REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Styl Życia » Rozmaitości

"Rzeczpospolita" w Niedzielę

Lekcja inwencji, czyli „Bożo w porzo”

Dorota Słomczyńska 07-02-2010, ostatnia aktualizacja 07-02-2010 12:51
źródło: materiały prasowe
Podczas zajęć  „Twój robot”
źródło: materiały prasowe
Podczas zajęć „Twój robot”
źródło: materiały prasowe

W tajemnicy przed rodzicami na strychu puszczał rakiety. Gdy miał 13 lat, skonstruował swój pierwszy elektryczny silnik. Zniszczył przy tym kilka innych. Dziś dla takich samych młodych techników jak on przed laty organizuje i prowadzi zajęcia „Twój robot”.

Dzieciaki mówią o nim „Bożo w porzo”. Bo? – Bo jest w porządku. Pomaga nam i w ogóle. Fajnie tu jest – mówi zajęty budowaniem robota 11-letni Filip. – Zrobiłem skorpiona, niech pan zobaczy – cieszy się inny 11-latek, pokazując nauczycielowi, jak jego robot dzięki czujnikowi zamontowanemu na ogonie omija przeszkody.

Manipulatory i logiczne myślenie

„Bożo w porzo" to Bożydar Milewski, absolwent automatyki i robotyki Politechniki Poznańskiej. Trzy lata temu wpadł na pomysł, by zorganizować zajęcia dla dzieci pod hasłem „Twój robot”. – Pomyślałem, że skoro we mnie drzemie mały chłopiec, konstruktor i eksperymentator, to pewnie chłopcy chętnie będą przychodzić na zajęcia, na których można samemu składać i programować maszyny – wyjaśnia Milewski. Pomysłem podzielił się z kolegami z roku. Do zespołu dołączyli Radosław Łopatka i Tomasz Odrobny, dziś instruktorzy w firmie Milewskiego Invention-Group (w największych miastach Polski organizuje kursy i warsztaty dla dzieci).

Koledzy mieli służyć wiedzą i doświadczeniem w konstruowaniu robotów. Opracowali wspólnie autorski program i przygotowali konstrukcje. – Nie od dziś wiadomo, że budowanie konstrukcji rozwija zdolności wizualno-przestrzenne. Z kolei przy programowaniu robotów kształtuje się inna umiejętność, niezbędna nie tylko w nauce, ale i w pracy inżyniera, czyli logiczne myślenie – mówi Milewski. Na organizowanych przez niego warsztatach dzieci poznają tajniki działania przekładni, wysięgników, chwytaków, manipulatorów, maszyn jeżdżących i kroczących.

– Pokazujemy im i tłumaczymy działanie nowoczesnych czujników, dzięki którym robot widzi, czuje i słyszy – wyjaśnia. Poziom zadań na kursach jest dostosowany do wieku uczestników. – Młodsi kursanci programują w języku obrazkowym, a starsi w NQC, czyli okrojonej wersji C++. Oba języki są świetnym wstępem do dorosłego programowania – przekonuje Milewski.

– Powiedz mi, a zapomnę, pokaż mi, a zapamiętam, pozwól mi zrobić, a zrozumiem – to motto naszych kursów. My dodajemy do niego jeszcze świetną zabawę – wyjaśnia Milewski. Od dziecka lubił konstruować i bawić się klockami lego. – Za moich czasów nikt ani w szkole, ani na zajęciach pozalekcyjnych nie uczył techniki za pomocą praktyki. Ciągle wkuwaliśmy regułki. Uczono nas tylko teorii. Zero praktyki. Jak większość moich rówieśników wychowałem się na Małym Techniku. Eksperymentowałem w ogrodzie, gdzie dziadek miał zakład rzemieślniczy. Mnóstwo tam było sprzętów, urządzeń, żrących substancji. Aż dziw, że nic mi się nie stało.

DaVinciSchool

Nad całorocznymi warsztatami patronat objęła Politechnika Poznańska. DaVinciSchool to zajęcia, które mają za zadanie kształtować młode umysły tak wszechstronnie i genialnie jak u Leonarda da Vinci. To teraz oczko w głowie Majewskiego. Przyznaje, że zawsze marzył, by zostać fizykiem. Ale bał się, że jako nauczyciel w szkole czy pracownik naukowy nie zarobi na utrzymanie rodziny. Dlatego zdecydował się na studia politechniczne. – Dzięki programowi łączącemu eksperymenty, plastykę, budowanie maszyn i doskonałą zabawę dzieci zdobywają praktyczną wiedzę i rozwijają swoje zdolności. Chcemy stworzyć grupę młodych wynalazców, zdolnych rozwiązać każde zadanie.

Co dalej? – Teraz warsztaty, a później, kto wie – może szkoła podstawowa i gimnazjum o profilu technicznym – mówi ze śmiechem.

rp.pl
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Widziałeś fajny film? Teraz zobacz gdzie go kręcili

Efektem Harry'ego Pottera nazwali Brytyjczycy zainteresowanie zamkiem Alnwick, w którym kręcono filmy o młodym czarodzieju. Ruch turystyczny wzrósł tam o 230 proc. Filmowe plenery przyciągają turystów >>