Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Wiadomoœci

Kościelna omerta

copyright PhotoXpress.com
Nie każdy homoseksualista stwarza niebezpieczeństwo stania się molestujšcym. Ale w przypadku takich osób istnieje większe ryzyko - mówi dziekan Instytutu Psychologii Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie
Dlaczego przez tak długi czas Koœciół nie mówił o problemie pedofilii jasno i otwarcie, jak obecnie?

Ks. Hans Zollner SJ:
Nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie. Istnieje kilka przyczyn. Po pierwsze, zmieniła się wrażliwoœć społeczna. W latach 70. i 80. XX wieku nawet w społeczeństwach, które dzisiaj sš bardzo czułe na tym punkcie, nie było tej wrażliwoœci na nadużycia seksualne dokonujšce się w rodzinach, w szkole, w internatach, w sierocińcach, w œrodowiskach sportowych.

Sprawa nie dotyczy tylko œrodowisk katolickich????????


Oczywiœcie. Niedawno na przykład dowiedzieliœmy się, że w szkołach islamskich w Anglii w ubiegłym roku odnotowano około pięciuset przypadków molestowania seksualnego, których ofiarš padły dzieci. Pedofilia to problem nie tylko œrodowisk religijnych. To problem powszechny. Z tego, co mówiš lekarze, około 70 procent przypadków molestowania seksualnego ma miejsce w rodzinie. O tym się nie mówi. Stwierdza się jedynie, że chodzi o przypadki poza strukturami instytucjonalnymi.

Zmieniła się także wrażliwoœć Koœcioła, również dlatego, że wzrosła liczba skandali. Dzisiaj, kiedy w jakiejœ parafii odkryje się, że został do niej posłany ksišdz, który wczeœniej molestował ministrantów, nie zostanie on przyjęty w nowej parafii. Dowiedziałem się od pewnego księdza z Indii, że został poproszony przez biskupa jednej z niemieckich diecezji o zastępstwo za proboszcza w wiosce położonej w górach. Biskup hinduski wysłał tego księdza do Niemiec, ale nie wiedział, dlaczego trzeba zastšpić tego proboszcza. Ksišdz przybył do parafii i po pewnym czasie odkrył, że proboszcz został oddalony, ponieważ dopuœcił się nadużyć seksualnych. Podczas niedawnego seminarium w Rzymie ks. prałat Charles J. Scicluna, promotor sprawiedliwoœci, odpowiedzialny za traktowanie spraw koœcielnych z punktu widzenia karnego, w tym kontekœcie mówi wręcz o omercie w Koœciele w sprawach pedofilii księży. To słowo włoskiej mafii oznaczajšce zmowę milczenia. Zgodnie z prawem omerty rodzina, klan, instytucja znaczy więcej niż cokolwiek innego. Dlatego za wszelkš cenę musisz milczeć. Benedykt XVI, jeszcze jako prefekt Kongregacji Nauki Wiary, kiedy zaczęły się mnożyć doniesienia o przypadkach molestowania w Stanach Zjednoczonych, procedurę rozwišzywania problemów nadużyć skoncentrował w Rzymie, zwłaszcza w Kongregacji, której przewodniczył. Nie wymyœlił nowego biura, lecz umocnił rolę promotora sprawiedliwoœci i dwa lata póŸniej mianował na to stanowisko ks. Sciclunę. Wielu biskupów uważało wówczas, że to niszczy zaufanie między biskupem a kapłanami i dlatego z oporami stosowali owe procedury kanoniczne. Dziœ sytuacja się zmieniła. W 2000 roku kard. Darío Castrillón Hoyos, który wówczas był prefektem Kongregacji do spraw Duchowieństwa, napisał list z gratulacjami do pewnego biskupa francuskiego skazanego na więzienie, dlatego że nie dopełnił obowišzku zgłoszenia nadużycia seksualnego, jakiego dopuœcił się jeden z jego kapłanów. Kardynał pogratulował mu, piszšc, że dał przykład, jak biskup powinien reagować. W roku 2010 ojciec Federico Lombardi w oficjalnym oœwiadczeniu biura prasowego Stolicy Apostolskiej powiedział, że dzisiaj takie zachowanie biskupa w sprawie pedofilii księży w jego diecezji nie byłoby już możliwe. A zmiana nastšpiła dzięki wprowadzonej procedurze, a zwłaszcza decyzji ówczesnego kard. Josepha Ratzingera, by poważnie traktować przypadki molestowania i wymierzać sprawiedliwoœć, tj. usuwać winnych kapłanów ze stanu kapłańskiego albo stosować inne publiczne kary.
Ponad 70 procent nadużyć seksualnych wobec dzieci i młodzieży ma charakter homoseksualny. W jakim stopniu sprawa pedofilii ma zwišzek z homoseksualnoœciš w œrodowisku księży? Trzeba powiedzieć, że nie ma bezpoœredniego zwišzku przyczynowego między homoseksualnoœciš a molestowaniem nieletnich. To znaczy, że nie każdy homoseksualista stwarza niebezpieczeństwo stania się molestujšcym. Z drugiej strony, na podstawie danych, jakimi dysponujemy, trzeba stwierdzić, że istnieje większe ryzyko. Mówił o tym prałat Scicluna w jednym z wywiadów w 2010 roku, przedstawiajšc trzy tysišce udokumentowanych przypadków pedofilii w Koœciele (dziœ mówi się o czterech tysišcach udokumentowanych przypadków). Z tych trzech tysięcy w trzystu przypadkach mamy do czynienia z prawdziwš pedofiliš, to znaczy z molestowaniem dzieci przed wiekiem dojrzewania. Z pozostałych dwóch tysięcy siedmiuset przypadków w 70 procentach było to molestowanie chłopców w wieku dojrzewania. Jest to rozbieżne z tym, co ma miejsce w œrodowiskach œwieckich. W œrodowiskach œwieckich bowiem znacznie wyższa jest liczba molestowanych dziewczšt niż chłopców. Skšd to zróżnicowanie? Z pewnoœciš wskazuje to na większy procent osób o skłonnoœciach lub orientacji homoseksualnej w tych œrodowiskach koœcielnych, w których miały miejsce liczne przypadki pedofilii o zabarwieniu homoseksualnym, niż ogólnie w społeczeństwie. Stawia to pytania dotyczšce selekcji kandydatów do kapłaństwa oraz ich formacji emocjonalnej i moralnej. Poważnym problemem sš œrodowiska koœcielne  mówię to z punktu widzenia całego Koœcioła, w których tworzy się pewien klimat homofilii. Przycišgajš one młodych mężczyzn bez jasnej tożsamoœci psychoseksualnej, ale nieœwiadomych jeszcze swojego problemu. Rozwijajš się w nich w pewnym okreœlonym kierunku. Mówił ojciec o krajach zachodnich. A jak sytuacja wyglšda w Europie Wschodniej? Doœwiadczenie