Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Sylwetki

Kolekcjonerstwo pomaga w biznesie

Rzeczpospolita
- Zagraniczni goœcie, którzy u mnie w domu oglšdajš mój księgozbiór, kiedy ich odwiedzę, nie zapraszajš mnie już tylko do biura lub restauracji. Też goszczš mnie w swoich domach - mówi Zbigniew Zarywski, bibliofil
Rz: Jest pan prawnikiem, właœcicielem firmy odzieżowej, która na eksport szyje m.in. nowoczesne skafandry dla żeglarzy. Często odwiedzajš pana zagraniczni biznesmeni. Czy w międzynarodowych interesach pomaga fakt, że jest pan bibliofilem? Zbigniew Zarywski: Wysyłam moim kontrahentom życzenia na Boże Narodzenie lub z okazji innych œwišt. Zamawiam w tym celu oryginalne grafiki specjalnie zaprojektowane i wykonane na tę okazję przez wybitnych polskich artystów. Niektórzy adresaci reagowali zdumieniem, że z Polski dostajš przesyłki tak wysmakowane pod względem estetycznym. Zauważyłem, że zagraniczni goœcie, którzy u mnie w domu oglšdajš mój księgozbiór, kiedy ich odwiedzę, nie zapraszajš mnie już tylko do biura lub restauracji. Też goszczš mnie w swoich domach.
Nawišzanie przyjacielskich relacji jest na pewno miłe. Jednak jakoœć biznesowej współpracy zależy przede wszystkim od mojej zawodowej wiarygodnoœci. Odwiedzajšcy mnie zachodni biznesmeni sš mile zaskoczeni, gdy proszę ich o wpis do eleganckiej „Księgi goœci”. Zdobył pan coœ do kolekcji na œwiecie? Niedawno kupiłem w Niemczech dużego formatu dwa miedzioryty z 1750 roku, ok. 70 na 100 cm. Przedstawiajš one sceny z pogrzebu wnuczki króla Jana III Sobieskiego w Bazylice œw. Piotra w Rzymie. Kosztowały ok. tysišca euro. Jeszcze parę lat temu polonika na œwiecie były œrednio ok. 40 proc. tańsze niż w kraju. Teraz jednak coraz trudniej o okazyjne zakupy, ponieważ dzięki Internetowi zarówno kolekcjonerzy, jak i antykwariusze mogš docierać do oferty antykwariatów dosłownie w każdym zakštku œwiata.Kiedyœ na zachodniej aukcji okazyjnie kupiłem mszał, który należał do papieża Klemensa XII. Na kunsztownej oprawie wykonanej przez najsłynniejszego włoskiego introligatora widnieje papieski superekslibris. Księga pochodziła z prywatnej kolekcji rodziny Philipsów, właœcicieli powszechnie znanej na œwiecie firmy. Papieska ksišżka z kolekcji Philipsów za okazyjnš cenę...? Tak, ponieważ spadkobiercy wystawili na sprzedaż zawartoœć domu. Nie była to aukcja specjalistyczna, gdzie wszystkie przedmioty sš starannie rozpoznane i oferowane jako odrębne dzieła. Jako klient poczułem zdziwienie, że spadkobiercy postanowili rozproszyć kolekcjonerski dorobek kilku pokoleń rodziny. Myœlałem wtedy, że tej klasy eksponaty trafić powinny do rodzinnego muzeum. Jaki jest program pana kolekcji? Zbieram ksišżki dotyczšce historii Polski, zwłaszcza polskich zwycięstw. Dlatego tak wysoko cenię króla Sobieskiego. Przejšł kraj w złym stanie, scalił i stworzył silne państwo. Wysoko cenił kulturę, zawsze na wyprawy zabierał podręcznš biblioteczkę. Listy króla Sobieskiego szeœć, siedem lat temu kosztowały ok. 400 – 500 zł. Dziœ majš ceny wywoławcze ok. 2,5 – 3 tys. zł. Od lat rozwijam w kolekcji kilka działów, takich jak np. sztuka, architektura. Ksišżki zbieram od ponad 20 lat. Od kilkunastu lat interesujš mnie ksišżki o cechach czysto bibliofilskich. Treœć jest mniej ważna, liczy się przede wszystkim forma: grafika, typografia, piękny papier i oprawa artystyczna. Mam dzieła najlepszych polskich introligatorów, np. Aleksandra Semkowicza, Bonawentury Lenarta, Franciszka Radziszewskiego. Wysoko cenię prace Roberta Jahody. Sš subtelne pod każdym względem, kolorystycznym, stosowanych zdobień, zwłaszcza delikatnych tłoczeń. Wszystkie ozdoby sš idealnie zharmonizowane. Dziœ na aukcjach lepsze dzieła Roberta Jahody osišgajš ceny ok. 2 – 3 tys. zł. Zdarza się panu przepłacać? Zachowało się tak niewiele zabytków naszej kultury, że słowo „przepłacać” wydaje mi się zupełnie niewłaœciwe. Ilekroć mam wrażenie, że w czasie licytacji nierozsšdnie nadpłaciłem ponad aktualnš wartoœć materialnš, rynek błyskawicznie niweluje tę pozornš nadpłatę. Szybko się okazuje, że kupiłem tanio, bo podaż bibliofilskich poloników, z oczywistych powodów, jest wyjštkowo niska. I nie ma żadnych podstaw, by oczekiwać, że kiedykolwiek będzie ich więcej. Natomiast równoczeœnie roœnie gwałtownie popyt, ponieważ pojawiła się duża grupa młodych zamożnych menedżerów, którzy gotowi sš płacić każde pienišdze. Dlatego polskie białe kruki mogš tylko drożeć. Oczywiœcie mam na myœli obiekty klasy muzealnej, najrzadsze. Przy niskiej podaży częœciej żałuję, że czegoœ nie kupiłem, niż że przepłaciłem. Licytowanie to trudny proces decyzyjny. Rozglšdam się, obserwuję twarze potencjalnych konkurentów, wsłuchuję się w ich komentarze na przedaukcyjnej wystawie. Kolekcjonerów z prawdziwš pasjš nierzadko cechujš zachowania nieracjonalne. Czasami mam wrażenie, może się mylę, że niektórzy licytujš jedynie z powodów ambicjonalnych, żeby ktoœ inny nie zdobył danej rzeczy. Licytujš, nawet jeœli sami nie zbierajš przedmiotów danej kategorii. Ale bez pasji, bez ambicji nie powstanš nowe wartoœci. To budzi optymizm, że pojawili się młodzi kolekcjonerzy. Na pewno tak! Jednak prawdziwych kolekcjonerów nadal jest u nas bardzo mało. Pod koniec XIX wieku dla ludzi biznesu wzorem stylu życia były bogate dwory. We dworze była biblioteka, obrazy, pokój muzyczny. Dwór emanował œwiatłem. Ta cišgłoœć kulturowa została u nas przerwana. Od lat przykładem œwieci Krzysztof Penderecki, ale nie słyszałem, żeby któryœ z bogatych rodaków, idšc w œlady Pendereckiego, założył arboretum. Ważny rozdział w pana pasji zajmujš ekslibrisy. Przed laty zakupił pan w całoœci legendarny zbiór najstarszych polskich ekslibrisów, stworzony przez prof. Andrzeja Ryszkiewicza. Zależało mi, aby kolekcja prof. Ryszkiewicza nie uległa rozproszeniu. Wczeœniej sam zgromadziłem pokaŸny zbiór współczesnego ekslibrisu. Przyszło mi to tym łatwiej, że w Polsce od kilkudziesięciu lat odbywa się w Malborku Międzynarodowe Biennale Ekslibrisu Współczesnego. Z kolekcjš Ryszkiewicza wišżš się różne bibliofilskie przygody. Profesor przechowywał swoje skarby w doœć przypadkowych teczkach, ponieważ inne nie były dostępne. Zamówiłem teki w najlepszej francuskiej firmie Arquebusiers. Sš estetyczne i wykonane z odpowiednich chemicznie neutralnych materiałów, które nie szkodzš przechowywanym w nich zabytkowym grafikom. Na tekach postanowiłem wytłoczyć tzw. suchy tłok z moim monogramem. Okazało się, niestety, że nasi rzemieœlnicy nie potrafiš wykonać delikatnego stalowego stempla do tłoczeń. Ekslibris tak się upowszechnił, że najczęœciej jego poziom artystyczny i wykonawczy jest bardzo niski. Ekslibris swš formš powinien uszlachetniać ksišżkę. Najlepiej, gdy sam w sobie jest dziełem sztuki. Faktycznie poprzez upowszechnienie zdewaluował się. Osobiœcie bardzo cenię dorobek Wojciecha Jakubowskiego, Wojciecha Łuczaka, Macieja Kopeckiego. Zwłaszcza zaœ ekslibrisy nieżyjšcego już Henryka Fejlhauera.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL