Tarcza antyrakietowa
Jak Obama nie dodzwonił się do Tuska
Prezydent USA chciał w nocy ze środy na czwartek powiadomić premiera Polski o zmianie planów dotyczących ulokowania elementów tarczy antyrakietowej
Premier Czech Jan Fischer dowiedział się o rezygnacji Stanów Zjednoczonych z budowy radaru na terenie swojego kraju tuż po północy. Poinformował go o tym osobiście prezydent USA w telefonicznej rozmowie. A co z telefonem do premiera Polski?
Rząd nabrał wody w usta i nie wypowiadał się na ten temat ani nie informował oficjalnie o losach tarczy. Za to portale internetowe od rana donosiły, że prezydent USA starał się dodzwonić również do naszego premiera. Według nieoficjalnych informacji „Gazety Wyborczej” do rozmowy nie doszło „z przyczyn technicznych”.
Rzecznik rządu Paweł Graś dopiero po południu przyznał, że strona amerykańska wystąpiła z propozycją rozmowy telefonicznej między prezydentem Obamą a premierem Tuskiem. Ale premier chciał, by rozmowa odbyła się dopiero następnego dnia – po wizycie delegacji amerykańskiej w Ministerstwie Spraw Zagranicznych i po rozmowie ministra Radosława Sikorskiego z sekretarz stanu Hillary Clinton.
Donald Tusk potwierdził w rozmowie z dziennikarzami, że prosił o przełożenie rozmowy na następny dzień, żeby być lepiej do niej przygotowanym.
– Wszystkie bardziej dowcipne pomysły proponuję zostawić na boku. Niech opozycja się wyzłośliwia – mówił premier.
Do kogo pił? Do posła PiS Karola Karskiego, który nie krył oburzenia, że nie doszło do nocnej rozmowy między Barackiem Obamą i Donaldem Tuskiem. I pytał: – Co robił premier, spał, oglądał czy grał w piłkę?
A Jolanta Szymanek Deresz z SLD dodała: – Pewnie nie było pod ręką tłumacza i dlatego nie doszło do rozmowy.















