Piłka ręczna
Wybryk kibica mąci radość Serbów
Podczas wczorajszego (wygranego) meczu z Chorwacją, kibic gospodarzy rzucił w grających metalowym przedmiotem. Ugodził zawodnika własnej reprezentacji
Pseudokibic, w połowie spotkania rzucił z trybun Beogradskiej Areny zapalniczką, bądź według wcześniejszych relacji plastikową butelką, chcąc trafić w chorwackiego trenera Slavko Galuzę lub w gwiazdę ekipy rywali Ivana Balica. Zamiast tego ugodził w oko gracza własnej reprezentacji Zarko Sesuma.
Zawodnik trafił do Wojskowej Akademii Medycznej w Belgradzie, gdzie będzie przebywał jeszcze przez najbliższe dwa-trzy dni na obserwacji. Dla niego ME już się skończyły i na pewno nie wystąpi w niedzielnym finale przeciwko Danii.
Jak na ironię 25-letni Zarko Sesum to kolega klubowy Karola Bieleckiego w niemieckim Rhein-Neckar Loewen, który w czerwcu 2010 roku w przypadkowym starciu z Josipem Valciciem w meczu także z Chorwatami, tyle że towarzyskim w Kielcach, doznał ciężkiej kontuzji, w wyniku której stracił oko.
- Na szczęście kontuzja nie jest tak groźna jak to wyglądało w pierwszej chwili. Białko w oku nabiegło krwią, co jest bardzo bolesne, ale z tego co wiem od lekarzy, nie powinno nieść za sobą dalszych konsekwencji. W każdym razie będzie musiał spędzić w szpitalu jeszcze kilka dni - oświadczył trener serbskich szczypiornistów Veselin Vukovic.
Tę informację potwierdził lekarz ekipy Milan Babic dając nadzieję, że może Sesum wesprze swoich kolegów jako kibic.
Poza tym zdarzeniem, policja ani przed ani po meczu podwyższonego ryzyka z Chorwacją nie zanotowała większych incydentów. Serbowie jeszcze wiele godzin po wygranej świętowali zwycięstwo. W związku ze spotkaniem do Belgradu ściągnięto dodatkowe 5 tys. funkcjonariuszy, w tym specjalne oddziały policji. Według doniesień tutejszych mediów nie musiały interweniować.








