Rzecz na Święta 2007
Kapcie specjalnego znaczenia
- Agnieszki Osieckiej zderzenia z bezpieką
- Makłowicz: Nie jestem kulinarnym faszystą
- Dziesięć książek, które miały zmienić Polskę
- Miałem nad sobą niebo
- Wspólny pień
- Święta na śpiewająco
- Nastoletni Józef
- Rzecz na Święta
- Ksiądz do rodziców: zajmijcie się dziećmi
- U prawosławnych Bóg się rodzi dwa razy
- Kolęda w języku łacińskim
W każdym państwie istnieje sfera zakryta dla oczu publiczności, choć dotyczy spraw publicznych. Są tajemnice chronione klauzulami „poufne”, „tajne”, „tajne specjalnego znaczenia”, „ściśle tajne”. Są jednak informacje niechronione tymi klauzulami, a równie ciekawe i najczęściej zabawne. I o tym będzie ta opowieść.
Każdy widział taką scenę w filmach sensacyjnych – bohater podchodzi do bibliotecznego regału, naciska niewidoczną dźwignię bądź przesuwa jedną z książek i wtedy regał się odsuwa, ukazując tajemnicze przejście lub ukryte pomieszczenie ze skarbami czy tajnymi urządzeniami albo dokumentami. Bardzo mało osób wie, że takie tajne pomieszczenie skryte za półkami z książkami znajduje się w Pałacu Prezydenckim. Nie wiedzą o nim nawet największe wygi dziennikarskie, bo do ciągu pomieszczeń kończących się prezydenckim gabinetem dziennikarze dostępu nie mają. Tajne pomieszczenie za regałem ukryte jest w prezydenckim gabinecie, gdzie dostęp mają bardzo nieliczni. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że powstało na zlecenie jednej z najbardziej tajemniczych postaci w polskiej historii współczesnej, a mianowicie prezydenckiego ministra z czasów Lecha Wałęsy – Mieczysława Wachowskiego.
Tajny guzik toaletowy
W ukrytej komnacie nie są jednak ukryte tajne akta Wojskowych Służb Informacyjnych, nie mieści się tu też żadna sterownia do kierowania ruchami polskich wojsk, nie ukrywa się tu żadnych prezydenckich skarbów. Za regałem bibliotecznym ukryta jest... toaleta. Choć brzmi to dość banalnie, historia powstania prezydenckiej łazienki jest interesująca. Rzecz w tym, że w czasach kiedy hetman wielki koronny Stanisław Koniecpolski w 1643 roku rozpoczynał budowę pałacu, higiena nie była rozpowszechniona nawet wśród elit. Podobnie było również przy kolejnych przebudowach tego gmachu. Ubikacje wprawdzie z czasem się pojawiły, było ich jednak wyjątkowo mało.
Kiedy w 1994 roku Lech Wałęsa przeprowadził się z kameralnego Belwederu do tego największego w Warszawie pałacu, rychło odkrył, że droga z gabinetu prezydenckiego do najbliższej toalety to podróż przez długą amfiladę pokoi zajmująca sporo czasu. Wachowski, umiejący jak nikt dbać o wygodę Wałęsy (z tego zresztą powodu zwany złośliwie kapciowym), szybko zarządził przebudowę sąsiadującej z prezydenckim gabinetem biblioteki tak, by uzyskać dodatkowe pomieszczenie. Ciekawostką jest fakt, że również następni po Wałęsie lokatorzy pałacu, których trudno podejrzewać o sympatię wobec Wachowskiego, bardzo sobie cenili bliskość tajnej komnaty.
Skoro wspomniano już o złośliwym przydomku Wachowskiego, nie sposób ukryć, że kapcie w życiu legendy „Solidarności”, laureata Nagrody Nobla oraz byłej głowy państwa, odgrywają bardzo ważną rolę. Jak już nadmieniono, Wałęsa bardzo ceni wygodę i głęboką niechęcią darzy buty wizytowe. Wkłada je tylko wtedy, kiedy wychodzi z domu.
W domu i w gabinecie zazwyczaj urzęduje właśnie w kapciach. Butów nie wkładał nawet na przyjęcie gości, których uważał za mniej istotnych, czym zdumiewał na przykład dziennikarzy, którzy zwykle nie dostępowali zaszczytu oglądania go w butach. Niepotwierdzone wiadomości mówią, że kapcie Wałęsy to nie takie znowu zwykłe kapcie. Wałęsa, o czym również mało kto wie, długie lata był zwolennikiem niekonwencjonalnych metod dbania o zdrowie. O jego kapciach mówi się, że mają specjalne magnetyczne wkładki...
Dieta optymalna
Wałęsa nosi również miedzianą bransoletkę, która ma mieć lecznicze działanie. Swego zaś czasu znany był jako zwolennik tzw. diety optymalnej, która miała go wyleczyć z cukrzycy. Polega ona na jedzeniu wszystkiego, co tradycyjni dietetycy uważają za zabójcze, czyli smalcu, jajek i tłuszczów, a unikaniu węglowodanów, w tym owoców i warzyw, i ma w Polsce sporą liczbę zwolenników.
Choć są osoby, które twierdzą, że diecie optymalnej zawdzięczają wyleczenie z ciężkich chorób, Wałęsie na zdrowie nie wyszła. Ostatnio ogłoszono, że jego serce jest w takim stanie, że grozi mu przeszczep. Wałęsa zareagował zresztą na to po wałęsowsku. – Zbierajcie na operację, bo inaczej będziecie musieli zbierać na wieniec – skomentował doniesienia.
Podłużna tajemnica Tuska
Jeśli już jesteśmy przy kwestiach zdrowotnych, nie sposób nie wspomnieć o skrzętnie skrywanym nałogu obecnego premiera Donalda Tuska. Szef rządu przedstawiany jest zwykle jako wysportowany mężczyzna. Nie kryje, że jest wielbicielem piłki nożnej nie tylko jako kibic, ale również jako gracz. Tajemnicą poliszynela jest jednak fakt skrzętnie skrywany przed elektoratem, że Tusk od czasu do czasu uwielbia zapalić dobre cygaro. Swojej pasji oddaje się w zaciszu gabinetów, z dala od oczu operatorów kamer i fotoreporterów.















