Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Wiadomoœci

20 proc. środków NFZ się marnuje

Jacek Paszkiewicz
Fotorzepa, Seweryn Sołtys Seweryn Sołtys
Większoœć lekarzy nie jest zainteresowana tworzeniem narzędzi służšcych ocenie ich pracy – uważa prezes NFZ
Atmosfera między resortem zdrowia a NFZ jest napięta. Czy zdšżycie przeprowadzić konkurs na leczenie drogimi lekami, nim w lipcu stare zasady ich finansowania przestanš obowišzywać? Jacek Paszkiewicz, prezes NFZ: Otrzymaliœmy z Ministerstwa Zdrowia dużš liczbę decyzji refundacyjnych zawierajšcych ceny leków wynegocjowane z firmami. Pozwoliło nam to przygotować projekt zarzšdzenia, w którym wymieniamy preparaty, jakie będš finansowane. Nie podajecie jednak ich cen ani szczegółowego opisu programów leczenia.
Czekamy na zapowiedziane około 1 maja obwieszczenie ministra zdrowia, wtedy też ogłosimy konkurs na leczenie dla szpitali. Będziemy mieli dwa miesišce. To niedużo, ale niektóre rodzaje najbardziej skomplikowanego i najdroższego leczenia prowadzi tylko kilka placówek w Polsce. Z nimi można prowadzić rokowania, a nie ogłaszać konkurs, co bardzo skraca całš procedurę. Jeœli nie zajdzie nic niespodziewanego w obwieszczeniu, powinniœmy zdšżyć. Wiadomo, że na pierwszej liœcie regulujšcej finansowanie drogich terapii nie ma leków dotšd niefinansowanych. Dlaczego? Podobno w trakcie negocjacji udało się namówić firmy do obniżenia cen? Rzeczywiœcie, cena częœci leków spadła. Czasem firmy obniżyły cenę, czasem zrezygnowały z bezpłatnych dawek leku dawanych szpitalom, więc obniżyły stawki za leki, które szpitale kupujš. Jednak skala potencjalnych oszczędnoœci nie jest jeszcze znana, więcej będziemy mogli powiedzieć po publikacji obwieszczenia resortu zdrowia. Co na tych oszczędnoœciach zyskujš pacjenci? Zakładamy, że dostępnoœć do leczenia będzie lepsza niż dotšd, po to zmieniano zasady finansowania leków. Równoczeœnie ostatnie problemy firm z utrzymaniem cišgłoœci dostaw leków pokazujš, że finansowanie z NFZ to nie wszystko. Firma musi te leki dostarczyć, szpital je kupić... Ustawa refundacyjna przyniosła jeszcze jeden konflikt: z lekarzami o recepty. Po pół roku negocjacji z samorzšdem medycznym okazało się, że w opracowanych przez NFZ umowach na wypisywanie refundowanych leków znalazły się zapisy o odpowiedzialnoœci lekarza za nieprawidłowoœci. Takie, jak po proteœcie pieczštkowym usunięto z ustawy refundacyjnej. Nigdy nie mówiliœmy, że lekarze będš zwolnieni z odpowiedzialnoœci.Prowadziliœmy rozmowy, by znaleŸć alternatywę wobec prostego zwrotu nienależnej refundacji jako karę za nieprawidłowoœci. Nic nie osišgnęliœmy, bo z drugiej strony było tylko oczekiwanie bezkarnoœci. Nie możemy zwolnić lekarza z odpowiedzialnoœci za to, co wypisuje na recepcie, bo narazilibyœmy się na zarzut, że ogromne pienišdze publiczne zostawiamy bez żadnej kontroli. Efekt będzie taki, że w lipcu lekarze w ogóle przestanš wypisywać recepty na leki dofinansowane przez NFZ. To będzie katastrofa! Przede wszystkim chcę podkreœlić, że kary za wypisywanie recept osobom nieuprawnionym to mit. Dotyczy to ułamka wszystkich kar. Zdecydowana większoœć kar dotyczy recept wypisanych osobom, którym przysługuje refundacja. Nakładane sš za działania o charakterze ewidentnie przestępczym: medyk wypisuje recepty, a potem sprzedaje je w aptece lub prywatnym gabinecie. Ale taki człowiek nie powie: „ukradłem i NFZ kazał mi zwrócić". Powie: „wypisywałem uczciwie recepty i teraz NFZ mnie za to ukarał". Gdyby œrodowisko medyczne było w stanie te problemy rozwišzać, kary nie byłyby potrzebne. NFZ nakładał jednak kary nie tylko na ewidentnych przestępców, ale też na osoby, które wypisywały leki członkom swojej rodziny. Fakt, bez prowadzenia dokumentacji, więc nieprawidłowo. Ale to jednak nie byli przestępcy. Przepis rozporzšdzenia ministra zdrowia nie czyni żadnych wyjštków w sprawie obowišzku prowadzenia dokumentacji medycznej pacjenta, kimkolwiek by on nie był. Tym niemniej przygotowywane było rozporzšdzenie ministra o trybie prowadzenia dokumentacji w przypadku wystawiania leków przez lekarza dla siebie i swojej rodziny, ale na razie prace nad nim zamarły. W œrodowisku lekarskim jest pan symbolem wszystkiego co złe. Zamierza Pan coœ z tym zrobić? To co dotychczas. Nie jestem celebrytš i nie jest celem prezesa NFZ podobać się œrodowisku lekarskiemu. Lekarzom trudno czasem zrozumieć, że wpływ prezesa NFZ na funkcjonowanie placówki służby zdrowia jest zdecydowanie mniejszy niż dyrektora tejże placówki. Powszechnie natomiast wiadomo, że częœć œrodowiska medycznego sabotuje system NFZ, a wczeœniej kas chorych. Co oni sabotujš? Wystarczy popatrzeć, jak sš prowadzone kolejki oczekujšcych. Teoretycznie to było sensowne rozwišzanie, ale idea zarzšdzania kolejkami została zupełnie wypaczona. Dziœ kolejki funkcjonujš w sferze całkowicie wirtualnej. Albo niedawny przykład akcji Porozumienia Zielonogórskiego, by przed wystawieniem praktycznie każdej recepty wysłać pacjenta do specjalisty po zaœwiadczenie. To przecież ewidentny sabotaż! To prawda, że nikt nie czeka tyle na zabieg, jak by to wynikało z kolejki, tylko zawsze albo krócej, albo dłużej. Może wie Pan, dlaczego? Kolejka do œwiadczeń tworzy cały szereg uzasadnień dla zarzšdzajšcych placówkami. Duża kolejka oczekujšcych jest dobrym uzasadnieniem, że trzeba zwiększyć kontrakt. Może też być sygnałem dla pacjenta, że musi się zmobilizować i coœ zrobić, żeby tę kolejkę obejœć.Na przykład odwiedzić gabinet prywatny. Wina jest zrzucana na NFZ, a pacjent wobec często nieprawdziwych tłumaczeń jest po prostu bezbronny. Na przykład? Choćby zwykłe USG, na przykład jamy brzusznej. Pacjenci pytajš nas, dlaczego przez nasze limity muszš czekać na to badanie trzy miesišce. Problem w tym, że NFZ w ogóle nie zawiera umów na USG. Ono jest częœciš porady specjalistycznej i lekarz zleca je, gdy jest mu ono potrzebne w ramach tej porady. O żadnych kolejkach do tego badania nie może być więc mowy. A może pieniędzy jest zbyt mało? Ostrożnie szacuję, że 20 proc. œrodków NFZ jest w ramach nieprawidłowych zdarzeń marnowana. Pytanie, co znaczy w służbie zdrowia „marnuje się". Pacjenci sš leczeni bo sš chorzy. To nie jest niepotrzebne, nawet jeœli lekarz potem nie jest w stanie tego poprawnie rozliczyć z NFZ. Marnotrawstwo jest ewidentne i dotyka pacjenta na różnych poziomach. Jeœli w jednym województwie leczenie pacjentki chorej na raka jest dwa razy droższe niż w innym, to o czym to œwiadczy? Że szpitale wielokrotnie przyjmujš do szpitala tę samš chorš po to, by poprawić swojš kondycję finansowš. Pacjentce to nie służy: nie ma korelacji między liczbš hospitalizacji a stanem zdrowia. Dlaczego w jednych województwach podaje się znacznie więcej chemioterapii w tym samym rozpoznaniu niż w innych, mimo że œwiatowe tendencje sš takie, by w raku piersi raczej odchodzić od chemii na rzecz hormonoterapii? Podaje się chemię, która jest obcišżajšca i nie zawsze potrzebna. Wydatek na niš traktuje jako zmarnowane pienišdze, chociaż w tym kontekœcie możemy rozmawiać nie o finansach, ale o nowoczesnym leczeniu, zgodnym ze œwiatowymi standardami. Macie dane na podstawie których jesteœcie w stanie ocenić jakoœć leczenia w danym szpitalu? Na przykład ustalić, która placówka tylko przyjmuje chorych po to, by za kilka dni lub tygodni odesłać ich dalej? Mamy takie informacje. Znamy na przykład oddziały chirurgii, na których tylko u 15 proc. pacjentów wykonuje się jakikolwiek zabieg. Powinno się je zlikwidować, ale jak do tego przekonać ich właœciciela? Przecież likwidacja szpitala skończyłaby się wielkš awanturš. No dobrze, ale jeœlibyœcie mieli dowody na to, że szpital leczy Ÿle albo nie leczy wcale... Mamy takie dowody! ... to jako odpowiedzialny płatnik w ogóle nie powinniœcie z nim zawierać kontraktu. Lepiej, żeby pacjent trafił do innej placówki, nawet poczekał na miejsce, niż był Ÿle leczony! Problem w tym, że nasza wiedza na temat tego, jaka jest jakoœć w danym szpitalu nie da się przełożyć na język konkursu ofert. Musielibyœmy mieć ustawione centralnie w Polsce kryteria jakoœci i efektywnoœci leczenia. Na razie ich nie ma albo obowišzujš tylko w kilku dziedzinach. Minister zdrowia obiecywał, że wprowadzi płacenie za efekt leczenia. Planował też „checklistę" dla sali operacyjnej, która ograniczyłaby pomyłki w czasie zabiegu. Na razie nic nie ma. Większoœć lekarzy nie jest zainteresowana tworzeniem narzędzi, które będš służyły ocenie ich pracy. Każdy leczy jak umie i osišga takie efekty, jakie mu się udaje. Efektem tego jest bardzo zróżnicowana jakoœć leczenia. Od bardzo dobrych, na œwiatowym poziomie placówek do takich, w których pacjenta w ogóle nie powinno się leczyć. To jeszcze na koniec: jak wyglšda sytuacja finansowa NFZ? Styczeń był względnie dobrym miesišcem, składka zdrowotna wpływała tak, jak to zakładaliœmy w planie finansowym. W lutym wpłynęła do nas składka znacznie poniżej oczekiwań. Pierwszy raz zdarzyło się w historii NFZ, by w lutym wpłynęło mniej pieniędzy niż w styczniu. To fatalnie: wysokoœć składki pokazuje stan gospodarki. Zależy przecież od liczby zatrudnionych, wysokoœci ich zarobków, tego, czy ludzie sami płacš ubezpieczenie zdrowotne... To doœć obiektywny sygnał, że dzieje się coœ złego... Poczekałbym z podnoszeniem alarmu. Gorszy spływ składki można interpretować na kilka sposobów. Słyszałem nawet wytłumaczenie, że w lutym, ze względu na duże mrozy, budownictwo stanęło, a to wpływa na sytuację gospodarczš. Wyniki marca pokażš, czy jest to poczštek jakiegoœ trendu czy jednorazowa sytuacja. -rozmawiała Sylwia Szparkowska
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL