Awantura o kości cesarza

aktualizacja: 15.12.2007, 11:24
Foto: Rzeczpospolita

Szczątki zmarłego na emigracji Napoleona III po blisko półtora wieku stały się przedmiotem sporu.
Z jednej strony występuje w nim republikański rząd Francji, z drugiej katoliccy mnisi z Wielkiej Brytanii

Napoleon III musiał opuścić ojczyznę po klęsce, jaką zadał mu Bismarck pod Sedanem w 1870 roku. Zgromadzenie Narodowe zdetronizowało go i zmusiło do wyjazdu do Wielkiej Brytanii.
Trzy lata później bratanek wielkiego Napoleona Bonaparte zmarł. Jego ciało spoczęło w specjalnie ufundowanym w tym celu przez cesarzową Eugenię opactwie św. Michała w Farnborough w hrabstwie Hampshire.
Utrzymywany z prywatnych dotacji katolicki klasztor przez blisko półtora wieku nie budził niemal żadnego zainteresowania rządów laickiej republiki. Niemal, bo Francuzi raz się jednak odezwali. W 1920 roku, gdy u boku męża mnisi chowali cesarzową Eugenię.
– Myśli pan, że przysłali kondolencje albo wyrazy ubolewania? Nic z tych rzeczy. Wystosowali do rządu Jej Królewskiej Mości ostrą notę protestacyjną, w której oburzali się, że na cześć zmarłej oddano honorową salwę armatnią. Ta kobieta miała 94 lata, straciła męża i jedynego syna. Jak można było zrobić coś takiego? I teraz nagle ci ludzie przypomnieli sobie o cesarzu! – mówi opat Cuthbert Brogan.
Konkretnie przypomniał sobie o nim jeden z najbliższych współpracowników prezydenta Sarkozy’ego, sekretarz stanu Christian Estrosi. W poniedziałek, w towarzystwie kamer telewizyjnych, odwiedził opactwo i złożył wieniec w mauzoleum Napoleona III.
Choć nie wystosował jeszcze wniosku o zwrot ciał cesarskiej rodziny – w klasztorze pochowano również syna monarchy, niedoszłego Napoleona IV, zabitego w 1879 roku przez Zulusów – to w wywiadzie dla „Le Figaro” nie ukrywał, że ma właśnie taki zamiar.
– To zaskakująca historia. Nigdy bym się tego po Sarkozym nie spodziewał! Republikańska Francja, delikatnie mówiąc, niezbyt chętnie odwołuje się do czasów monarchii. Dotyczy to zarówno lewicy, jak i głównego nurtu prawicy. Obie te formacje nawiązują do spuścizny rewolucji – mówi dziennikarz „Figaro” Pierre Avril.
Właśnie dlatego opiekujący się kryptą Napoleona mnisi podchodzą sceptycznie do pomysłu rządu. – To opactwo zakładali francuscy kapłani, którzy musieli uciekać przed prześladowaniami, jakim poddano Kościół po ustanowieniu republiki. Proszę się nie dziwić, że jesteśmy wobec tych ludzi podejrzliwi – podkreślił opat Brogan.
I choć mnisi wyrazili zadowolenie z powodu wizyty ministra Estrosi, to zdecydowanie sprzeciwiają się zwrotowi ciała cesarza. W końcu niemal 100 lat temu przysięgli cesarzowej Eugenii, że będą wiernymi strażnikami mauzoleum.
Opat Cuthbert Brogan: – Napoleon III nie jest jedynym monarchą Francji, którego szczątki spoczywają za granicą. Karol X został pochowany we franciszkańskim klasztorze w Słowenii. Czy jego ciało też będzie teraz sprowadzane do kraju? Jak tak dalej pójdzie, niedługo nad całą Europą będą latały samoloty z martwymi francuskimi królami. Miejsce Napoleona jest tutaj – mówi Brogan.
Czy grupce konserwatywnych mnichów (msze święte w opactwie odprawiane są tylko po łacinie) uda się obronić szczątki cesarza? Nieoczekiwanie w sukurs przyszła im francuska lewica, która również – choć z innych pobudek – zdecydowanie wystąpiła przeciwko zamiarom prezydenckiej administracji.
– To po prostu śmieszne! Francja ma tyle palących problemów społecznych, a oni chcą sprowadzić sobie ciało Napoleona III! Skoro Sarkozy odwołuje się do tak niechlubnej tradycji, najwyraźniej sam chce się obwołać cesarzem – mówi Alain Krivine, znany intelektualista i przywódca trockistów.
Zdaniem działaczy Partii Socjalistycznej z Nicei Christian Estrosi chce wykorzystać szczątki monarchy do własnych politycznych celów. Pogrzeb cesarza w rodzinnej ziemi ma się bowiem odbyć właśnie w tym mieście, w 150. rocznicę przyłączenia go przez Napoleona III do Francji.
Estrosi jest zaś kandydatem prawicy na stanowisko mera Nicei i starania o zwrot ciała cesarza mają być jednym z najważniejszych elementów jego kampanii. W dniu, w którym prezydencki minister odwiedził opactwo, nicejska lewica zwołała w centrum miasta wiec protestacyjny. Potępiono na nim zamiary rehabilitacji „dyktatora, którego rządy były zabójcze dla wolności”, jak nazwano Napole- ona III.
Zadowoleni są natomiast bonapartyści. – Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że ani Sarkozy, ani Estrosi nie nawrócili się nagle na bonapartyzm, ale najważniejsze jest to, że Jego Wysokość po tylu latach będzie mógł wrócić do domu – mówi działacz ruchu Philippe Megnin.
Ostatnio postać Napoleona III doczekała się we Francji przynajmniej częściowej, rehabilitacji. Nie jest już przedstawiany tylko jako znienawidzony dyktator, który za pomocą zamachu stanu obalił republikę. Coraz częściej docenia się jego działania na rzecz modernizacji kraju, liberalizacji gospodarki czy przebudowy Paryża.
– V Republika nie jest już tak republikańska jak jej poprzedniczki. Przez to, że prezydent ma tak duże uprawnienia, często nazywana jest nawet republiką monarchiczną. To, że Napoleon był cesarzem Francuzów, sprawia zaś, że jest bardziej strawny niż królowie sprzed rewolucji – uważa prof. Robert Tombs, historyk Francji z Cambridge.
Wskazuje on na fakt, że Sarkozy ze swoim ambitnym planem reform często porównywany jest właśnie do Napoleona III. – Być może zamiar sprowadzenia jego ciała do kraju to znak szerszych przemian w mentalności części francuskich elit, znak, że II Cesarstwo wraca do łask – dodał prof. Tombs.
www.farnboroughabbey.org
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE