Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Kraj

Sierocińce jak więzienia

ROL
Obok oficjalnego rozkładu dnia w domu dziecka toczy się drugie życie. Podziemne
W sierocińcach rzšdzš strach i pięœć. - Przemoc jest sposobem na przetrwanie: silniejsi wygrywajš, słabsi przegrywajš. To spotyka dzieci codziennie i staje się normš - mówi psycholog z domu dziecka Katarzyna Kiwer.

Fala i inne patologie

Na demoralizację wpływajš młodociani kryminaliœci. Z braku miejsc w poprawczakach  wielu z nich przebywa w domach dziecka. Nierzadko pełnišc w grupie funkcję capo di tutti capi.

Do tego dochodzš barbarzyńskie praktyki wysyłania dzieci sprawiajšcych kłopoty „na kolonie" - do szpitali psychiatrycznych. - Często trafiajš tam dzieci nie chore psychicznie, ale majšce zaburzenia po traumatycznych przeżyciach, które sš oznakš rozpaczy i wołaniem o pomoc - uważa Kiwer.

Najnowszy raport NIK, który stwierdza, że w domach dziecka rzšdzi przemoc, jest potwierdzeniem alarmujšcych wyników badań socjolog dr Moniki Sajkowskiej, dyrektorki fundacji „Dzieci niczyje".

Wynika z nich, że większoœć dzieci doœwiadcza przemocy. Sš to zarówno kradzieże, jak i rozboje. Co trzecie dziecko zostało pobite przez wychowawcę, co dziesište odbywało stosunki seksualne z rówieœnikami wbrew własnej woli.

- Tradycyjny dom dziecka to instytucja o znamionach totalitarnych - ocenia Monika Sajkowska. Tłumaczy, że jest on odizolowany od œwiata, a nawet tworzy swój sztuczny œwiat. Wychowankowie podlegajš surowym rygorom i kontroli dokonywanej przez wcišż zmieniajšcych się wychowawców. - Jest tam naprawdę analogia do życia w koszarach lub zakładzie karnym. To sprzyja tworzeniu fali i innym patologiom - twierdzi Sajkowska.

Zły sposób na traumę

Katarzyna Kiwer zwraca uwagę, że sytuację pogarsza niekompetentna kadra. Studia pedagogiczne nie przygotowujš, jej zdaniem, do pracy z dzieckiem np. w stresie pourazowym. Dlatego w kontakcie z wychowankiem nauczyciele sš bezradni. Z tej niemocy może rodzić się agresja fizyczna lub słowna w stosunku do dziecka.
- Do placówek trafiajš dzieci z wieloma zaburzeniami. Często jest to alkoholowy zespół płodowy. Inne sš po wielu traumatycznych przeżyciach, jak agresja w rodzinnym domu, wykorzystywanie seksualne i skrajne zaniedbanie - wskazuje Kiwer. A takie dzieci miewajš napady agresji fizycznej i słownej lub autoagresji. W domach dziecka funkcjonujš systemy kar i nagród majšce pomóc w utrzymaniu tzw. dyscypliny. W przypadku dzieci po traumatycznych przeżyciach taki system bardziej szkodzi, niż pomaga.

Bliżej rodzin? Na Zachodzie już tak jest

Zdaniem Sylwestra Soćki, dyrektora Oœrodka Wsparcia Rodzinnej Opieki Zastępczej PORT, najlepszy sposób ukrócenia przemocy w polskich sierocińcach to zmiana formuły tradycyjnego domu dziecka na bardziej rodzinnš. Na Zachodzie ogromne sierocińce praktycznie już nie istniejš. A wyprzedzajš nas pod tym względem także Rumunia, Bułgaria i Gruzja. - Funkcjonujš tam małe, rodzinne domy dziecka i rozbudowany system rodzin zastępczych, gdzie łatwiej jest pracować nawet z trudnymi dziećmi - mówi Soćko. W Polsce radykalnš reformę miała przynieœć ustawa o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej. Weszła w życie w styczniu tego roku. Zgodnie z niš molochy majš stopniowo przekształcać się w małe placówki, liczšce nie więcej niż 14 wychowanków. A dzieci majš przechodzić do rodzin zastępczych i rodzinnych domów dziecka. Niewielu wierzy jednak w realizację tych planów. Brakuje na to pieniędzy. W raporcie Najwyższej Izby Kontroli czytamy, że koszty realizacji ustawy samorzšdy oceniły na 3 miliardy złotych, resort pracy na 711 milionów, a w budżecie zarezerwowano na ten cel jedynie 62,5 miliona. - To pusta ustawa. Nie może być wdrażana, bo nie idš za niš wystarczajšce œrodki finansowe - mówi Soćko. Jego zdaniem najważniejszym elementem ustawy miało być stworzenie systemu wsparcia dla rodzin biologicznych, by „wyjmować" z nich jak najmniej dzieci. Także kampania promujšca rodzicielstwo zastępcze i rekrutowanie kandydatów, bo chętnych do bycia rodzinš zastępczš w Polsce brakuje. - Mam wrażenie, że ustawa utknęła, bo o ile w większych miastach coœ się może zmienić, o tyle obszary biedy, szczególnie te popegeerowskie, zostawione sš same sobie - mówi Sylwester Soćko. Instytucjonalnych domów dziecka broni Michał Wójcik, sekretarz Zwišzku Powiatów Polskich. - Nie zgadzam się z twierdzeniem, że tradycyjne domy dziecka sš siedliskiem zła. Pamiętajmy, że zawsze będzie grupa dzieci np. upoœledzonych umysłowo, dla których państwowa placówka będzie jedynym wyjœciem - mówi. Rzecznik praw dziecka Marek Michalak uważa, że rozwišzaniem sytuacji byłoby umieszczenie dzieci w specjalistycznych rodzinach zastępczych, jak zakłada ustawa. Jego zdaniem obecnie samorzšdy kładš nacisk na rozwijanie systemu rodzinnych domów dziecka i rodzin zastępczych. - Trwa etap przejœciowy wprowadzania ustawy. Z dnia na dzień nie powstanie tyle rodzin zastępczych, aby zaspokoić potrzeby wszystkich - mówi Marek Michalak.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL