Rozmowa
W handlu nie ma kryzysu, można mówić tylko o spowolnieniu wzrostu
Jacek Roszyk, prezes zarządu sieci Żabka
Rz: Czy kryzys dotknął handel?
Jacek Roszyk: W naszej branży nie ma kryzysu, możemy tylko mówić o spowolnieniu wzrostu. Według danych GUS od stycznia do lipca wzrost sprzedaży wyniósł 10,5 proc., z kolei firma AC Nielsen podaje, że za ostatnie sześć miesięcy wzrost wyniósł około 7 proc. To niższe dynamiki niż rok temu, ale sytuacja i tak jest bardzo dobra.
Jak wyglądają wyniki Żabki?
Do sierpnia w porównaniu z 2008 r. sprzedaż netto wzrosła o niemal 20 proc. Jeśli wyłączymy z tego 135 otwartych w tym roku sklepów, wzrost wynosi 9 proc. Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego wyniku.
Spółka weszła też na nowy rynek i rozwija nową sieć Freshmarket?
To zupełnie inny sklep niż Żabka, jednak nadal w konwencji convenience – więcej dań gotowych, także ciepłych, oraz produktów świeżych. Uruchomiliśmy już pierwszy sklep, w tym roku będzie ich 15, a na przyszły rok planujemy 50 kolejnych. W tym formacie widać okazje do przejęć, jednak nadal taniej można rozwijać się, tworząc mowe sklepy, i ten model rozwoju wybieramy jako podstawowy.Pojawiły się informacje, że właściciel Żabki fundusz Penta Investments jest zainteresowany zakupem sieci 900 placówek, które chce sprzedać Kolporter.
Nie komentujemy planów fuduszu Penta Investments. Żabka Polska nie otrzymała oferty od Kolportera. Naszym zdaniem nie wszystkie saloniki spełniają nasze oczekiwania co do wielkości lokalizacji. Obecnie nie jesteśmy zainteresowani transakcją.
Jak idzie podbój rynku czeskiego, gdzie także rozwija się Żabka?
Mamy już 65 sklepów – zaczęliśmy w Pradze, działamy już też w Teplicach i Pilznie. Do końca roku będzie ich 100, w przyszłym roku planujemy podwojenie liczby sklepów. W formacie convenience jest znacznie mniejsza konkurencja niż w Polsce, naszym rywalem są w zasadzie tylko małe niezrzeszone sklepy, więc z nimi wygrywamy ofertą. Nie rywalizujemy z wielkimi sieciami, których pozycja w Czechach jest znacznie mocniejsza niż w Polsce, dziesięciu głównych graczy ma ok. 70 proc. udziałów rynkowych, gdy u nas ok. 30 proc.













