REKLAMA

Publicyści o wyborach

Platforma przestała być trendy

Igor Janke 03-10-2011, ostatnia aktualizacja 03-10-2011 01:37
źródło: __Archiwum__

PiS chciało pokazać: tak, Tusk jest może fajny, ale Polska dziś potrzebuje nie kogoś fajnego, lecz skutecznego. I ten przekaz działa na wyborców – zauważa publicysta „Rzeczpospolitej”

Niecały rok temu wydawało się, że PiS jest formacją, którą czeka już tylko zjazd w dół. Ostry zwrot w retoryce i działaniu dokonany przez Jarosława Kaczyńskiego po kampanii prezydenckiej oraz odejście dzisiejszych działaczy PJN wskazywały, że partia idzie do prawej ściany i tam chce już na zawsze się umiejscowić. Przewidywano, że zamknie się w wąskim, kilkunastuprocentowym elektoracie radiomaryjnym.

Tymczasem dziś Prawo i Sprawiedliwość znów jest na fali wznoszącej. Odbija centrum, staje się atrakcyjne dla młodych ludzi, a Jarosław Kaczyński jawi się jako poważny, odpowiedzialny, skuteczny przywódca. Prawdopodobieństwo wygrania wyborów przez PiS jest spore. Co się zatem stało?

Udana kampania PiS

Platforma po czterech latach słabych rządów zapracowała na to, by mieć znacznie silniejszego konkurenta. Można powiedzieć, że gdyby PiS działało rozsądniej przez ostatnie lata i wykorzystało wszystkie szanse, dziś byłoby niekwestionowanym liderem idącym po pełnię władzy. Niemniej trzeba przyznać, że obecna kampania wyborcza partii Kaczyńskiego jest bardzo dobrze przemyślana, konsekwentna i  trudna dla Platformy. Choć nieagresywna i pozbawiona fajerwerków, to jedna z lepszych kampanii ostatniego dwudziestolecia. Skomentuj ten tekst

Głównym problemem PiS był fakt, że Polacy, choć część z nich jest niezadowolona z obecnych rządów i poziomu życia, cały czas lubili Plaftormę.  Duża część umiarkowanych wyborców, o nie do końca sprecyzowanych poglądach, myślała: jak tu krytykować partię i jej premiera, który jest sympatyczny i tak dobrze przyjmowany w Europie? Narzekać można, ale na Kaczyńskiego. Na Tuska nie wypadało. Można by wyjść na oszołoma, a tego przecież nikt nie lubi.

Charakterystyczna była reakcja po ataku Zbigniewa Ziobry na polski rząd w Parlamencie Europejskim. Ukryta w dłoniach twarz Donalda Tuska pokazywana przez telewizyjne kamery oddawała to, co myślało wielu ludzi: „Co za wstyd!". Za rządów PiS krytyka za granicą spotykała się z aplauzem niektórych środowisk w kraju. Ale teraz jest inaczej. Ton wypowiedzi nadawany przez główne stacje telewizyjne, radiowe i „Wyborczą" odnosił skutek.

Jak żyć, panie premierze?

Tak było jeszcze późną wiosną. W ciągu zaledwie kilku miesięcy, wiele się zmieniło. Kampania wyborcza tak naprawdę zaczęła się od wizyty Jarosława Kaczyńskiego w sklepie spożywczym. Choć akcja na pierwszy rzut oka była niezbyt udana i raziła teatralnością, efekt został osiągnięty: zaczęto mówić o wysokich cenach.

W lipcu, w radiu tysiące razy wyemitowano spoty, w których tzw. zwykli ludzie opowiadali, jak ciężko im się żyje, zwracając się zdesperowanym głosem: „Panie premierze, słyszy mnie pan?". I kończyli: „Proszę mi nie mówić, że nie mam prawa pana krytykować". Kampania przeszła niemal niezauważona przez media, ale była  intensywna. Wysłuchały jej miliony Polaków. Jej celem było „odblokowanie" ludzi, by się nie wstydzili – choćby w rozmowach ze znajomymi – krytykować rząd. Po miesiącu o dziesięć punktów procentowych podskoczyła liczba ankietowanych, którzy w sondażach deklarowali się jako „niezdecydowani". Nie mówili, że chcą głosować na PiS, ale nie mówili też, że wybierają Platformę.

Potem, jak manna z nieba, PiS-owi spadł „Paprykarz" Stanisław Kowalczyk, który podczas transmitowanej na żywo w telewizjach wizyty Donalda Tuska zaczepił go i zapytał dramatycznie: „Jak żyć, panie premierze?".

„Paprykarz" stał się stymulatorem antyrządowej kampanii. Kowalczyk, szybko ściągnięty na pisowskie wiece, pierwszy pokazał, że publicznie można krytykować ulubionego szefa rządu. Co ważne, nie wyglądał obciachowo ani radiomaryjnie. To normalny, wygadany przedsiębiorca rolny. Łatwo było się z nim identyfikować.

Następni byli kibice, którzy antyrządowe demonstracje organizowali wszędzie, gdzie tylko pojawił się Donald Tusk. Wkrótce zniechęcenie do Platformy albo przynajmniej do agresywnego ataku na PiS zaczęli wyrażać celebryci. A to Kazik Staszewski powiedział, że Lech Kaczyński nie był zły, a to Muniek Staszczyk oświadczył, że z tym szewstwem antypisowskim to była przesada. Nie było to poparcie, ale odblokowanie drzwi, które wydawały się zamknięte na amen.

Poprzednia
1 2 3

Przeczytaj więcej o:  PO, PiS, kampania wyborcza, wybory parlamentarne 2011

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Ziemkiewicz: Platforma wygrywa, demokracja przegrywa

Pod jakimkolwiek względem porównamy partię Tuska z partiami zachodnimi, stwierdzić musimy, iż z demokratyczną normalnością nie ma ona nic wspólnego >>