REKLAMA

Tarcza antyrakietowa

Polski rząd ma większy wpływ na losy tarczy niż Amerykanie

Piotr Gillert 08-03-2008, ostatnia aktualizacja 08-03-2008 03:37

Nie ma jasności, kto kształtuje polską politykę zagraniczną – mówi „Rz” redaktor naczelny „Central Europe Digest”

Rz: W jakim punkcie znajdują się rozmowy w sprawie tarczy?

Wes Mitchell: Wielu przedstawicieli rządu USA zadaje sobie to pytanie. Po obu stronach mamy sprzeczne opinie: Amerykanie mówią o bliskim przełomie, Polacy wręcz przeciwnie. Ogólnie wydaje się jednak, że Warszawa chce posuwać się w tych negocjacjach dużo wolniej niż Waszyngton. Zobaczymy, co powie w poniedziałek w Białym Domu Tusk: czy będzie to ogólna deklaracja, która niczego specjalnego nie wróży, czy zapowiedź rychłego przełomu. Wiele zależy od tego, co się stało w ostatnich dniach w rozmowach ekspertów obu stron za zamkniętymi drzwiami.

Jakie zdanie o tych rozmowach mają przedstawiciele rządu, z którymi pan rozmawia w Waszyngtonie?

Obecna administracja jest coraz bardziej poirytowana postępowaniem rządu Tuska, częstymi zmianami stanowiska polskich władz. Amerykanie nie mają jasności, kto tak naprawdę kształtuje polską politykę zagraniczną. Lecz mimo to w administracji narasta przekonanie, że Tuskowi trzeba dać to, co jest mu potrzebne do zamknięcia tych rozmów. Amerykanie rozumieją, że wasz premier musi pokazać opinii publicznej wymierną korzyść z tej umowy i są gotowi się zgodzić na więcej, niż normalnie byłoby do przyjęcia w takich negocjacjach. Narasta przekonanie, że zwiększenie pomocy finansowej dla Polski w ramach różnych programów wojskowych jest właściwe.

Na czym więc polega problem?

Na tym, że zaaprobowanie pomocy na skalę, o której tu mówimy, jest w amerykańskim systemie gigantycznym przedsięwzięciem. Amerykanie obiecali postęp w tej sprawie w ciągu sześciu miesięcy, co jest niezwykle ambitnym terminem. Wiele trzeba zrobić także w Polsce, np. przeprowadzić szczegółową analizę potrzeb. Mimo to wydaje mi się, że znalezienie stosownych środków jest możliwe. Rząd USA wyraźnie zasygnalizował, że jest gotów zarówno na deklarację zaangażowania w sprawy bezpieczeństwa Polski, jak i na pomoc w modernizacji waszej armii. Warszawa nie powinna mieć wątpliwości, że Waszyngton dotrzyma słowa. Pozostaje pytanie, kiedy można się spodziewać realizacji tych obietnic. Wydaje mi się, że dla rządu Tuska największym problemem jest teraz brak zbieżności w harmonogramach rozmów o samej bazie i zwiększeniu pomocy. Warszawa obawia się, że USA chcą przyspieszyć tę pierwszą, ale nie tę drugą.

Po czyjej stronie jest teraz piłka?

Wszystko zależy od strony polskiej, która musi sobie odpowiedzieć na proste pytanie: czego potrzeba, by przekonać opinię publiczną, że umowa zwiększa polskie bezpieczeństwo. Jesteśmy w krytycznym momencie. Wybór, jakiego dokona Warszawa, będzie jak samosprawdzająca się przepowiednia. Jeśli powie „nie”, a potem w Białym Domu zasiądzie demokrata, przedsię- wzięcie spali zapewne na panewce. Ale jeśli negocjacje zaj- dą daleko, nie będzie miało większego znaczenia, kto zastąpi George’a W. Busha. Polski rząd ma większy wpływ na losy całego projektu niż Amerykanie. rozmawiał Piotr Gillert Wes Mitchell jest też dyrektorem ds. badań Ośrodka Analiz Polityki Europejskiej w Waszyngtonie

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Tarczą będą dowodzić z Ramstein

Centrum dowodzenia systemu obrony antyrakietowej będzie w Niemczech. Od maja ma być już w pełni funkcjonalne >>