Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Kraj

Podatnicy zapłacš za walkę z hazardem

Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Właœciciele jednorękich bandytów szykujš się do wojny z resortem finansów. Zasypiš go żšdaniami o setki milionów złotych odszkodowań za bezprawne rekwirowanie automatów
Sygnałem do ataku dla firm hazardowych jest wyrok Naczelnego Sšdu Administracyjnego z listopada 2011 r. Uznał on, że celnicy, którzy z barów, sklepów czy targowisk od 2009 r. rekwirowali automaty do gry, robili to niezgodnie z prawem. Akcja celników rozpoczęła się po ujawnieniu przez "Rz" afery hazardowej i była wynikiem wojny, jakš premier Donald Tusk wypowiedział branży hazardowej. W całym kraju zaczęli oni wówczas przeprowadzać na automatach tzw. eksperyment gry. Gdy uznali, że maszyny działajš niezgodnie z prawem, rekwirowali je. W ten sposób do magazynów celników trafiło przynajmniej 2,5 tys. maszyn. Teraz firma Grand, która wygrała proces w NSA, oraz inne przedsiębiorstwa z branży będš domagały się wyrównania strat, jakie poniosły z powodu nielegalnego zatrzymania maszyn. W grę wchodzš ogromne pienišdze, bo na odszkodowanie może złożyć się kwota, jakš każdy automat zarobiłby w czasie, jaki spędził w magazynie, oraz odsetki od tej sumy. Jeœli weŸmie się pod uwagę, że każda maszyna przynosiła nawet 20 tys. zł miesięcznie, to całkowita wysokoœć roszczeń sięgnie kilkuset milionów złotych. - Nie możemy tego darować, bo straty sš ogromne - mówi Stanisław Matuszewski, prezes Izby Gospodarczej Operatorów i Producentów Urzšdzeń Rozrywkowych w Warszawie.
O zwycięstwie branży hazardowej przesšdził fakt, że celnicy nie mieli prawa decydować, czy automat działa prawidłowo, czy też niezgodnie z prawem. NSA stwierdził, że dowodem, który pozwala zarejestrować automat lub go usunšć, "?może być wyłšcznie dowód potwierdzajšcy spełnienie przez automat okreœlonych prawem wymagań w postaci badania tzw. jednostki badajšcej, a nie jakikolwiek inny dowód, np. opinia biegłego albo eksperyment funkcjonariusza celnego". Chodzi o to, że celnik może na drodze administracyjnej nakazać operatorowi maszyny do gry jej sprawdzenie, ale te czynnoœci może i musi wykonać tzw. jednostka badajšca, czyli eksperci upoważnieni przez resort finansów. Nie zaœ celnicy albo nawet wyznaczani przez nich biegli informatycy, ale nieposiadajšcy uprawnień jednostek badajšcych. Sam eksperyment gry przeprowadzony przez celników nie może być podstawš do zabrania automatu. - Zostały naruszone reguły sprawowania kontroli, bo działalnoœć kontrolna musi być prowadzona przez powołane w tym celu jednostki badawcze. Nie można tego zrobić w innym trybie czy posługujšc się opiniami innych ekspertów niż wyznaczonych przez Ministerstwo Finansów. Po prostu nie każdy może przeprowadzać takš kontrolę - informuje Janusz Drachal, sędzia Naczelnego Sšdu Administracyjnego. Branża od poczštku ostrzegała, że działania celników sš niezgodne z prawem. - Nie rozumiałem działań celników od samego poczštku - mówi Zbigniew Jakubowski, dyrektor firmy Stergame na Dolnym Œlšsku. Przypomina, że najpierw celnicy wydawali zgody na wstawianie automatów, a po kilkunastu dniach przychodzili ponownie i po przeprowadzeniu eksperymentów zabierali mi automat. - Kolejny raz urzędy idš na skróty zamiast stosować prawo, które często same inspirujš. Trzeba wreszcie zaczšć egzekwować przestrzeganie prawa, zasšdzajšc odszkodowania od urzędników i od urzędów - mówi Ireneusz Jabłoński z Centrum im. Adam Smitha. Resort finansów na pytania "Rz" odpowiedział lakonicznie: "Minister finansów (...) co do zasady nie komentuje wyroków sšdów. Jednoczeœnie w przedmiotowej sprawie należy stwierdzić, że właœciwe organy Służby Celnej wykonujš wyroki sšdów i w praktyce stosujš się do ich treœci". Za niezgodne z prawem działania i tak zapłacš podatnicy.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL