REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Kultura » Pro i kontra

Pro i kontra

Legenda wciąż intryguje

Jacek Marczyński, Rafał Świątek 04-02-2012, ostatnia aktualizacja 04-02-2012 08:36
33-letnia Michelle Williams za rolę Marilyn Monroe otrzymała już Złoty Glob, teraz ma szansę na Oscara
źródło: BEST FILM
33-letnia Michelle Williams za rolę Marilyn Monroe otrzymała już Złoty Glob, teraz ma szansę na Oscara
źródło: BEST FILM
"Mój tydzień z Marilyn"
źródło: BEST FILM
"Mój tydzień z Marilyn"

„Mój tydzień z Marilyn”: film o ważnych sprawach w atrakcyjnej formie czy jedynie powtórka znanych banałów

Zmysłowy urok

Pro - Jacek Marczyński

Tłem dla perfekcyjnie opowiedzianej historii w filmie „Mój tydzień z Marilyn" jest świetnie uchwycony przełomowy moment w dziejach XX-wiecznej kultury. Jest rok 1956, w Londynie dochodzi do spotkania Marilyn Monroe i wielkiego Laurence'a Oliviera. Razem mają zagrać w filmie, który dziś znamy pod tytułem „Książę i aktoreczka". Zobacz fotosy z filmu

Widz lubi zakulisowe historie z życia sław. Podstawą scenariusza są zaś wspomnienia świadka zdarzeń, asystenta reżysera, Colina Clarka. Nie wiadomo, czy przeżył on również intymny tydzień z MM, ale to mało istotne. Filmu „Mój tydzień z Marilyn" nie należy zresztą traktować jako cukierkowej love story, jest w nim przede wszystkim zderzenie dwóch światów, z których ten pozornie gorszy okazuje się znacznie bardziej atrakcyjny.

W połowie XX w. Anglia była ostoją kulturowych tradycji. Uosabiał je właśnie obdarzony szlacheckim tytułem Laurence Olivier, aktor o perfekcyjnym warsztacie, który i poza sceną porozumiewał się z otoczeniem tekstami z Szekspira. W tym kraju liczyło się staranne wykształcenie, rodzinne korzenie oraz dobre koneksje.

Do Anglii zza oceanu dociera już jednak rock and roll, a w ślad za nim Marilyn Monroe – symbol nowej kultury dla mas. Jej odbiorcy nie muszą mieć dyplomu z Eton. Bywa prosta, by nie powiedzieć prostacka, ale porywa miliony, a jej siłą jest żywiołowość. Pokazuje uroki seksu i przede wszystkim zrywa z konwenansami, które Anglików krępują od stuleci.

Laurence Olivier miał wszelkie atuty, by na planie zdominować partnerkę. Swą rolę przemyślał w najdrobniejszych szczegółach, starannie więc czerni brwi, a wypowiadanym słowom nadaje zabawny akcent. W porównaniu z nim ona, niemogąca zapamiętać prostych zdań roli, to po prostu amatorka. Ale i Laurence, patrząc z uznaniem na własne odbicie w lustrze, zaczyna rozumieć, że brakuje mu naturalności, dzięki której na ekranie istnieje tylko Marilyn Monroe, a on pozostaje w jej cieniu.

Dwie świetne kreacje stworzyli Michelle Williams (Marilyn) i Kenneth Branagh (Olivier). Oboje zasłużenie są nominowani do Oscara, ona już otrzymała Zloty Glob. W tle są również: Julia Ormond jako znerwicowana Vivien Leigh i jak zawsze niezawodna Judi Dench, która wcieliła się w inną aktorską sławę tamtych czasów, Sybil Thorndike.

Opowieść została tak poprowadzona, by widz był po  stronie Marilyn. To nie stronniczość realizatorów – pół wieku po tych zdarzeniach filmy z wielkimi szekspirowskimi kreacjami Oliviera leżą przecież w archiwach, a legenda Marilyn trwa.

Kopia bez seksapilu

Kontra - Rafał Świątek

„Mój tydzień z Marilyn" Simona Curtisa jest błahą komedią romantyczną powielającą stereotypowe wyobrażenie o Monroe. Na planie filmu „Książę i aktoreczka", którego kulisy powstania reżyser przed nami odkrywa, doszło do spotkania nie dwóch, lecz czterech fascynujących osobowości. Marilyn przyjechała do Londynu, licząc, że u boku sir Laurence'a Oliviera będzie mogła poczuć się jak prawdziwa aktorka, a nie tylko przedmiot pożądania. Jednak Olivier chciał głównie udowodnić swoją wyższość nad hollywoodzką gwiazdą, a przy okazji zakosztować choć trochę sławy, która była udziałem Marilyn.

Ich starcie obserwowali z boku: mąż Monroe, wybitny dramaturg Arthur Miller (Dougray Scott) i żona Oliviera, starzejąca się Vivien Leigh (Julia Ormond). Miller miał dość zmiennych nastrojów małżonki, atmosfery osaczenia przez dziennikarzy i fanów. Popularność Marilyn go przyduszała. Tymczasem Leigh coraz lepiej rozumiała, że traci Oliviera, który m.in. brutalnie jej uświadomił, że nie zagra w „Księciu i aktoreczce" ze względu na wiek.

Z tego splotu zawiedzionych ambicji oraz zbytnio rozbudzonych nadziei mogła powstać pasjonująca opowieść o wojnie nieprzystających do siebie światów i charakterów. Słowem, reżyser miał w ręku materiał na znakomity dramat lub gorzką komedię.

Poprzednia
1 2

Przeczytaj więcej o:  Arthur Miller, Colin Clark, Kenneth Branagh, Książę i aktoreczka, Laurence Olivier, Marylin Monroe, Michelle Williams, Mój tydzień z Marylin, Vivien Leigh, filmy z Marylin Monroe, jacek marczyński, pro i kontra, rafał świątek

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

Komentarze

Dodaj komentarz

Wypowiadasz się teraz jako niezalogowany Załóż konto|Zaloguj się

Pozostało znaków: 2500

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

"Rzeź": film mądry czy błahy

Roman Polański zekranizował popularną sztukę Yasminy Rezy „Bóg mordu". Efekt – od piątku w polskich kinach. Film oceniają Barbara Hollender i Małgorzata Piwowar >>