Na swoich stronach spółka Gremi Business Communication Sp. z o.o. wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Tutaj jesteś: Weekend rp.pl

Weekend rp.pl

Chińskie made in Italy

Danuta Walewska 11-02-2012, ostatnia aktualizacja 08-02-2012 15:14

Wielki rynek ulicznych podróbek to za mało. Teraz Chińczycy opanowali sporą część produkcji oryginalnych wyrobów największych włoskich marek

Artykuł pochodzi z tygodnika Plus Minus

Toskańskie Prato nieopodal Florencji, cud średniowiecznej architektury, wąskie uliczki, placyki z kościołami, kolorowy bazar pełen warzyw, owoców i kwiatów. Rano, podczas świętych godzin sjesty, ale także w nocy na uliczkach obrzeży miasta, słychać monotonne „dak, dak, dak, dak”. To maszyny do szycia – stare Singery i nowoczesne Juki w chińskich fabryczkach oryginalnej luksusowej konfekcji. Rzadziej są to zakłady produkujące podróbki kultowych włoskich cacek. Te chowają się pomiędzy toskańskimi wzgórzami w okolicach Prato.

Samo miasto powoli staje się mieszanką dwóch kultur. Starzejącego się włoskiego społeczeństwa i głodnych sukcesu młodych Chińczyków, gotowych pracować za każde pieniądze. Nietrudno zrozumieć rdzennych mieszkańców Prato, że o przybyszach z Azji mówią bez entuzjazmu.

Na początku XX wieku tak samo pracowali tutaj Włosi. Zmieniło się, kiedy związki zawodowe wywalczyły wolne albo lepiej opłacane noce. Płace rosły, a włoscy pracodawcy nie chcieli zarabiać mniej. To dlatego znaleźli się tutaj chińscy imigranci. To dzięki nim Prato mogło pozostać centrum włoskiego przemysłu tekstylnego i skórzanego.

Ale dzisiaj to właśnie Chińczycy pod nadzorem swojego „laobana” naszywają na luksusowych torebkach i sukniach metki „Made in Italy”. Są jednak nadal i włoscy właściciele fabryk zatrudniający wyłącznie Włochów. Robią, co mogą, żeby utrzymać swoją konkurencyjność i jest im coraz trudniej.

Nie do pokonania

Dzisiaj 15 proc. z 200 tys. mieszkańców Prato to legalnie przebywający we Włoszech Chińczycy. Jeśli dodać tych bez papierów, będzie ich już z pewnością jedna czwarta.

Zdaniem kapitana policji w Prato połowa z ponad 5 tysięcy toskańskich fabryk i manufaktur jest własnością lub przynajmniej jest zarządzana przez Chińczyków. W niektórych z nich warunki pracy wcale nie są lepsze niż w ojczyźnie pracowników. Tyle że trudno to udowodnić, bo system wczesnego ostrzegania przed policyjnymi nalotami mają opanowany do perfekcji.

Dla Włochów zatrudnienie chińskich pracowników, zadowalających się wynagrodzeniem 2 – 3 euro za godzinę, to kwestia być albo nie być. Tylko w ten sposób są w stanie konkurować z supertanim importem z Chin. Tylko dlatego we włoskich kurortach nadal można kupić słomkowe kapelusze „Made in Italy” takiej sobie jakości, ale za jedyne 10 euro, czy bawełniane bluzki w tej samej cenie.

To, co zrobi Chińczyk z Prato, jest często nie najlepszej jakości, ale i nie jest typową beznadziejną „jednorazówką”. Większość Chińczyków zarządzających tymi fabrykami zatrudnia nawet włoskich kontrolerów jakości. To dzięki nim włoskie firmy są w stanie szybko przystosować się do wymogów mody. Kolekcje docierają na rynek europejski znacznie szybciej, niż gdyby płynęły kontenerami z Chin. Dla ułatwienia chińskie firmy mają tu włoskie nazwy: „Pronto Moda”, „Nuove Tendenze”.

...
Poprzednia
1 2 3 4 5
Plus Minus
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł, oddano głosów: 

Komentarze

Dodaj komentarz

Zaloguj lub Połącz przez | Załóż konto

Wypowiadasz się teraz jako niezalogowany

Pozostało znaków: 2500

common