pokazuje, że przypadki molestowania nieletnich występujš wszędzie. Innš sprawš jest zainteresowanie publiczne problemem. Osobiœcie z sytuacji ostatnich dziesięciu lat w Niemczech wycišgnšłem pewne wnioski. W roku 2002 biskupi amerykańscy zostali wezwani przez kard. Josepha Ratzingera do złożenia sprawozdania po skandalach, do jakich doszło w Stanach Zjednoczonych. Zachowałem sobie artykuły z prasy niemieckiej z roku 2002 dotyczšce tej kwestii. Dosłownie te same teksty można by było opublikować w roku 2010, piszšc o sytuacji w Niemczech. Przez osiem lat nic się nie zmieniło. Episkopat niemiecki nie był przygotowany na to, co się wydarzyło. Biskupi opracowali wprawdzie wskazania, ale nie interesowało ich, do ilu przypadków molestowania doszło w ich diecezji, jak były traktowane ofiary i co teraz robiš, gdzie sš księża, którzy dopuœcili się nadużyć. Chodziło o sprawy z przeszłoœci i teraŸniejsze. I nie zrobiono nic, by zapobiec podobnym wypadkom w przyszłoœci. Nie było więc prewencji. Trochę dziwiłem się tym oœmiu latom, ponieważ od czasu do czasu w Niemczech wychodziła na jaw jakaœ sprawa dotyczšca molestowania seksualnego nieletnich przez księży. Przez jakiœ czas interesowała się tym opinia publiczna, a potem wszystko się kończyło. Po pół roku, po roku pojawiał się następny przypadek itd. Dziwne wydawało mi się, że media nie zajmujš się tym problemem w sposób bardziej systematyczny. Tak było, dopóki nie wybuchł skandal. Nie wiemy, dlaczego wybuchł akurat wtedy. Dlaczego o tych sytuacjach nie mówiły same ofiary? W 2002 roku, w następstwie wydarzeń w Stanach Zjednoczonych, biskupi holenderscy zorganizowali wielkš kampanię, zapraszajšc ofiary do zgłaszania faktów molestowania i do rozmawiania z biskupami albo osobami wyznaczonymi przez nich. Tylko nieliczni skorzystali z tej okazji. Po oœmiu latach w Niemczech niespodziewanie wybuchł skandal. Również w Holandii były setki wypadków, które miały miejsce nie tylko w cišgu tych oœmiu lat, ale wczeœniej. Ofiary chcš się czuć bezpieczne w obrębie dużej grupy, bo nie chcš być zidentyfikowane. Tylko wtedy się otwierajš. Od wielu lat w œrodowiskach koœcielnych słychać stwierdzenie: Jesteœmy zmęczeni tematem pedofilii księży. Kiedy to się skończy?. O tym trzeba mówić. Od tego tematu nie uciekniemy. Nie uciekniecie także w Polsce. Zawsze znajdš się dziennikarze, którzy za wszelkš cenę będš atakować Koœciół. Jednak mnie osobiœcie dziennikarze powiedzieli: Widzimy, że Koœciół katolicki jest jedynš instytucjš, która coœ robi z pedofiliš. Z pedofiliš, która jest powszechnym problemem we wszystkich œrodowiskach i instytucjach wychowawczych. A inne religie i Koœcioły? Nic mi nie wiadomo o tym, by problem ten był podjęty w rozwišzaniach strukturalnych w sposób tak otwarty i radykalny, jak to ma miejsce w Koœciele katolickim. Na ogół niemal wszystkie œrodowiska wychowawcze doraŸnie rozwišzujš problem pedofilii, gdy się pojawi. Ale żadne z nich nie rozliczyło się z tego przestępczego procederu w sposób całoœciowy i systemowy, jak czyniš to aktualnie wspólnoty katolickie. Jednak mimo wszystko niektórzy rodzice bojš się teraz wysyłać dzieci do instytucji katolickich. Rzeczš istotnš jest selekcja kandydatów do kapłaństwa oraz ich właœciwa formacja. WyobraŸmy sobie, że jestem rektorem seminarium lub magistrem nowicjatu. Widzę, że jakiœ kandydat nie jest odpowiedni, nie nawišzuje i nie utrzymuje dobrych relacji z innymi, ma wštpliwoœci co do swojej tożsamoœci seksualnej, jest zagubiony emocjonalnie i posiada niskš motywację duchowš i moralnš. Jako odpowiedzialny muszę podjšć decyzję. Niestety, w obliczu zmniejszajšcej się liczby powołań niektórzy biskupi uważajš, że jedyne kryterium to przede wszystkim kryterium iloœciowe i dšżenie do tego, by mieć wielu alumnów w seminarium. Winni jednak mieć œwiadomoœć, że za kilka lat tacy kandydaci, o których wspomniałem wyżej, przysporzš im bardzo wiele problemów. Nie mówimy jedynie o przypadkach molestowania seksualnego dzieci, ale o alkoholizmie, seksoholizmie, o osobach niezrównoważonych, konfliktowych, zbuntowanych przeciwko biskupowi itp. Jeœli kandydatom do kapłaństwa brakuje podstawowej dojrzałoœci emocjonalnej, motywacji duchowej i moralnej, to rodzi się pytanie: Po co nam tacy księża?. Z pewnoœciš więcej zepsujš, niż pomogš. Rozmawiał o. Józef Augustyn SJ, tłumaczył o. Bogusław Steczek SJ
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL