Pekin 2008
Pekin 2008: czy polityka przyćmi sport
- Mirosław Żukowski: Niech żyją igrzyska
- Wolność słowa w Świątyni Słońca
- Polityczne igrzyska w Pekinie
- Ile kosztuje duch
- Bez obietnic i bez kompleksów
- Biało-czerwone paznokcie
- Otylia nawet przede mną zakrywa karty
- Tygrys nadal spokojnie śpi
- Polska flaga już na maszcie
- Może się nie uduszę na olimpijskiej trasie
- Sobota w Pekinie – czas polski
- Wybiórcza wolność słowa
- Krew nie kłamie, doping w odwrocie
- Reporterzy bez Granic nadali radiowy apel o zniesienie cenzury
- Budzę w sobie wojownika
- Zapłonął olimpijski ogień
Zaczynają się najbardziej kontrowersyjne igrzyska od czasów zimnej wojny. Będzie wielka propaganda chińskiej potęgi, ale także wiele wzruszających chwil dla sportowców i kibiców
Ceremonię otwarcia zaplanowano na godz. 14 polskiego czasu, w Pekinie będzie wówczas 20. Na trybunach stadionu olimpijskiego w kształcie ptasiego gniazda usiądą m.in. prezydenci Nicolas Sarkozy, George W. Bush, premier Władimir Putin.
Ten pierwszy zapowiadał wcześniej, że przyjedzie tylko wówczas, jeśli Chiny poważniej potraktują obietnice lepszego przestrzegania praw człowieka, ale większość takich zapowiedzi pozostała niespełniona. Apele do sportowców, by wyrazili swój protest wobec chińskich władz podczas igrzysk, też słychać było ostatnio rzadziej.
W chińskich mediach w ogóle nie ma o nich mowy, są tylko informacje o tym, że czekają nas najlepsze igrzyska w historii. Na pewno najdroższe – kosztowały około 40 miliardów dolarów – i najbardziej zyskowne dla Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, który tylko od sponsorów i od telewizji dostał za prawa do nich 3 miliardy dolarów.
Feta z okazji inauguracji ma trwać trzy i pół godziny, sama defilada sportowców z 205 reprezentacji zajmie dwie godziny. Turnieje piłkarskie już ruszyły, ale walka o medale zacznie się tak naprawdę dopiero w sobotę i skończy po 16 dniach.
Polska wysłała do Pekinu jedną z najliczniejszych reprezentacji w historii, ponad 260 olimpijczyków. Sukcesem będzie zdobycie przez nich kilkunastu medali. W Atenach cztery lata temu było 10, z czego tylko trzy złote.
Smog nad Pekinem gęstnieje od kilku dni i wczoraj nic nie wskazywało na to, że szybko ustąpi. Poza tym wszystko już gotowe.
Jest wiele powodów, by te igrzyska oglądać z dystansem, ale zawodnicy są temu najmniej winni. Sportowego ducha najlepiej oddaje atmosfera wioski olimpijskiej. Tenisowi milionerzy mieszkają w jednym miejscu z ludźmi, którzy przez całą karierę nie zarobią tyle, ile oni podczas jednego turnieju. Pływak Michael Phelps przyjechał do Pekinu po osiem złotych medali, ale w wiosce jest na takich samych prawach jak ci, dla których będzie się liczył sam udział.
Aż do 24 sierpnia ich ambicje, ich wysiłek, ich medale będą ważniejsze niż mocarstwowe plany Chin i slogany MKOl.
Paweł Wilkowicz z Pekinu















