Polacy są w Afganistanie na wojnie

aktualizacja: 18.11.2011, 14:36
Foto: Rzeczpospolita

Są książki, które bolą, ale które mimo to koniecznie należy przeczytać. „Z Afganistanu.pl" jest jedną z nich.

To publikacja niewygodna i dla tych, którzy chcieliby krzepić serca opisami wyczynów polskich junaków gromiących talibów, i dla tych, którzy głoszą tezy, że polska misja w Afganistanie to żadna wojna, tylko spacerek po dodatek do żołdu.
Marcin Ogdowski, autor popularnego blogu o afgańskiej misji, opisuje to, co widział sam, i to, co opowiedzieli mu żołnierze. Nie jest to esej na temat: powinniśmy tam być czy nie, ale uczciwa relacja z areny wydarzeń – nieprzyjemna dla wojskowych decydentów, którzy w oczach zwykłych żołnierzy jawią się jak gromada kabotynów i często cymbałów. Co nie dziwi, kiedy pamięta się opisywane choćby przez „Rz" smutne praktyki wysyłania do Afganistanu sprzętu, który się na misje po prostu nie nadaje. Ilu Polaków zginęło, bo MON za późno przypomniał sobie o odpowiednim opancerzeniu naszych pojazdów. To zresztą temat na osobną książkę.
Ogdowski najciekawszy jest w tych miejscach, w których dotyka tematów drażliwych i zwykle w mediach pomijanych: prawdziwego poziomu polskich strat, rozpadających się rodzin „misjonarzy", obłudy polityków wychwalających normalizację sytuacji w Afganistanie, podczas gdy zarówno demokratyczne wybory, jak i sama władza prezydenta Hamida Karzaja są tam farsą. Pisze o zwykłym ludzkim strachu podczas wielogodzinnych wypraw po zaminowanych drogach oraz o traumie związanej z patrolowaniem afgańskich wiosek, wywoływanej przez sceny rodem z rosyjskiego filmu „9. kompania": nigdy nie wiesz, czy uśmiechający się do ciebie dzieciak za kilka chwil nie wygarnie ci w plecy z „pekaśki" (karabin PK – ulubiona broń talibów). Naturalną rzeczą więc jest i to, że – kolejny temat tabu – także Polaków mocno dotyka zespół stresu pourazowego.
Książka „Z Afganistanu.pl" dowodzi dobitnie, że nie bierzemy udziału w żadnej stabilizacyjnej misji czy wypełnianiu obowiązków porządkowych. Polacy giną na prawdziwej wojnie, która jak każda prawdziwa wojna jest brudna i krwawa i której prawdziwy koszt wybiega daleko poza listę rannych i poległych. Można spierać się o jej sens, ale temu, że jest to po prostu wojna – czas przestać zaprzeczać.
Marcin Ogdowski „Z Afganistanu. pl. Alfabet polskiej misji", Ender 2011, str. 256
Komentarz dnia
Żródło: Plus Minus

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE