Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Kultura

W Juarez każdy może bezkarnie zabić kobietę

kino œwiat
Leżšce na granicy Meksyku i Teksasu miasto Juarez to jedno z najniebezpieczniejszych miejsc na œwiecie. Szczególnie dla ładnych i biednych dziewczšt. Od 1993 r. zamordowano ich około pięciuset, drugie tyle zaginęło bez wieœci
Guadelupe, Cristina, Leticia i kilkaset innych kobiet, których nazwiska figurujš w zamykajšcym ksišżkę spisie ofiar, zginęło w podobnych okolicznoœciach. Znaleziono je zakopane w ziemi całkowicie lub do połowy, nagie, z poważnymi obrażeniami, przed œmierciš wielokrotnie zgwałcone. Pierwsze ciała zostały odkopane w 1993 r. Do dziœ meksykańska policja nie wskazała sprawców. Do więzienia trafiło kilku mężczyzn, ale to marionetki – obcišżajšce ich zeznania i dowody były spreparowane. Winni nie zostali, a jeœli wierzyć dziennikarskiemu œledztwu Marca Fernandeza i Jeana-Christofa Rampala, nigdy nie zostanš ukarani.
Autorzy dokumentu „Miasto morderca kobiet” spędzili w Juarez dwa lata. Ich ksišżka to mozolna przeprawa przez gšszcz kłamstw i przestępczych powišzań łšczšcych najgroŸniejszy meksykański kartel narkotykowy, lokalnš policję, władze stanowe i państwowe. Ksišżka trzyma w napięciu, mimo że nie jest historiš fabularyzowanš ani nawet zredagowanš w stylu powieœci sensacyjnej. Œledzimy różne wštki, błšdzimy wœród wykluczajšcych się zeznań wymuszonych torturami i niezgodnych z dowodami. Słuchamy zrozpaczonych matek, zastraszanych œwiadków i prawników, unikajšcych odpowiedzi sędziów i policjantów, wreszcie rozgoryczonych, bo niesłusznie osadzonych w więzieniu, ludzi. Wiadomo na pewno tylko to, że winnych jest wielu. Według kryminologów tylko częœć kobiet to ofiary seryjnych morderców. Niektóre zabili psychopaci, inne poddano torturom typowym dla gangów narkotykowych, jeszcze inne ukamienowano lub duszono. Klucz do zagadki zabójstw leży w kulturze – autorzy wskazujš na kult macho i władzę mafijnych bossów Prawdopodobnie częœć sprawców stanowiš mieszkańcy miasta – mafiosi, gangsterzy, policjanci, kierowcy autobusów, którymi kobiety dojeżdżajš do pracy, ale też po prostu mężowie czy kochankowie ofiar. Inni sš obywatelami USA. Za symboliczne 35 centów pokonujš most na Rio Bravo, mordujš, po czym wracajš do Stanów. Podejrzenia padły też na amerykańskich żołnierzy z przygranicznej jednostki. Wszystkich łšczy jedno – przekonanie, że w Ciudad Juarez każdy może zabić kobietę i uniknšć konsekwencji. Ta straszliwa prawda obiegła œwiat, gdy Amnesty International i ONZ opublikowały potwierdzajšce jš raporty. Autorzy ksišżki szukajš nie tyle konkretnych sprawców, ile odpowiedzi na pytanie, dlaczego dochodzi do tych zbrodni. Ich zdaniem decydujšce znaczenie ma specyficzna sytuacja społeczno-gospodarcza miasta, ale przede wszystkim kult macho. Morderstwa w Juarez to czubek góry lodowej, bo w całym kraju codziennoœciš sš pobicia, gwałty i przemoc psychiczna wobec kobiet. Klucz do sprawy tzw. umarłych z Juarez leży więc w kulturze. Pogardliwe traktowanie kobiet tkwi u korzeni meksykańskiej mentalnoœci. Pisał o tym w swych esejach Octavio Paz, a także inny autor – Juan Rulfo. Symbolicznš i historycznš matkš narodu meksykańskiego jest Malinche, Indianka, która w XVI wieku była tłumaczkš i kochankš hiszpańskiego konkwistadora Hernána Cortésa. Z tego zwišzku urodził się syn – pierwszy Metys, pierwszy Meksykanin. Malinche – matka narodu – uosabia ofiarę gwałtu, ale i zdrajczynię. Jest często okreœlana obraŸliwym terminem La Chingada, czyli zgwałcona. Ten historyczny akt przemocy wyjštkowo łatwo odtworzyć właœnie w Juarez. Bo tu do pracy w zagranicznych, głównie amerykańskich, fabrykach zwanych maquilladoras cišgnš tłumy dziewczyn. Zwykle ubogich, niewykształconych i często nieletnich. Fałszujš dokumenty i zostawiajš rodziny, byle móc się zatrudnić. Sš przyjmowane do pracy chętniej niż mężczyŸni, bo okazujš się bardziej staranne, a przede wszystkim posłuszne. Wychodzš z fabryk i wędrujš do domów przez opuszczone, położone na skraju miasta tereny. Zwykle tam porzucane sš ich ciała. Potem znajdujš je policjanci, bywa, że zamieszani w zabójstwa. Większoœć œledztw jest umarzana, zanim naprawdę się zacznie. Mimo makabrycznej sławy do Juarez przyjeżdża coraz więcej dziewczyn z nadziejš na pracę i przeprowadzkę do USA. Lista ofiar wcišż się wydłuża, a kolejni prokuratorzy rozkładajš ręce. Dobrze udokumentowana ksišżka dwóch dziennikarzy też niczego nie zmieni. Autorzy co prawda zdemaskowali kłamstwa œledczych i obalili wštpliwe dowody, ale nie dotarli do prawdy – nie poznamy nazwisk ani dowodów. Tragedia Meksykanek W „Mieœcie œmierci” Gregory’ego Navy jest wszystko, czego wymaga film sensacyjny: miasteczko na granicy meksykańsko-amerykańskiej, trupy młodych kobiet bestialsko gwałconych i zabijanych, dziennikarka, która przyjeżdża do Juarez, żeby przeprowadzić własne œledztwo. Można tu również znaleŸć elementy kina społecznego. Sprawę otacza mur milczenia. Kobiety, które przeżyły atak, sš zastraszone. Żyjšce w nędzy rodziny ofiar nie majš żadnych możliwoœci, by się upomnieć o sprawiedliwoœć, a miejscowej policji wyraŸnie nie zależy na wyjaœnieniu tajemnicy. Tymczasem każdy tydzień przynosi nowe zbrodnie. Gregory Nava potrafi stopniować napięcie, umiejętnie prowadzi dziennikarkę, towarzyszšcego jej kolegę z miejscowej gazety i widzów ku rozwišzaniu tragicznej zagadki. Pomagajš mu Antonio Banderas i Jennifer Lopez, którzy w filmie Navy grajš skromnie i przekonujšco. Można powiedzieć: ambitny, sprawnie zrealizowany thriller. Co sprawia, że „Miasto œmierci” ma większš moc niż zwykłe kino sensacji, że trafiło nawet do prestiżowego konkursu berlińskiego? Życie. W promocji filmu brały udział matki zabitych dziewczyn, które po raz pierwszy poczuły, że dzięki filmowcom uda się wreszcie nagłoœnić tuszowanš przez miejskie elity sprawę. Bo opisywana tragedia naprawdę dotknęła Juarez.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL