Komornicy
Lobbing bywa skuteczny
Rozmowa z profesorem Antonim Kamińskim
Rz: Czy posłowie mają czyste intencje i kierują się dobrem ogólnym, a nie ulegli lobbingowi komorników?
Prof. Antoni Kamiński, były prezes polskiego oddziału Transparency International: Komornicy walczą o pieniądze, walczą o swoje interesy. Nie można więc się dziwić, że krytykują projekt ustawy, który może obniżyć ich zarobki. Jeżeli projekt stwarza możliwość, że dłużnik może zwrócić się do sądu o obniżenie opłat, jakie ma ponieść, to dla komorników stanowi wielkie zagrożenie. Zwłaszcza że przecież sąd może ocenić ich pracę: ile czasu komornik włożył w daną egzekucję, czy była trudna. To jedna sprawa. Kwestią drugą jest to, na ile taki lobbing z ich strony mógł przekonać posłów. Myślę, że miał na nich wpływ jak każdy lobbing. O tym, że jest on obecny, świadczy niedawny przykład afery hazardowej.
Dlatego posłowie nagle zaczęli zgłaszać wątpliwości w sprawie rządowego projektu?
Jeśli nowe rozwiązania są zagrożeniem interesów finansowych komorników, to mogą na tyle mocno i skutecznie lobbować, aż taki czy inny poseł zmięknie. A jeśli jeszcze ten poseł pojedzie na szkolenie dla komorników, co jest dziwnym zachowaniem, to także może wpłynąć na jego ocenę danego rozwiązania.
Komornicy twierdzą, że ingerencja sądu, który może zmniejszyć opłatę dłużnikowi, idzie za daleko.
Nie znam się na egzekucjach komorniczych, ale są różne egzekucje i różni dłużnicy. Jedni, jak pan Andrzej Lepper, agresywnie traktują komorników, inni zachowują się spokojnie. Nie widzę niczego niewłaściwego w tym, że sąd miałby rozważyć sytuację i zastosować ulgę w opłacie w stosunku do tej czy innej osoby. Można podejrzewać, że w niektórych przypadkach, znanych z mediów, egzekucje komorników były dość selektywne. Nie jest tajemnicą, że czasem sposób egzekwowania należności uzależniali od rodzaju klienta: czy dłużnik jest bogaty, jaki jest wierzyciel. Znamienne jest to, że prawie nigdy nie ściągają np. alimentów.
Co sądzić o sytuacji, kiedy posłowie koalicji są przeciwni rozwiązaniom z rządowego projektu?
To zdarza się nie tak rzadko. Np. pani Pitera przygotowuje jeden projekt ustawy antykorupcyjnej, a pan Komorowski drugi i w ramach jednej partii mają różne zdania. Może się zdarzyć, że posłowie blokują projekt rządowy. Potem może go blokować rząd.
A jak ocenić zachowanie eksperta sejmowego, który zmienia zdanie?
Można mieć wątpliwości co do kompetencji takiego eksperta. Jeśli uważa, że przepis może być sprzeczny z konstytucją, to dlaczego nie zaznaczył tego – choćby krótko – w pierwszej opinii?















