Rzecz na Święta 2007
Nastoletni Józef
- Kapcie specjalnego znaczenia
- Agnieszki Osieckiej zderzenia z bezpieką
- Makłowicz: Nie jestem kulinarnym faszystą
- Dziesięć książek, które miały zmienić Polskę
- Miałem nad sobą niebo
- Wspólny pień
- Święta na śpiewająco
- Rzecz na Święta
- Ksiądz do rodziców: zajmijcie się dziećmi
- U prawosławnych Bóg się rodzi dwa razy
- Kolęda w języku łacińskim
Pierwsi chrześcijanie byli ciekawi, jak dokładnie było z narodzinami Jezusa, jak wyglądało jego dzieciństwo i młodość, ale także, co się działo z innymi osobami występującymi w ewangeliach - mówi ksiądz Józef Naumowicz w rozmowie z "Rzeczpospolitą"
Rz: Ewangelie mało mówią o narodzeniu Jezusa, prawie nic o jego dzieciństwie i młodości. Za to bardzo dużo wiadomości zawierają apokryfy. Podają np., że gdy święta rodzina uciekała z Betlejem do Egiptu, Jezus odstraszył groźne smoki, które oddały mu hołd i odeszły; jako kilkuletni chłopiec ulepił z gliny ptaszki, klasnął w dłonie, a one odfrunęły; chodził po promieniu słonecznym itd. Wierzy w to ksiądz?
Józef Naumowicz: Nie. Apokryfy nie zostały spisane przez bezpośrednich świadków życia Jezusa – Marka, Mateusza, Łukasza i Jana, autorów ewangelii kanonicznych. Najwcześniejsze apokryfy pochodzą z II wieku, a większość jest znacznie późniejsza. Ich autorzy nie mieli więc wiadomości historycznych z przekazu bezpośredniego. Posługiwali się własną inwencją, by rozszerzyć przekaz biblijny. Dlatego w ich utworach, chociaż zawierają też fakty, nie szukamy prawdziwej historii Jezusa. Poznajemy z nich natomiast jego obraz , nieraz bardzo interesujący, jaki mieli chrześcijanie w określonej epoce i środowisku.
Jednak skutki inwencji autorów apokryfów odczuwamy do dzisiaj. To przecież one utwierdziły nas w przekonaniu, że Józef był stary, chociaż ewangelie nic nie mówią o jego wieku.
Najprawdopodobniej Józef, gdy poznał Maryję, był bardzo młody. Mógł mieć nawet nie więcej niż 20 lat. W Palestynie w tym czasie związki małżeńskie zawierano bardzo wcześnie. Natomiast Józefa jako starca przedstawiał jeden z najwcześniejszych apokryfów, Protoewangelia św. Jakuba z końca II wieku, po to, aby pokazać, że jego związek z Maryją nie był zwykłym małżeństwem. Według tego apokryfu bowiem istniała między nimi olbrzymia różnica wieku. Maryja była bardzo młoda. Od dzieciństwa przebywała w świątyni, a gdy ukończyła 12 lat, postanowiono wydać ją za mąż. Odbyły się zaręczyny, ale zgodnie ze zwyczajem przez rok narzeczeni mieszkali w swych domach i przygotowywali się do małżeństwa. I to w tym czasie, zanim zamieszkali pod jednym dachem, Maryja stała się brzemienna, dlatego Józef zastanawiał się, czy – skoro to nie jego dziecko – wziąć ją do siebie.
Po co właściwie powstawały apokryfy?
Intencje autorów były różne. Najczęściej chcieli uzupełnić Nowy Testament. Pierwsi chrześcijanie byli ciekawi, jak dokładnie było z narodzinami Jezusa, jak wyglądało jego dzieciństwo i młodość, ale także, co się działo z innymi osobami występującymi w ewangeliach. Są więc apokryfy opisujące życie Jezusa, ale też Piłata, Marii Magdaleny, poszczególnych apostołów i oczywiście Maryi. W apokryfach wszystkie postacie, nawet ogólnie wspomniane w Biblii, otrzymują imiona, wiele z nich – życiorysy. Poza tym człowiek bardzo lubi obrazy, również obrazowe katechezy. Apokryfy odpowiadały na to zapotrzebowanie.
Przedstawiają prawdy chrześcijańskie nie w formie refleksji teologicznej, ale obrazu. Apokryficzne ewangelie opisują liczne cuda, jakie Jezus uczynił w dzieciństwie po to, by pokazać, że od początku był w pełni człowiekiem i w pełni Bogiem.
Autorzy apokryfów chcieli podkreślić ludzko-boską naturę Jezusa, ale moment jego narodzin odczłowieczyli. Jezus został uformowany na kształt dziecka ze światłości, która wpadła do groty z nieba. Nie było bólu, krwi, płaczu dziecka.
Ale zarazem apokryfy pokazują całą ludzką i ziemską scenerię narodzenia: ubogą grotę, zwierzęta ogrzewające nowo narodzonego swym oddechem, akuszerkę, która miała pomagać przy narodzeniu. Obok obrazów realistycznych są też opisy symboliczne. W Protoewangelii Jakuba św. Józef dostrzegł, że w momencie narodzenia Jezusa cały świat na moment znieruchomiał: ptaki zawisły w locie, rzeka wstrzymała swój bieg, cała przyroda na chwilę zamarła. Ten obraz w piękny sposób miał pokazać zdumienie świata nad tym, co się stało. Apokryfy odpowiadały pewnemu typowi religijności złaknionej czegoś cudownego i zadziwiającego.
A jak to się stało, że przy szopce betlejemskiej znalazły się wół i osioł? Ewangelie mówią tylko o pasterzach i owcach, które pasły się nieopodal groty.
Osła i woła umieszczają przy żłobku najwcześniejsi autorzy, bo już w II wieku, a potem tę scenę dokładniej opisują apokryfy, zwłaszcza Ewangelia Pseudo-Mateusza z VI wieku. Był to jeden z obrazów mających wskazać, że narodziny Jezusa są spełnieniem proroctw Starego Testamentu o przyjściu Mesjasza. Już prorok Izajasz mówi bowiem, że Izrael powinien go rozpoznać, skoro „wół rozpoznaje swego pana i osioł żłób swego właściciela“. O żłobie jest mowa w Ewangelii: to w nim Maryja położyła owiniętego w pieluszki Jezusa. I tam przyszli do Niego z pokłonem pasterze i mędrcy, rozpoznając w Nim swego zbawcę. Umieszczenie w tej scenie osła i woła nie jest więc zabiegiem folklorystycznym, ale ma uzasadnienie teologiczne, przypomina proroctwa Starego Testamentu i ich spełnienie.















