Wywiady
Też możemy się buntować
- Nie pasuje nam to, że trudno znaleźć pracę, a jeśli się ją znajduje, to często trzeba pracować w bardzo trudnych warunkach i za niską płacę – mówią Zofia Klein, Paweł Szczepura i Małgorzata Śledziewska, członkowie Porozumienia 15 października z Wielokulturowego Liceum Humanistycznego im. Jacka Kuronia
W ubiegły weekend ulicami Warszawy przeszedł marsz "oburzonych". Zorganizowało go Porozumienie 15 października, którego jesteście państwo członkami. Co państwa oburza?
Paweł Szczepura: Społeczeństwo straciło wpływ na politykę i gospodarkę. Władza należy do coraz węższej elity, która nie liczy się z interesami reszty. Rządzą nami instytucje finansowe i wielcy gracze giełdowi.
Czyli przeszkadza państwu kapitalizm.
P.S.: Na pewno przeszkadza nam jego forma skoncentrowanej międzynarodowej własności, w której obecnie występuje. Nie da się jej bronić w kontekście tego, co dzieje się w kraju i na świecie. Formuła się wyczerpała. Nie pasuje nam to, że trudno znaleźć pracę, a jeśli się ją znajduje, to często trzeba pracować w bardzo trudnych warunkach i za niską płacę.
Zofia Klein: Na umowach śmieciowych nie mamy zdolności kredytowej, a tym samym żadnej szansy, żeby kupić sobie mieszkanie. Taka praca nie da nam poczucia bezpieczeństwa finansowego oraz zabezpieczenia na przyszłość.
Kapitalizm się państwu nie podoba, a – jak pokazała historia – socjalizm też się nie sprawdził. Co w tej sytuacji proponujecie? Jakie w ogóle mają państwo poglądy?
P.S.: Pomiędzy obecnym neoliberalnym, rozregulowanym systemem i poststalinowskim socjalizmem jest jeszcze milion innych możliwości. Niestety, podobnie jak pani myśli całe społeczeństwo, nie potrafi sobie wyobrazić niczego innego poza opcjami, które już były. W naszym ruchu są osoby nastawione socjalistycznie, ale też socjaldemokratycznie albo opowiadające się za państwem opiekuńczym lub za mądrym liberalizmem, który będzie chronił konkurencję, a nie monopol.
Czy mają państwo konkretny plan działania?
Z.K.: Manifestacja była początkiem. Teraz będziemy się spotykać i dyskutować, w jaki sposób zorganizować naszą działalność.
P.S.: Nie jesteśmy profesorami, którzy mają program do wdrożenia. Po prostu chcemy mieć większy wpływ na kształt gospodarki i politykę. Gospodarka powinna być dla ludzi, a nie ludzie dla gospodarki.
Tymczasem uczą się państwo w liceum, w którym miesięczne czesne wynosi 800 złotych. Państwa rówieśnicy z małych miejscowości mogą jedynie pomarzyć o sytuacji, w której chodzą do takiej szkoły jak państwa i mają czas na to, żeby organizować marsze oburzonych.
P.S.: To jest propaganda taka sama, jaką słyszała Warszawa w marcu 1968 roku oraz Paryż czy Berlin w maju tamtego roku o bogatych studentach, którzy protestują. Jesteśmy klasą średnią. A to, że część naszych rodziców sobie radzi i przynajmniej jedno z nich ma etat, nie oznacza, że nie możemy się buntować.
Z.K.: Większość rodziców naszych szkolnych znajomych rezygnuje z innych wydatków po to, żeby oni mogli chodzić do takiej szkoły. Środowisko jest zróżnicowane, a 20 proc. uczniów w naszej szkole ma stypendia, czyli są zwolnieni z opłat. Ruch wykracza znacznie poza kilku uczniów z naszego liceum, tworzą go również inne środowiska i grupy społeczne, m.in. liczne studentki i studenci, organizacje lokatorów i pracowników.
Ale Wielokulturowe Liceum Humanistyczne im. Jacka Kuronia chyba wspiera państwa w dążeniach do zmiany systemu i popiera Porozumienie 15 października, które tworzycie?















