Weekend rp.pl
Lans czy obciach?
Futra mają się dobrze. Trend utrzymuje się już od kilku lat
Tekst z magazynu First Class
Ten plakat zrobił furorę na całym świecie. Pięć supermodelek: Kate Moss, Naomi Campbell, Christy Turlington, Cindy Crawford i Elle McPherson, pozując nago, wpierało kampanię PETA „Wolę chodzić nago, niż nosić futro" („We'd rather go naked than wear fur"). Ekolodzy walczący o prawa zwierząt chcieli w ten sposób uświadomić wielbicielom norek i szynszyli, że naturalne futro to obciach. Prawie im się udało. Był rok 1994 i branża kuśnierska wpadła w poważne kłopoty. Mało kto miał wtedy odwagę przykładać rękę do mordowania niewinnych zwierząt. Sprzedaż futer spadła o 60–70%. Dziś wszystko wskazuje na to, że straty sprzed kilkunastu lat uda się odrobić. Futra od kilku już sezonów nie wychodzą z mody. Lansują je najwięksi projektanci: od Diora, Chanel i Yves Saint Laurenta, po siostry Fendi, które dzięki kreacjom z szynszyli, soboli i gronostajów rozbudowują swoje imperium. Włoski król futer – Bottega Veneta – jeszcze niedawno miał na świecie 10 butików. Dziś jest ich 140. Jednych to szokuje, innych zachwyca. Faktem jest jednak, że żaden trend nie wzbudza tylu emocji, co moda na futro.
Marilyn Monroe, Marlena Dietrich czy Greta Garbo uwielbiały pokazywać się w płaszczach z norek czy w etolach z lisów. Dzisiejsze gwiazdy nie chcą być gorsze. Madonna, Beyonce, Rihanna, nie przejmując się ekologią, wybierają futra. Noszą je do dżinsów czy legginsów i przekonują, że kurteczka z norek to taka sama przyjemność jak torba od Louisa Vuittona. Ekologiczne ideały zdradziły też modelki, które 16 lat temu rozebrały się dla PETA. Tylko Christy Turlington dotrzymała złożonej obietnicy i konsekwentnie odmawia zakładania futer. Pozostałe nie brzydzą się już luksusowych pelis i płaszczy. Cindy Crawford w etoli z czarnych norek reklamowała brytyjską firmę Blackglama, a Naomi Campbell – pierwsza znana twarz PETA – wzięła udział w kampanii reklamowej nowojorskiego króla futer Dennisa Basso. Współpraca okazała się tak udana (modelka zakładała srebrzyste jenoty nawet w środku lata, deklarując, że uwielbia ich dotyk), że kontrakt został w tym roku przedłużony. Campbell tłumaczy, że z ruchem tylko sympatyzowała, a poza tym ma żal do PETA o to, że zaatakowała Annę Wintour i Karla Lagerfelda. Naczelna amerykańskiego „Vogue'a" rzeczywiście nigdy nie kryła się ze swoją słabością do naturalnych futer. Uważa, że to pozycja numer jeden w szafie każdej kobiety. Te prowokacyjne opinie nie uszły jej płazem. Gdy kilka lat temu Wintour przyszła na pokazy Fashion Week w płaszczu z ocelotów, ekolodzy oblali ją farbą. Innym razem, w nowojorskiej restauracji, ktoś podrzucił jej na talerz martwego szopa. Z kolei Karl Lagerfeld, znany z zamiłowania do luksusu, ekscentryzmu i ciętego języka, oznajmił, że noszenie futer jest uzasadnione, bo „gdybyśmy nie zabijali zwierząt, one zabiłyby nas". Dyskusję na temat futer w świecie, w którym jada się mięso, projektant nazwał „dziecinną".
Celebryci prowokacyjnie przełamują więc tabu, jakim przez ostatnie lata było posiadanie futra. Jego renesans już widać gołym okiem, i to nie tylko na światowych wybiegach. Wystarczy wyjść na główne ulice Paryża, Rzymu, Londynu czy Warszawy. Futro przestało się kojarzyć jedynie z ciężkim płaszczem z karakułów, które damy po sześćdziesiątce zakładały do kościoła czy do teatru. Ponad połowa klientek salonów kuśnierskich ma mniej niż 40 lat. Coraz więcej wśród nich jest bardzo młodych dziewczyn, fanek Britney Spears czy Jennifer Lopez, które bez żenady paradują w norkach. Te, których nie stać na podszytą norkami pelisę, kupują czapki, kołnierze czy choćby kamizelki z obszyciem z królika. Albo futro z drugiej ręki, przy okazji uspokajając sumienie, że „jest już martwe od pokoleń". Wielbicielki naturalnych futer nie boją się, że zostaną na ulicy zaatakowane sprayem, a protesty ekologów komentują wzruszeniem ramion. Co z tego, że sztuczne szynszyle i sobole trudno gołym okiem odróżnić od naturalnych? W przeciwieństwie do tych ostatnich rozkładają się przez setki lat, zanieczyszczając ziemię kupą chemii. Futro z poliuretanu wcale nie jest więc tak ekologiczne, jak by się mogło wydawać. Wielcy projektanci utrzymują, że to wyrób futropodobny, który z luksusem i elegancją nie ma nic wspólnego.















