Warszawa

Uliczny handel pod parasolem

Rzeczpospolita
Kremowe parasole z dużym logo miasta „Zakochaj się w Warszawie” mają stanąć w miejscach przeznaczonych do handlu naręcznego. Wyznaczą je rady dzielnic
To pomysł na usunięcie z ulic nielegalnych sprzedawców.
– Nie jest nowy – przyznaje wiceprezydent Warszawy Andrzej Jakubiak. – Takie miejskie parasole stoją we Wrocławiu i Krakowie. O miejscu, gdzie się pojawią, zdecydują zarządy dzielnic. I to urzędnicy dzielnicowi będą pobierali opłaty targowe. W miejskim biurze działalności gospodarczej pozostanie tylko oddział do specjalnych poruczeń, który będzie bez zapowiedzi przeprowadzał kontrole na ulicach. Według jakich zasad dzielnice będą wyznaczać miejsca naręcznego handlu, nie wiadomo. – Są dwie metody. Można usankcjonować obecne skrzyżowania czy ciągi ulic, gdzie nielegalny handel kwitnie, ale można też spróbować uregulować sprawę odgórnie – podpowiada wiceprezydent.
Każdy, kto będzie chciał sprzedawać towar w wyznaczonym miejscu, będzie musiał kupić od miasta parasol: mały o średnicy 1 m lub duży o średnicy 2 m. Koszt parasola to ok. 100 – 120 zł. Po podpisaniu umowy handlujący dostanie identyfikator. Czym będzie można handlować pod parasolem?– Właściwie wszystkim, na co zezwala sanepid – przypuszcza wiceprezydent. – Nie wyobrażam sobie na przykład sprzedawania artykułów spożywczych bez opakowania. Ale już zafoliowane, chyba tak. Z wyliczeń ratusza, po konsultacji w dzielnicach, wynika, że w całym mieście mogłoby stanąć ok. 1 – 1,2 tys. takich parasoli. Władze dzielnic oceniają pomysł sceptycznie. – Najpierw uporządkujmy bazarki, zobaczmy, czy na nich nie ma wolnych miejsc, a potem zezwalajmy na handel na ulicy – mówi burmistrz Targówka Grzegorz Zawistowski. Dodaje, że pod parasolami widziałby jedynie kwiaty. – Może jeszcze artykuły okazjonalne, np. ozdoby choinkowe, jakieś pamiątki w centralnych rejonach miasta, no i rzeczywiście kwiaty – analizuje pomysł burmistrz Woli Marek Andruk. – Nie wyobrażam sobie sprzedawania majtek pod miejskim parasolem na rogu ulicy. Niektórzy się zastanawiają, czy nowe rozwiązanie nie zwiększy bałaganu. – Obok jednego parasola pojawi się zapewne dziesięć polówek albo stolików – prorokuje jeden z dzielnicowych urzędników. Inni przypuszczają, że handlarzom nie będzie się opłacało inwestować w parasol. Wiceprezydent uspokaja, że parasolowa akcja będzie wsparta częstszą kontrolą straży miejskiej. Zarządzenie prezydenta w sprawie ulicznego handlu ma być podpisane jeszcze w tym roku. Potem zostanie rozpisany przetarg na parasole. Powinny się pojawić na ulicach na początku maja.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL