja. Według oficjalnych statystyk co trzecie polskie dziecko żyje poniżej lub blisko ustawowego progu ubóstwa. Nie wynika to z powszechnej niezaradnoœci rodziców. Młode rodziny sš w Polsce najniższš kastš społecznš. Œredni dochód na osobę w gospodarstwie domowym emerytów wynosi 1076 zł, w gospodarstwie rencistów 926 zł. Dla porównania w rodzinie z trojgiem dzieci wynosi 717 zł i jest o 40 proc. niższy niż œrednia krajowa.

System podatkowy jest tak skonstruowany, że z każdych 100 złotych zarobionych przez rodziców państwo zabiera około 40 zł. Pozostałe 60 zł mogš wydać na zakup niezbędnych rzeczy, ale również wówczas od każdego towaru płacš podatek VAT, jeden z najwyższych w Europie. Oznacza to, że na potrzeby państwa muszš przeznaczyć większš częœć zarobionych pieniędzy niż na rodzinę. Utrzymanie dzieci wymaga w tej sytuacji cudów zaradnoœci. Gdyby taki system drenowania rodzin, jaki mamy obecnie w Polsce, obowišzywał w czasach prehistorycznych (z każdego upolowanego mamuta można przynieœć do domu tylko koœci), to ludzkoœć wymarłaby już dawno temu. W całej Europie obcišżenia podatkowe młodych rodzin sš powszechnie rekompensowane nie tylko przez ulgi podatkowe, ale też system zasiłków, niezależnych od wysokoœci dochodów. W Polsce polityka dodatków na dzieci potwierdza pozycję rodziny jako pariasa społeczeństwa. Tak naprawdę nie ma u nas œwiadczeń rodzinnych, lecz jedynie socjalne, bardzo niskie i adresowane tylko do najuboższych. Próg dochodowy uprawniajšcy do ich pobierania jest zamrożony na tym samym poziomie od dziewięciu lat i wynosi 504 zł na osobę w rodzinie. W tym czasie prawo do zasiłku utraciło około 3 mln dzieci. Nie znaczy to, że ich rodzice stali się nagle bogaci, a jedynie, że dopadła ich inflacja. Jej poziom dobrze obrazuje wzrost ceny litra benzyny: z 3,5zł w roku 2003 do około 6 zł dziœ.

Wychowanie do życia w biedzie

Taka sytuacja jest przez kolejne rzšdy uznawana za status quo. Urzędnicy Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej nie podjęli żadnych poważnych działań na rzecz poprawy sytuacji rodzin i blokowali takie inicjatywy ze strony organizacji pozarzšdowych. Resort, który na same podróże zagraniczne urzędników na szkolenia w Grecji czy u podnóży Himalajów przeznacza co roku około 1,5 mln zł patronował wydaniu ksišżki pod znamiennym tytułem: „Bieda, przewodnik dla dzieci".
W tym samym ministerstwie powstał projekt ustawy o łatwiejszym odbieraniu rodzicom dzieci. Został przyjęty przez Sejm w roku 2010 w ramach prorodzinnej polityki „bez wstydu" i „bez kompleksów". W różnych formach państwowej opieki przebywało wówczas blisko 100 tysięcy dzieci. Tylko ok. 3 proc. z nich to sieroty naturalne. Aż jednš trzeciš dzieci odebrano biologicznym rodzicom jedynie z powodu biedy. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ urzędnikom łatwiej jest zapłacić 4 tysišce miesięcznie za utrzymanie „wychowanka" w domu dziecka innym urzędnikom, niż przeznaczyć choćby dziesięciokrotnie mniejsze pienišdze na poprawę sytuacji biologicznej rodziny. Ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, która stawia pracowników socjalnych ponad rodzicami, jest powodem do chluby szefa rzšdu, który w przemówieniu podczas ostatniego Dnia Dziecka wymienił jš jako jedno z prorodzinnych dokonań Polski.

Kredyt zamiast antykoncepcji

Najbardziej skutecznym œrodkiem antykoncepcyjnym - w zgodnej opinii wielu rodziców jest w Polsce kredyt mieszkaniowy. Z jednej pensji zwyczajnie nie da się przeżyć. Młode matki najczęœciej chciałyby opiekować się swoimi niemowlętami. Niestety, przymus ekonomiczny zmusza je do rozstania z dzieckiem, które jest tak małe, że nie potrafi jeszcze samo siedzieć, by wrócić do, statystycznie rzecz bioršc, niskopłatnej pracy. Urlop macierzyński trwa w Polsce maksymalnie tylko 22 tygodnie (dla porównania w Czechach matka może zostać w domu z dzieckiem do ukończenia czwartego roku życia, korzystajšc z zasiłku wychowawczego, a na Litwie dwa lata). U nas zasiłek wychowawczy wynosi 400 zł i jest dostępny jedynie dla najuboższych. I tu dochodzi do paradoksu: matka musi wrócić do pracy, ale nie może, bo nie ma co zrobić z dzieckiem. Żłobek? Oczywiœcie jest łatwo dostępny wystarczy włšczyć telewizor. Uœmiechnięta mama wraca do pracy, dziecko zostawia w żłobku i jeszcze dostaje podwyżkę. Na telewizyjne bajki dla dorosłych Ministerstwo Pracy przeznaczyło blisko 5 mln zł z unijnego grantu. W rzeczywistoœci jedynym efektem głoœnej i długo oczekiwanej ustawy żłobkowej była drastyczna podwyżka cen w placówkach już istniejšcych (np. w Warszawie o 170 proc., w Legnicy o 350 proc.). W całej Polsce miejsc w żłobkach wystarcza dla 2 proc. dzieci. Ministerstwo Pracy ogłosiło właœnie „przełom": przeznaczyło na wsparcie opieki żłobkowej w skali całego kraju 50 mln zł, czyli tyle, ile wynosi budżet na edukację powiatowego miasteczka.

Za póŸno na dobranockę

Bezwzględny drenaż podatkowy i brak jakiegokolwiek wsparcia to tradycyjna już polityka „prorodzinna" kolejnych ekip. Obecny rzšd poszedł o krok dalej i udręcza rodziców i dzieci na wiele nowych sposobów, przy okazji wmawiajšc im, że to dla ich dobra. Sztandarowš inicjatywš majšcš na celu zorganizowanie matkom bezsennych nocy jest reforma obniżenia wieku szkolnego. Nie chodzi w niej tylko o szeœciolatki, które majš poœwięcić rok edukacji w imię solidarnoœci z emerytami (jak podkreœla minister Boni: „Szeœciolatki muszš iœć do szkoły, inaczej nie będzie komu pracować na nasze emerytury"). Dziœ premier chwali się skokowym postępem w upowszechnieniu edukacji przedszkolnej. Jak to możliwe, skoro przedszkola sš częœciej likwidowane niż budowane, a rodzice małych dzieci rozwodzš się, by jako „samotni" znaleŸć miejsce w publicznej placówce? Otóż podniesienie statystyk zawsze najłatwiej osišgnšć zarzšdzeniem obowišzku. Tak więc w ramach reformy ogłoszono obowišzkowš edukację pięciolatków, którš zajšć się miały samorzšdy, nie otrzymujšc na ten cel żadnych dodatkowych pieniędzy z budżetu państwa. Dlatego w Jastrzębiu-Zdroju przedszkolaki majš zajęcia w przedszkolach jak w fabryce, na dwie zmiany. Mali pechowcy kończš obowišzkowš (!) edukację codziennie o 18.30, czyli raczej bez szans na to, że zdšżš do domu na dobranockę. Dodatkowo ustawa o godzinowym naliczaniu opłat doprowadziła do podwyżek cen w tradycyjnych przedszkolach. Dziœ w wielu miejscowoœciach dzieci sš segregowane: biedniejsze pięciolatki trafiajš do oddziałów w szkołach. Często jest też tak, że dzieci, które miałyby zapewnionš dobrš opiekę w domu, sš przymusowo wożone gimbusami do dalekich zespołów podstawówka-gimnazjum, gdzie ich obecnoœć przez pięć godzin zostaje z satysfakcjš odnotowana przez państwowe statystyki.

WyobraŸ sobie, że twoja szkoła ...

Co jeszcze należy do awangardowej polityki prorodzinnej najszybciej wyludniajšcego się kraju Unii Europejskiej? Na samym poczštku limitowany dostęp do opieki medycznej w cišży, od której zależy wypłata becikowego (w Polsce tysišc złotych, na Ukrainie nawet 40 tys. zł), oraz powszechna odpłatnoœć za poród w godnych warunkach. Koszty szczepionek dla noworodków sš w Polsce przerzucane na rodziców. W czasie pierwszej wizyty otrzymujš alternatywę: wielokrotne kłucie kilkutygodniowego maleństwa specyfikami, które wycofały już nawet Czechy, albo opłata za nowoczesny preparat w jednym zastrzyku. Szczepienia, a wraz z nimi koszty, powtarzajš się co kilka miesięcy. Dla porównania w Wielkiej Brytanii nie tylko dzieci, ale też młode matki majš bezpłatne leki. Jednš z najbardziej bezwzględnych regulacji naszego systemu jest naliczanie urlopu macierzyńskiego dla matek wczeœniaków w ten sam sposób co dzieci urodzonych o czasie. Czyli nierzadko niemowlę, które pierwszy raz od urodzenia wychodzi ze szpitala, może jednoczeœnie odprowadzić matkę do pracy. Wszyscy rodzice doœwiadczajš od zeszłego roku skutków praktycznej likwidacji nocnej i œwištecznej pomocy lekarskiej. Jeœli dziecko zachoruje np. w długi weekend, do wyboru jest ostry dyżur lub płatna wizyta. Beznadziejna sytuacja rodzin z dzieckiem niepełnosprawnym to temat na osobny tekst. Podobnie jest z podręcznikami: cała Europa zapewnia uczniom bezpłatnš edukację. U nas rodzice sš sponsorami nie tylko remontów i papieru do ksero dla szkół, ale też wydawnictw edukacyjnych. Nierzadko muszš we wrzeœniu zacišgać kredyt, by zapłacić za produkt, na którego wybór ani jakoœć nie majš żadnego wpływu. Według najnowszych pomysłów rzšdu rodzice majš już niedługo obowišzkowo fundować dzieciom komputery. Nie będš w zamian za to musieli kupować podręczników, które w praktyce zastšpić ma Wikipedia (to nie żart). Wiele gmin szuka oszczędnoœci, prywatyzujšc szkolne stołówki. W Warszawie koszty obiadów wzrosnš nawet o 100 proc. Wczeœniej podatnicy sfinansowali remonty stołówek, które zostały oddane ajentom za bezcen. Wiele miejscowoœci planuje wprowadzenie tańszego (dla gminy oczywiœcie) kateringu także w przedszkolach. Od stycznia do likwidacji zgłoszono ponad tysišc placówek: szkół i przedszkoli. System edukacyjny hartuje małych uczniów, przygotowujšc ich na dalsze oszczędnoœci. Dziewięciolatki piszšce tegoroczny test trzecioklasisty otrzymały polecenie: „WyobraŸ sobie, że Twoja szkoła zostanie wkrótce zamknięta, ponieważ jest za mało uczniów i jej utrzymanie dużo kosztuje. Dzieci będš przeniesione do innej, odległej szkoły. Napisz w liœcie do burmistrza, wójta lub prezydenta miasta, co o tym sšdzisz". Od stycznia tego roku wzrósł podatek VAT na produkty dla dzieci (w Polsce 23 proc., w Wielkiej Brytanii 0 proc.). Warto przypomnieć, że w naszym kraju małżeństwa nie majš szans na wspólne rozliczenie z dziećmi, a rzšd od dawna planuje ograniczenie zwrotu podatkowego na dzieci. Obecnie pracuje nad ustawš, która pozwoli eksmitować na bruk kobiety w cišży i małe dzieci. Jesteœmy prawdziwš awangardš w tworzeniu warunków, w których przetrwajš tylko najsilniejsi. Albo ci, którzy nie majš siły uciec.

Halo! Tu Ziemia, czy mnie słyszysz?

Obecna sytuacja demograficzna Polski oceniana jest przez większoœć polityków jako nieodwracalny trend społeczny. Czyli że ludzie nie majš dzieci, ponieważ sš leniwi, majš inne plany albo wolš wychowywać pieski. Można by się zastanawiać nad tš tezš, gdyby nie fakt, że Polki, które wyjechały do Wielkiej Brytanii, rodzš œrednio dwoje, jedno dziecko liczbę gwarantujšcš zastępowalnoœć pokoleń. Statystyki polskiej emigracji ostatnich kilku lat przypominajš te z okresów klęsk politycznych i gospodarczych. Trudno uwierzyć, że dotyczš wolnego kraju zachwalanego jako zielona wyspa. Choć w ostatnim dziesięcioleciu nie mieliœmy katastrofalnych nieurodzajów, stanu wojennego ani ucisku zaborców, z kraju wyjechało blisko 1,5 mln młodych, aktywnych Polaków, większoœć prawdopodobnie na zawsze. Byli wœród nich przedsiębiorcy zatrudniajšcy nawet kilkudziesięciu pracowników, którym bardziej opłacało się zamknięcie firmy i praca w irlandzkim magazynie. Demografowie bijš na alarm, że za pół wieku będzie nas ok. 31 mln, z czego znakomita częœć wymagać będzie opieki geriatrycznej. Inne państwa europejskie od bogatego Zachodu po Rosję podejmujš szereg działań, by ułatwić młodym rodzinom podjęcie trudu wychowania nowego pokolenia. Nie tylko we Francji udało się powstrzymać niekorzystne trendy demograficzne. W Estonii, gdzie pełnopłatny urlop macierzyński trwa 575 dni kalendarzowych, w cišgu ostatnich lat wskaŸnik dzietnoœci zwiększył się z 1,28 do 1,6. „Nie stać nas na politykę prorodzinnš", powtarzajš jak mantrę nasi ekonomiœci, którzy zapomnieli, że nie ma gospodarki bez człowieka, i politycy, którzy chcš ukryć własne zaniedbania. „Zlikwidujmy becikowe" powtarzajš publicyœci, którzy szukajš budżetowych oszczędnoœci w kołyskach noworodków. Skutkiem takiego myœlenia jest polityka obliczona na jedno pokolenie. Za kilkadziesišt lat skończš się dywagacje o emeryturach, bo czeka nas zapaœć całej gospodarki z powodu braku kapitału ludzkiego. Przypominamy dziœ głupiego rolnika, który przejada na przednówku ziarno na zasiew i naiwnie wierzy, że „jakoœ to będzie". Tymczasem najważniejszym osobom w państwie nadal dopisuje kosmiczne poczucie humoru. W zeszłoroczny Dzień Dziecka premier odwiedził województwo kujawsko-pomorskie, w którym likwidowana jest obecnie rekordowa liczba szkół. Okazjonalne przemówienie wygłosił, otwierajšc astrobazę przyszkolne obserwatorium astronomiczne, które przedstawił jako kolejny dowód na istnienie w Polsce awangardowej polityki prorodzinnej. Premier wyraził nadzieję, że przez teleskopy i lunety uczniowie zobaczš także własnš, lepszš przyszłoœć. To masz i Karolina Elbanowscy sš założycielami stowarzyszenia i fundacji Rzecznik Praw Rodziców www.rzecznikrodzicow.pl
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL