Nieruchomości

Spółdzielnie mieszkaniowe: reforma czy likwidacja spółdzielni?

www.sxc.hu
Powstanie więcej wspólnot mieszkaniowych, a wszechwładza prezesów spółdzielni zostanie ograniczona. Posłowie PO chcą zmian w prawie
– Szeregowi członkowie nie mają wpływu na zarządzanie swoimi spółdzielniami oraz ich realną kontrolę, chociaż niejednokrotnie spółdzielnie dysponują budżetem porównywalnym do budżetów powiatowych miast. Chcemy to zmienić – mówi Lidia Staroń, posłanka PO. Do Sejmu trafiły właśnie projekty ustaw: o spółdzielniach mieszkaniowych i prawa spółdzielczego, ich autorami jest grupa posłów Platformy Obywatelskiej.

Łatwiej odwołać

Zgodnie z pierwszym z tych projektów prezesa spółdzielni nie będzie jak obecnie powoływała rada nadzorcza, tylko walne zgromadzenie. Ponadto w ciągu 12 miesięcy od wejścia w życie ustawy walne zgromadzenie ma udzielić absolutorium prezesowi. Jeżeli tego nie zrobi, oznacza to jego odwołanie. – Obecnie nawet jeśli walne zgromadzenie nie udzieli absolutorium członkom zarządu, nadal pełnią oni swoje funkcje. Wielu prezesów rządzi spółdzielnią latami. Jeżeli są dobrymi gospodarzami, to nie ma w tym nic złego. Sytuacja zmienia się, gdy ich działania szkodzą spółdzielni i jej członkom. W takim przypadku powinni zostać odwołani, tymczasem czują się bezkarni. Wiedzą bowiem, że rada nadzorcza – często złożona z kolegów – ich nie odwoła – mówi posłanka Staroń. – Po wejściu w życie tego projektu ta sytuacja się zmieni.
W spółdzielniach mają też powstawać wspólnoty mieszkaniowe. Projekt mówi bowiem, że jeżeli w danej nieruchomości (tj. budynku lub budynkach położonych na jednej działce) znajduje się co najmniej jedno mieszkanie nienależące do spółdzielni, to stosuje się do niej ustawę o własności lokali. A to oznacza jedno: powstanie z mocy prawa wspólnot mieszkaniowych. – Przywracamy tylko konstytucyjną zasadę dobrowolnego zrzeszania się. Od wielu lat ustawa o własności lokali dotyczy właścicieli, tylko nie tych w spółdzielniach mieszkaniowych, w ich wypadku obejmuje tylko mieszkających w nowych blokach – uważa posłanka Staroń. Twierdzi także, że zmiana nie oznacza likwidacji spółdzielni mieszkaniowych. – Od decyzji każdego właściciela mieszkania – dodaje – będzie zależało, czy chce być członkiem spółdzielni czy też nie, a od woli większości, czy zechce zmienić administratora. W tej chwili osoby niebędące członkami spółdzielni nie mają żadnego wpływu na to, jak jest zarządzana ich nieruchomość, nie dysponują też prawem do informacji, na co administracja wydaje ich pieniądze – tłumaczy.

Wykup bez notariusza

Tańszy i prostszy stanie się wykup lokali. Wciąż będzie składało się wniosek do spółdzielni, ale nie będzie już aktów notarialnych. Spółdzielnia wyda zaświadczenie (z podpisami członków zarządu notarialnie poświadczonymi) i z nim, a nie z umową sprzedaży lokalu w formie aktu notarialnego trzeba będzie iść do sądu wieczystoksięgowego, który założy księgę wieczystą i wpisze do niej nowego właściciela. Spółdzielca zaoszczędzi więc na wynagrodzeniu notariusza. Posłowie chcą ponadto uporządkować sytuację prawną gruntów w spółdzielni. W czasach PRL budowano osiedla spółdzielcze, nie przejmując się specjalnie, do kogo należą grunty pod blokami. Teraz wyprostowanie sytuacji prawnej nie jest łatwe. Nie wszystkim też spółdzielniom na tym zależy. Projekt przewiduje więc, że jeżeli w ciągu 12 miesięcy od daty wejścia w życie ustawy dawni właściciele nie zgłoszą swoich roszczeń (dotyczy to gruntów będących w dyspozycji spółdzielni przed 5 grudnia 1990 r.) lub nie ustalą prawa użytkowania wieczystego czy własności, to spółdzielnia stanie się właścicielem gruntów z mocy prawa. Projekty wprowadzają też kontrolę w spółdzielniach przeprowadzaną przez niezależnych lustratorów. – Nowe propozycje posłów PO niewiele różnią się od zgłaszanych w poprzedniej kadencji Sejmu. Prowadzą do likwidacji spółdzielni mieszkaniowych i zastępowania ich wspólnotami mieszkaniowymi – ocenia Grzegorz Abramek, wiceprezes Krajowego Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych w Warszawie. Inaczej uważa Paweł Backiel, prezes Stowarzyszenia Uwłaszczeniowego w Białymstoku oraz członek rady nadzorczej w jednej z białostockich spółdzielni. – W tej chwili frekwencja na walnym jest niewielka, ludzie nie wierzą, że mają wpływ na to, co dzieje się w ich spółdzielni. Gdyby ta zmiana weszła w życie, mogłoby to ulec poprawie – twierdzi. Według niego trzeba by jeszcze uprościć tryb głosowania w sprawie powołania prezesa. Mianowicie powinno ono odbywać się w wolny od pracy dzień i dotyczyć tylko tego wyboru. Obecnie głosowania odbywają się pod koniec walnego – często po wielogodzinnych obradach, nierzadko po północy, trzeba więc mieć wiele samozaparcia, by do nich dotrwać. etap legislacyjny: przed pierwszym czytaniem
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL