Obyczaje
Bezcenne koszty młodej pary
Zaproszenia, sala, samochód, wesele z orkiestrą. Cały ten zgiełk wokół nowożeńców. Ale konsultant może wziąć organizację na siebie. Rynek ślubny wart jest już 7 miliardów złotych
Polacy zaczynają planować ten – nie ma co ukrywać – ważny, ale i niesłychanie stresujący dzień z coraz większym wyprzedzeniem. – Potrzebowaliśmy na to niemal roku, a i tak wiele rzeczy było załatwianych w pośpiechu – mówi Anna pracująca w jednym z ministerstw‚ która w październiku bierze ślub i organizuje wesele na ponad 200 osób.
Autor tego artykułu też jest w trakcie gorączkowych przygotowań przed mającą nastąpić za kilka tygodni ceremonią. Z narzeczoną udało się nam domknąć większość strategicznych spraw w miesiąc‚ co wszystkim znajomym parom wydaje się czymś absolutnie niewyobrażalnym. Nie obyło się bez kosztów – mało snu‚ kilka godzin dziennie rozmów telefonicznych, gorączkowe bieganie po mieście. Weekendy i wieczory spędzane na oglądaniu restauracji i dobieraniu zestawu dań‚ muzyki‚ kwiatów‚ aranżacji sali.
Ślubny pośredniak
Jeśli ktoś chce oszczędzić sobie traumatycznych przeżyć związanych z organizacją bardzo ważnego dnia w życiu, może zatrudnić konsultanta ślubnego. Nie jest tani – zależnie od miasta koszty zaczynają się od kilku tysięcy złotych za kompleksową obsługę do nawet 10 tysięcy złotych w Warszawie.
Co za to dostaniemy? Pomoc w znalezieniu restauracji, sali‚ menu weselnego, załatwieniu formalności, także urzędowych czy kościelnych. Usługa jest warta polecenia‚ choć na razie nie należy w Polsce do popularnych.
Jeśli para startuje z przygotowaniami na rok wcześniej, wtedy ze spokojem wszystkiego dopilnuje. Ja z narzeczoną, mimo bardzo krótkich terminów, zrezygnowaliśmy z pośredniaka. Doszedłby nam jeszcze problem znalezienia odpowiedniego.
Ślubny szturm
Polacy ruszyli przed ołtarze i do urzędów stanu cywilnego. Jak podaje GUS, od stycznia do sierpnia w Polsce zawarto 122‚4 tysiąca małżeństw‚ o ponad 4 tysiące więcej niż w podobnym okresie roku ubiegłego. W 2007 r. "tak" powiedziało niemal 250 tysięcy par. Nie dziwi, że rynek usług okołoślubnych się rozwija. Chociaż są to już pokaźne pieniądze, daleko nam do rynku amerykańskiego‚ który jest liderem. Co roku w USA odbywa się ponad 2 mln ślubów‚ co przekłada się na wydatki rzędu 65 miliardów dolarów. Od początku lat 90. te koszty się podwoiły.
I w Polsce jest na czym zarobić. Górnej granicy nie ma – zależy od fantazji i możliwości. Bez szczególnych szaleństw i przyjęcia na kilkadziesiąt osób trzeba się jednak liczyć z wydaniem 30 – 40 tys. zł.
Samo wypożyczenie auta w Warszawie kosztuje ok. 1 tys. zł. I nie chodzi o długie limuzyny. Można się szarpnąć na bentleya za ok. 3 tys. zł‚ ale można pojechać stylizowaną królową polskich szos‚ niezapomnianą syrenką‚ lub warszawą. Trudno wbić się z terminem – wymarzony przez nas srebrny jaguar w Warszawie był nie do zdobycia‚ pomogli znajomi.
Weselmy się i płaćmy
Jest bowiem za co – restauracyjne menu kosztuje w Warszawie około 160 zł na osobę‚ bez napojów i alkoholu. Kupowanie wina w restauracji oznacza z reguły 50 zł za butelkę‚ wódki ok. 40 zł – bardzo daleko od cen sklepowych. Wydaje się‚ że można łatwo ściąć koszty, ale uwaga. Jeśli wolimy kupić alkohol i napoje we własnym zakresie, wiele lokali ukarze nas korkowym – od 400 zł w górę‚ zależnie od liczby gości. Nawet na wsiach czy w mniejszych miastach personel kuchenny liczy sobie co najmniej 100 zł od osoby. Do tego napoje i koszty zakupu wszelkich produktów do przygotowania przyjęcia.To jednak początek długiej listy wydatków. W wyborze sali pomocny jest Internet‚ ale można się rozczarować. Litościwie pominę nazwy stołecznych restauracji‚ których oferta na stronie internetowej wyglądała świetnie – piękne czyste sale‚ klasycznie urządzone. Na miejscu – obskurny budynek‚ bez parkingu, w środku poplamiona bura wykładzina‚ mało miejsca i tandetne landszafty na ścianach.
Jeszcze trudniejszy jest dobór muzyki – DJ z reguły kosztuje od 1 tys. zł w górę; jeśli młoda para życzy sobie doświadczonego radiowca, aranżacji akustycznej i świetlnej, koszt rośnie ponad dwukrotnie. W przypadku zespołu jest jeszcze drożej, zawsze można też trafić na wykonawców śpiewających angielskie przeboje w języku tzw. albańskim. Z mową Szekspira niemającym nic wspólnego. Do tego połyskliwe garniturki opięte na brzuchach muzyków.














