REKLAMA

Akcja "Rz": Ratujmy dwory polskie

Dwory – bezpańskie skarby państwa w ruinie

Katarzyna Jaruzelska-Kastory 29-01-2008, ostatnia aktualizacja 29-01-2008 04:51

Rozmowa z Tomaszem Mertą, wiceministrem kultury i dziedzictwa narodowego, odpowiedzialnym m.in. za ochronę zabytków i dóbr kultury

W Polsce przed II wojną światową istniało ok. 16 tys. dworów. Były charakterystycznym elementem krajobrazu historycznego‚ gospodarczego i kulturowego. Stanowiły o polskiej tożsamości.

Pozostałe po 1945 roku niszczały w okresie PRL. Dziś porzucone, bezpańskie, rozsypują się lub są sprzedawane z pominięciem praw dawnych właścicieli. Z nominalnie istniejących jeszcze ok. 3 tys. dworów ponad 2 tys. znajduje się w stanie agonii.

Rz: Czy ministerstwo może coś zrobić?

Tomasz Merta: Przedstawię filozofię prawną ochrony zabytków w Polsce. System zakłada rozróżnienie uprawnień państwa i właściciela. Uprawnienia państwa w dziedzinie ochrony zabytków dotyczą nadzorowania tego, co się z nimi dzieje. Państwo powinno się troszczyć, aby obiekty zabytkowe nie niszczały‚ nie były niewłaściwie przebudowywane‚ by zostały zachowane dla przyszłych pokoleń.

Funkcjonuje także pojęcie opieki nad zabytkami, która zgodnie z ustawą została nałożona na właściciela obiektu. To on jest zobowiązany do utrzymywania zabytku w dobrym stanie. Ale zakłada się‚ że państwo będzie udzielało pomocy. Filozofia tego systemu ma sens. Jednak problemem w Polsce jest zaburzona struktura własnościowa. Nie jest oczywiste, kto jest właścicielem wielu zabytków. A nawet gdy jest‚ często ów właściciel nie poczuwa się do zajmowania się obiektem.

Czyli dwory‚ dawniej domy prywatne‚ w których powstawała polska kultura, sypią się z powodu braku reprywatyzacji i właścicieli. Czy państwo może zahamować ten proces?

Ogólna zasada jest taka‚ że w dobrym stanie są te zabytki‚ które mogły zachować swoją pierwotną funkcję. To około połowy zabytków w Polsce w dobrym stanie‚ chociaż oczywiście i one wymagają remontów. Natomiast trzy grupy zabytków: dwory‚ pałace‚ założenia parkowe‚ a także zabytki o charakterze fortyfikacji, nie zachowały swoich funkcji. Są ich tysiące i to rzeczywisty problem.

Ale dwory teoretycznie mogłyby swoją funkcję pełnić.

To prawda. Dwory zostały pozbawione właścicieli‚ którzy z natury rzeczy troszczyli się o własność. W PRL trafiały na szczęśliwy los‚ gdy pełniły np. funkcję szkoły. Miały „właściciela” zainteresowanego tym, by nie uległy ostatecznej destrukcji. Dzisiejsza sytuacja jest dramatyczna‚ ponieważ dwory‚ pałace i założenia parkowe‚ chociaż często mają formalnego właściciela‚ nie mają właściciela realnego. Szkoła się wyprowadziła‚ a formalna przynależność do samorządu nic nie daje‚ jeśli nie ma woli i pomysłu co dalej z takim obiektem robić. Ze względu na brak ustawy reprywatyzacyjnej lub jakiejś formy prywatyzacji procesy przejmowania biegną opieszale. Ale nie można powiedzieć‚ że ich nie ma.

Odbywają się tylko na prywatnej drodze prawnej. Nigdy nie było woli politycznej‚ żeby przeprowadzić reprywatyzację.

Zasadnicze pytanie dotyczy tego, co dalej‚ jakie są perspektywy. W ostatnich latach radykalnie zwiększyła się ilość pieniędzy‚ którymi dysponuje państwo na dotacje dla zabytków.

Kto powinien zadbać o zabytki: gmina‚ samorząd?

Tam‚ gdzie jest rozstrzygnięcie w sprawie własności, wiadomo, kto powinien się zajmować obiektem. Czasem starosta – jako reprezentant Skarbu Państwa‚ czasem gmina. To jest dzisiejszy właściciel. Problem polega na tym‚ że ów właściciel często nie widzi sposobu rozwiązania problemu albo korzyści z opieki nad zabytkiem.

Ale nad starostą państwo ma kontrolę. Można wyciągać konsekwencje‚ gdy dwór się wali. To leży w gestii ministra.

Nie ministra kultury, tylko ministra skarbu. System prawny przewiduje wyciągnięcie konsekwencji wobec właściciela zabytku‚ który źle się nim zajmuje. Wojewódzki konserwator może ukarać go karą pieniężną. Ale‚ Bogiem a prawdą‚ to małe dotkliwości. Nie zmuszą nikogo do opieki nad obiektem‚ jeśli tego nie chce.

W Polsce są przedsiębiorcy‚ którzy zadbali o zabytki. Przykładem dwór ministra Sikorskiego czy żony posła Palikota. Przykład idzie z góry.Mamy coraz więcej dobrych przykładów zajmowania się zabytkami przez prywatnych właścicieli. Niektóre samorządy zaczynają rozumieć‚ że to jest w ich interesie, i szukają inwestorów. Czasem jednak zamierzenie okazuje się zbyt trudne finansowo.

Poprzednia
1 2 3
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Pieriestrojka Stalina

Wprowadzenie reformy rolnej w Polsce 1944 r. było taktycznym sposobem zdobycia władzy przez komunistów pod protektoratem Armii Czerwonej >>