Opinie
Prawnika można zrobić z każdego maturzysty
- W sądach cywilnych pojawią się magistrowie prawa
- Czy magister prawa wyprze adwokata
- Wpuszczą magistrów prawa do sądów
- Magister w sądzie niekonstytucyjny?
- Aplikant z cenzusem nie gorszy niż początkujący
- Magistrowie w sądach nie w tej kadencji?
- Pierwsze komisje podały wyniki egzaminów na aplikacje
- Bocznymi drogami do prawniczych korporacji
- Czy będą przepisy dla magistrów prawa
- Adwokaci piszą dla siebie projekt nowej ustawy
- Które polskie uczelnie najlepiej kształcą przyszłych prawników
Posłom brak wyobraźni, skoro w imię wolnego rynku klecą ustawę osłabiającą adwokaturę – piszą adwokaci Jacek Kondracki i Krzysztof Stępiński
Wtykacz to młody mężczyzna, który lawirując między autami, wtyka za wycieraczki ulotki reklamujące seks. Wtykaczka to emerytka wystająca pod sądem, wtykająca wchodzącym ulotki reklamujące dostępne na każdą kieszeń usługi kancelarii prawnych. Anonimowi, lecz dyplomowani prawnicy szybko, tanio i profesjonalnie poprowadzą każdą sprawę.
Wymiar sprawiedliwości nie jest rynkiem. Tu się nie handluje! W sądach toczą się sprawy. Ludzkie sprawy. Wyrok to sukces jednej i nierzadko dramat drugiej strony. Wyroki wydają sędziowie, ale nie można wyobrazić sobie sądów bez adwokatów. Współtworzymy kulturę prawną i sądową, bo jesteśmy ważnym elementem wymiaru sprawiedliwości, a nie rynku. Dlatego musimy przestrzegać zasad kodeksu etycznego. Adwokat to przewodnik po obszarze wymiaru sprawiedliwości.
Doradcy prawni mają inną optykę. Walczą o rynek usług prawniczych kierujący się zasadami wolnej konkurencji. Wadzi im etyka adwokacka, która zapobiega patologiom, na przykład podkradaniu spraw. Etyka – jak piszą do posłów – szkodzi wolnej konkurencji. A ta ogranicza rozwój rynku. Ze szkodą dla klientów. I tak wkoło Macieju. Dlatego w imię wolnego rynku i walki z korporacjami ma powstać korporacja doradców prawnych, którzy zaraz po studiach będą mogli występować przed sądami rejonowymi w sprawach cywilnych. Propozycja oryginalna, zakłada rywalizację osób profesjonalnie przygotowanych do występowania przed sądami z pospolitym ruszeniem absolwentów wydziału prawa, w której adwokaci – na szczęście dla klientów – będą musieli kierować się zasadami etyki zawodowej w zakresie ubezpieczenia i starannego działania, a doradcy prawni nie.
Droga donikąd
Kim będzie statystyczny klient doradcy prawnego w sprawie sądowej? Obywatelem żyjącym skromnie, o niższej świadomości prawnej. Czy istnieje powód, by skazać go na pomoc prawną niższej jakości? Bogaty nie odpuści bez powodu kilku tysięcy złotych, ale przeżyje bez nich. Dla ubogiego to niewyobrażalny majątek. Kogo zatrudni bogaty w sporze z ubogim i odwrotnie? O tym, kto wygra, zawsze decyduje sąd, ale czy szanse bogatego, który zatrudni specjalistę, nie wyglądają lepiej? I w takim kierunku zmierza Unia, która się domaga, by adwokat określał specjalizację i poruszał się w jej granicach. U nas odwrotnie: otwiera się dostęp do zastępstwa sądowego dla absolwentów prawa, którzy zaraz po studiach wpiszą się na listę doradców prawnych.
„W Polsce co roku prawo kończy bardzo wiele osób. Zawód adwokata jest zawodem, który ma swoją wartość. Chętnych jest bardzo wielu. Obowiązujące zasady, które jednak ułatwiają dostęp do zawodu, uważam za optymalne". Tak powiedział prezydent Lech Kaczyński. Prezydentowi przemawiającemu na zjeździe adwokatów nie wypadało dodać, że kwitnie u nas produkcja źle uczonych prawników. W samej Warszawie produkuje się ich na dziesięciu uczelniach. Będą beneficjentami legislacyjnego majsterkowania, bo hasło „ze szkoły do sądu" nikogo w Sejmie nie razi.
Dziś prawnika da się zrobić z każdego maturzysty. Pod warunkiem że będzie płacić czesne. Wielu zda egzaminy na pandę („pan da trzy"), a dwóje będą poprawiać wielokrotnie. I tak trwa produkcja prawników, którzy wiedzę praktyczną, konieczną do występowania przed sądami, zdobędą, ucząc się na sprawach klientów, których zwabią reklamami typu szybko, tanio i profesjonalnie. Droga donikąd. Stąd wniosek: skoro aplikacje są powszechnie dostępne, zmieńmy najpierw system nauczania prawa i poczekajmy. Dajmy szansę uczącym się i nauczającym. A czekając na efekty, ranking wydziałów prawa uzupełnijmy o obowiązkowy rating. Przestrogę dla płacących czesne.
Adwokatura jest zawodem ludzi młodych. Od 2006 r. średnia wieku adwokatów obniżyła się o kilkanaście lat, a ich liczba wzrosła o połowę. W lipcu przyjmiemy ponad tysiąc prawników po egzaminie adwokackim, a we wrześniu odbędzie się nowy nabór. Od stycznia przyjęliśmy kilkaset osób z tzw. uprawnieniami. Adwokatura rośnie w zawrotnym tempie. Tego politycy nie dostrzegają. Doradcom prawnym, których podobno jest ok. 15 tys., marzy się prawo występowania przed sądami. Prosty rachunek pokazuje, ile warte są ich głosy w zbliżających się wyborach. Zawód adwokata wykonuje prawie 9,5 tys. osób, a radcy prawnego ponad 35 tys. Łącznie szkolimy ponad 15 tys. aplikantów. Jest nas więcej. Dlatego doradcy prawni musieli zbudować egzotyczną koalicję, która przepycha przez Sejm korzystną dla nich ustawę. Tutaj pacta nie są sund servanta. Dowód? Podczas prac komisji sejmowej uzgodniono, że doradcy prawni będą mogli występować przed sądami na podstawie substytucji adwokata lub radcy biorącego na siebie skutki działań zastępcy. I nagle rozsądny kompromis znikł. Niemal jak lub czasopisma. I to pod czujnym okiem posła, który chętnie popatrzyłby na lesbijki.















