REKLAMA
Tutaj jesteś: Weekend rp.pl

Weekend rp.pl

Uczucie na pokaz

Bogusław Deptuła 18-02-2012, ostatnia aktualizacja 18-02-2012 00:00
Tycjan namalował nagą Danae na zlecenie kardynała Alessandra Farnese, obraz wisiał przez lata w sypialni zleceniodawcy. 1545–1546 rok
źródło: Domena publiczna
Tycjan namalował nagą Danae na zlecenie kardynała Alessandra Farnese, obraz wisiał przez lata w sypialni zleceniodawcy. 1545–1546 rok

Łatwiej ją opisać, zatańczyć, zaśpiewać o niej, niż namalować. Sztuki wizualne ze swej natury są bardzo dosłowne, a dosłowność przecież zabija uczucia

Tekst ukazał się w tygodniku Przekrój. Tam także więcej ilustracji

Ekstaza? Chyba tylko religijna. Namiętna? Może lektura książki lub listu... Moment miłosnego spełnienia, połączenia dwóch ciał, był przez wieki w oficjalnej sztuce niedostępny.

Największe w historii obrazy o miłości są figurami sublimacji, umowności i metafory. Nie powstały po to, by wyrażać prawdziwe emocje – to dość nowe zjawisko, właściwie dopiero XX‑wieczne – nie mogło być w nich pożądania, o erotyzmie nie wspominając, zazwyczaj były to przykładne obrazy rodzinnego stadła.

Konsekwencje oglądania nagiej Wenus

Istniał jednak też mniej legalny obieg artystycznej ekspresji, usytuowany – jak byśmy dziś powiedzieli – na granicy pornografii. Takimi kompozycjami z pogranicza były liczne Wenus Tycjana, malowane na zamówienie arcykatolickiego króla Hiszpanii. Z  jednej strony wielkiego dewota, twórcy i założyciela pałacu‑klasztoru Eskurialu, a z drugiej ewidentnego erotomana, który owe mitologiczne, nagie i obfite w kształtach piękności wieszał w swoich prywatnych apartamentach. Powstałe w XVI wieku zmysłowe obrazy miały właśnie taki erotyczny charakter i choć miłości czynnej nie przedstawiały, to do niej zachęcały. Ostateczne konsekwencje oglądania nagiej Wenus Tycjana wyciągnął Paul Cox w filmie „Kwiaty jego życia" (1983). Jego bohater już nie potrzebuje dotykać kobiet – to zbyt wulgarne, wystarczy je oglądać, zupełnie jak to czyni organista z jednego z Tycjanowskich obrazów.

Największe w historii obrazy o miłości są figurami sublimacji, umowności i metafory. Nie powstały po to, by wyrażać prawdziwe emocje – to dość nowe zjawisko, właściwie dopiero XX‑wieczne

Furtką dla takiej tematyki była nieodmiennie mitologia, która pozwalała dość swobodnie erotyczne, a czasami nawet dewiacyjne sekstematy przemycać. Wszak sam arcybóg, czyli Zeus, był mistrzem seksualnych przebieranek, których mogłaby mu pozazdrościć niejedna drag queen. Katalog jego zakochań był imponujący, a i lista przemian, których z powodu miłości dokonywał, niebywała. By porwać Europę, zamienił się w byka, by uwieść Io – w chmurę, a by wniknąć w Danae, spłynął złotym deszczem, żeby połączyć się z Ledą, stał się łabędziem, wreszcie, by uprowadzić nieletniego młodzieńca Ganimeda, zmienił się w orła. Boskie zakochania malowali najlepsi: Michał Anioł, Correggio, Tycjan, Rembrandt, Klimt.

Nieliczne wątki erotyczne znaleźć można także w Biblii. Nie ma tego oczywiście wiele, ale tym skwapliwiej korzystali z nich malarze. Po wielokroć w obrazach powracają Zuzanna i starcy – weźmy wspaniałe dzieło Tintoretta z Wiednia, gdzie ciało młodej kobiety przybiera kształt podobny do nieoszlifowanej, ale świetlistej perły. Naga siedzi nad wodą w swobodnej pozie, zdjęła biżuterię, przegląda się w lustrze. Starcy robią wszystko, by ją zobaczyć – jeden podpełza od dołu, drugi zachodzi z oddali... Liczne były także toalety Betsabe, jak choćby ta ze zmysłowego obrazu Rembrandta (obecnie w Madrycie). Kobieta jest zamyślona, jakby przeczuwała to, co się wkrótce wydarzy. Zobaczywszy ją w kąpieli, król Dawid pośle na śmierć jej męża Uriasza Hetejczyka, by móc się z nią połączyć. Owocem tego związku, przypomnijmy, będzie Salomon, mądry król...

Kuszące, zakochane, zaczytane

Nie we wszystkich kulturach ciało ludzkie i erotyka były obłożone aż tak daleko posuniętym tabu. Na wielu kontynentach i w wielu kulturach ciało było symbolem płodności i szczęścia, a jego najpełniejszym wyrazem – stosunek seksualny.

Indie i Japonia najdalej doszły w artystycznym wykorzystywaniu miłosnych wątków. A japońskie drzeworyty erotyczne shunga i dziś potrafią zadziwić nawet bardzo wyrobione erotycznie oko.

W dobie baroku zdarzały się nieliczne malarskie wypady do burdeli czy innych podejrzanych miejsc schadzek naznaczonych voyeurystycznym piętnem. Jednym z najdoskonalszych przedstawień płatnej miłości pozostaje drezdeńska „Kuplerka", wczes­ne dzieło Vermeera. Młoda dziewczyna, zarumieniona, obłapiana za pierś, wyciąga rękę po złotą monetę, którą wręcza jej kapelusznik. Żółty kaftan tradycyjnie symbolizuje fałszywość uczuć (wszak w ten kolor ubierali malarze Judasza).

Poprzednia
1 2 3

Przeczytaj więcej o:  erotyzm w sztuce

Przekrój
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

Komentarze

Dodaj komentarz

Wypowiadasz się teraz jako niezalogowany Załóż konto|Zaloguj się

Pozostało znaków: 2500