REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Raporty » Kryzys finansowy

Notowania

Wściekłość na polityków

Piotr Gillert 01-10-2008, ostatnia aktualizacja 01-10-2008 01:56
Plan Paulsona nie jest wcale przyjmowany z entuzjazmem. Przed nowojorską giełdą wczoraj protestowali jego przeciwnicy. Na zdjęciu jeden z uczestników marszu niesie tablicę z napisem: „Pomóż mi, poczęstuj mnie twoimi pieniędzmi – żaden bankier nie zostanie sam”
źródło: AP
Plan Paulsona nie jest wcale przyjmowany z entuzjazmem. Przed nowojorską giełdą wczoraj protestowali jego przeciwnicy. Na zdjęciu jeden z uczestników marszu niesie tablicę z napisem: „Pomóż mi, poczęstuj mnie twoimi pieniędzmi – żaden bankier nie zostanie sam”

Amerykanie szykują się na kryzys. Małe firmy zaczynają mieć problemy z finansowaniem działalności

Na ulicach podwaszyngtońskich przedmieść trudno jest dostrzec jakiekolwiek oznaki kryzysu. Nie ma spanikowanych kolejek przed bankami czy tłumów bezrobotnych szukających pracy.

W oddziale banku Wachovia, który ugiął się pod ciężarem złych kredytów i został w poniedziałek przejęty przez Citigroup, nie było w ostatnich dniach dramatycznych scen. – Parę osób przeniosło konta do innych banków, ale na razie nie działo się nic szczególnego – twierdzi urzędniczka w okienku. Wystarczy jednak porozmawiać z mieszkańcami, by się przekonać, że kryzys na dobre zadomowił się w ich świadomości.

Jednym z tych, którzy „uciekli” z Wachovii, jest lokalny biznesmen Bahram Yazdan. – Przeniosłem swoje konto firmowe gdzie indziej, po co ryzykować? Trzymam tam wypłaty dla swoich pracowników. Kłopot w tym, że nie wiadomo, gdzie tak naprawdę jest bezpiecznie, kto padnie następny – martwi się Yazdan.

Lokalni przedsiębiorcy, tacy jak on, mają też inny problem: coraz trudniej o kredyt. Przerażone sytuacją banki obniżają lub w ogóle zamrażają linie kredytowe dla małych przedsiębiorstw w oczekiwaniu na poprawę sytuacji. – Nie wiem, jak to długo może trwać. Jak można działać bez płynności? – zastanawia się Yazdan.

Dla wielu, szczególnie uboższych, Amerykanów kryzys ma całkiem inne oblicze. – Dla mnie kryzys trwa od co najmniej dwóch lat. Benzyna coraz droższa, jedzenie coraz droższe, czynsz idzie w górę. Muszę coraz dłużej pracować, by związać koniec z końcem. Ostatnie dni niczego w moim życiu nie zmieniły. Mam tylko nadzieję, że nie będzie gorzej – mówi Luz Ortega, sprzedawczyni w supermarkecie Giant.

Większość ludzi, niezależnie od stanu majątkowego, jest wściekła na polityków. – To wszystko ich wina. Ci idioci wpędzili nas wszystkich w kłopoty swoją krótkowzrocznością i brakiem odpowiedzialności – denerwuje się Daniella Lewis, menedżerka zajmująca się kolportażem prasy. Daniella uważa, że wpompowywanie miliardów dolarów w Wall Street w sytuacji, gdy milionom Amerykanów brakuje pieniędzy, jest niemoralne. Sama nie jest też pewna, czy to konieczne:– Politycy mówią, że nie ma innego wyjścia, ale kto wierzy temu, co mówią politycy?

Wszyscy rozmówcy przyznają jednak, że na razie zamieszanie na Wall Street nie wpłynęło dramatycznie na ich codzienne życie. Wielkich zmian jeszcze nie widać, może poza jedną: nieco większe niż zwykle są ponoć kolejki w hipermarkecie COSTCO, który sprzedaje towary półhurtowo po niskich cenach. Zdaniem wielu ekonomistów to oznaka, że Amerykanie mentalnie przestawili się już na sytuację kryzysową.

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Czwarty filar

Kryzys odziera nas ze złudzeń, że państwo zapewni nam godną starość. Czy najpewniejszą inwestycją we własną przyszłość znów stanie się liczne potomstwo? >>