REKLAMA

Warunki zabudowy i zagospodarowanie

Za chaos w budownictwie odpowiedzialne jest państwo

Renata Krupa-Dąbrowska 17-12-2007, ostatnia aktualizacja 17-12-2007 08:10
źródło: Rzeczpospolita

O tym, dlaczego w Polsce wciąż brakuje miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego i dlaczego jest to bolączka nie tylko inwestorów, ale i ludzi, którzy mieszkają w sąsiedztwie prowadzonej inwestycji – rozmawiamy z profesorem Zygmuntem Niewiadomskim, kierownikiem Katedry Prawa Gospodarczego w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie

RZ: Z okien gabinetu, w którym rozmawiamy, trudno nie zauważyć brzydoty Warszawy i braku ręki planisty.

Zygmunt Niewiadomski: To prawda, ładu przestrzennego w Warszawie nie widać. Tak jak i w innych miastach. Powodów jest wiele. Mają one charakter historyczny, ekonomiczny oraz ustrojowoprawny. Tak się składa, że o przestrzeń w PRL nie dbano. Była planowana odgórnie. Trudno zaś wtedy racjonalnie gospodarować przestrzenią w skali kraju. Nigdy też nie było wystarczająco dużo pieniędzy na planowanie. Wreszcie, nie mieliśmy szczęścia do dobrego systemu prawnego. Przez długie lata obowiązywały regulacje, które w żaden sposób nie przystawały nawet do ówczesnych potrzeb, nie mówiąc już o wymaganiach gospodarki wolnorynkowej po zmianach ustrojowych.

Za chaos w krajobrazie i brak planów oskarża się gminy.

Niestety tak, choć to nie wyłącznie one są temu winne. Planowanie przestrzenne to system naczyń połączonych, gdzie obok gminnego jest regionalne oraz krajowe. I planowanie miejscowe nie będzie nigdy dobrze funkcjonowało, jeżeli zawiodą te dwa pozostałe, a niestety tak jest.

Kolejne ustawy planistyczne zobowiązują państwo do ustalenia polityki przestrzennego zagospodarowania kraju. Miała ona przewidywać inwestycje o charakterze krajowym, takie jak budowa autostrad, elektrowni. Następnie powinny znaleźć się w programach rządowych. I co się okazało? Wprawdzie mamy koncepcję przestrzennego zagospodarowania kraju, ale jest tylko opracowaniem studialnym, nie precyzuje zadań o charakterze ponadlokalnym.

Tak więc gminy bardzo często planują w ciemno albo nic nie robią, by się nie narażać na koszty, gdy się okaże, że trzeba w planie uwzględnić autostradę.

Tak było w gminach położonych na południe od Warszawy. Przez długie lata nie przygotowywały planów, bo władze centralne nie mogły się zdecydować, czy ma przez nie przebiegać autostrada. Stan niepewności trwał lata. Oczywiście nie można tak całkowicie rozgrzeszać gmin, bo tam, gdzie mogły planować, też tego nie robiły.

Może więc ustawodawca powinien, tak jak postulowały to gminy, zostawić miejscowe plany uchwalone przed 1984 r., a nie je uchylać?

Oczywiście można było tak zrobić. Tylko po co. Tamte plany powstawały w zupełnie innych warunkach ustrojowych. Gdyby je pozostawiono, wywołałyby równie dużo niezadowolenia jak brak planów. O tym się już nie pamięta. I tak kilkakrotnie ustawodawca przedłużał ważność tych planów, a gminy ciągle nie uchwalały nowych i stale posługiwały się starymi. Chociaż narzekały na to, że na ich podstawie nie sposób prowadzić racjonalnej gospodarki przestrzennej.

I wracamy do roli państwa. Znowu zawiodło. Stare plany uchylono i z dnia na dzień gminy zostały bez niczego, a państwo pozostawało bierne. Nie korzystało z przysługujących mu instrumentów prawnych, choć mogło. Przykładowo mogło dać gminie możliwość uchwalania planów uproszczonych. Tak jak było w Niemczech. Kiedy państwa niemieckie się zjednoczyły, na terenach NRD do czasu uporządkowania spraw planistycznych można było uchwalać plany uproszczone.

Myśli pan o przepisach urbanistycznych? I u nas kolejne rządy starały się je wprowadzić, ale ich pomysły lądowały w koszu...

Niezupełnie. Nie jest to jedno i to samo. Przepisy urbanistyczne można wprowadzić przede wszystkim na obszarach, dla których nie uchwalono planu. I takie były zamiary. Sądzę, że pomysł był dobry. Gdyby ustawodawca zdecydował się je wprowadzić, znacznie trudniej byłoby tam budować. Inwestorzy naciskaliby na władze lokalne, a te zmuszone byłyby do uchwalania planów.

Niezależnie od tego gminy spokojnie mogłyby uchwalać uproszczone plany – chodzi o to, by wyjść z sytuacji, jaka powstała po 2003 r., kiedy straciły ważność stare plany. I wbrew pozorom wcale nie chodziłoby tylko o ułatwienie życia inwestorom, ale także o dobro społeczności lokalnych. Poza tym trzeba obalić mit, że brak planów uniemożliwia inwestowanie.

Lepiej jest więc inwestorom tam, gdzie planów nie ma?

Wbrew pozorom tak. Trzeba pamiętać, że one nie tylko pozwalają inwestować, często też wprowadzają zakazy i ograniczenia. Nie zawsze więc uda się na ich podstawie uzyskać pozwolenie na budowę.

Poprzednia
1 2 3
Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

Prawo dla Ciebie

1 stycznia 2012 r. weszły w życie przepisy regulujące nową formę dobrowolnego zabezpieczenia emerytalnego. Teraz są do wyboru dwie: IKE i IKZE. Przyjrzyjmy się zasadom opodatkowania zgromadzonych tam dochodów

Prawo w firmie

Niekiedy urząd albo izba skarbowa otrzymuje nietypowy list od strony postępowania. Po otwarciu przesyłki okazuje się, że nic nie ma w środku. Może to być niedopatrzenie podatnika albo... efekt świadomego działania

Prawnicy

Naczelna Rana Adwokacka wynegocjowała korzystniejsze zasady ubezpieczeń OC adwokatów

Samorząd

Jeśli roszczenia powiatów się różnią, to nie można ich dochodzić w pozwie zbiorowym - orzekł sąd

Sfera budżetowa

Nauczyciele otrzymują wynagrodzenie za godziny ponadwymiarowe, których nie odbyli z powodu niskiej temperatury

Opinie, analizy

Zmienione przepisy wydają się kolejnym eksperymentem na żywym organizmie pacjentów – zwraca uwagę Jolanta Budzowska, radca prawny
reklama