Za zmiany klimatu zapłacą najbiedniejsi

aktualizacja: 27.11.2007, 00:14
Foto: Rzeczpospolita

Przybędzie na Ziemi głodnych i chorych, żyjących na granicy egzystencji – przewidują specjaliści Programu Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju

Skutki globalnego ocieplenia najdotkliwiej odczują ubodzy mieszkańcy naszej planety. Ludzkość będzie musiała zadbać nie tylko o ich łagodzenie, ale i przystosowanie się do zmian. Nie obejdzie się przy tym bez międzynarodowej współpracy – to wnioski, jakie płyną z ogłoszonego dzisiaj raportu Programu Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju (UNDP) „Przeciw zmianom klimatycznym: solidarność w podzielonym świecie”.
Jak wynika z tej lektury, kraje bogate powinny obniżyć emisję gazów cieplarnianych do 2050 roku aż o 80 proc. (w porównaniu z poziomem z 1990 roku). Kraje rozwijające się zaś – o 20 proc. W przeciwnym razie temperatura wzrośnie o 4 stopnie Celsjusza, a mieszkańców Ziemi czeka katastrofa. – Zmiana klimatu stanowi zagrożenie dla całej ludzkości – komentuje Kemal Dervis, kierujący UNDP. – Ale to najbiedniejsi, którzy w najmniejszym stopniu są odpowiedzialni za zaciągnięty przez człowieka ekologiczny dług, ucierpią najszybciej i najbardziej.
W wyniku podniesienia się poziomu mórz o jeden metr, miejsce zamieszkania będzie musiało zmienić ok. 332 mln mieszkańców biednych regionów, m.in. Wietnamczyków czy Egipcjan. Tragiczne konsekwencje może przynieść nasilenie się ekstremalnych zjawisk pogodowych, tj. okresów suszy czy tajfunów. Nastąpi spadek produkcji rolnej. Aż o 600 mln zwiększy się liczba ludzi cierpiących głód. Zmiany klimatyczne ograniczą dostęp do wody pitnej, co dotknie blisko2 mld osób. Dodatkowo rozszerzą się granice występowania groźnych chorób, np. malarii, którą zagrożonych będzie 400 mln ludzi więcej niż dotąd.
Zjawiska te będą miały charakter nieodwracalny i globalny. Mimo że – jak podkreślą autorzy raportu – odpowiedzialność krajów bogatych i biednych jest zróżnicowana. Pozostawiają one po sobie inny „ślad ekologiczny”. Co to oznacza? Wielka Brytania emituje więcej dwutlenku węgla niż Egipt, Nigeria, Pakistan i Wietnam razem wzięte. Nie bez winy jest i Polska. Stanowiąc 0,6 proc. populacji globu, emitujemy do atmosfery 1,1 proc. produkcji dwutlenku węgla. Gdyby każdy mieszkaniec krajów rozwijających się pozostawił po sobie taki sam „ślad ekologiczny” jak przeciętny mieszkaniec USA czy Kanady, potrzebowalibyśmy aż dziewięciu planet, by zaabsorbować całą ilość wytworzonego dwutlenku węgla.
– Pracując razem, możemy wygrać bitwę z globalnym ociepleniem – przekonuje Kevin Watkins, główny autor raportu. – Pozbycie się podobnej możliwości oznaczać będzie moralną i polityczną porażkę, bez precedensu w historii ludzkości.
Słowa te zostały wypowiedziane w kontekście zbliżającej się konferencji ONZ poświęconej zmianom klimatu, która na początku grudnia odbędzie się na Bali. Wnioski płynące z raportu UNDP zapewne staną się tam przedmiotem gorącej dyskusji. Dokument zawiera bowiem wiele argumentów i propozycje rozwiązań. Autorzy radzą m.in. wprowadzenie nowej polityki cenowej węgla poprzez opodatkowanie, wspieranie rozwiązań dotyczących energii odnawialnej czy łagodzenie skutków zmian klimatycznych i przystosowanie się do nich.
Dotąd w ramach wielostronnej współpracy przeznaczono na ten ostatni cel zaledwie 26 mln dolarów. Dokładnie tyle, ile wynosi tygodniowy budżet Wielkiej Brytanii na walkę ze skutkami powodzi.
Program Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju (ang. UNDP) jest organem pomocniczym ONZ powstałym w 1965 roku. Co roku publikuje swój raport na temat zmian społecznych. Dokument zawiera m.in. wskaźnik rozwoju społecznego – ranking 177 państw świata. Powstaje on na podstawie danych dotyczących dochodu na mieszkańca, długości życia czy poziomu edukacji. Pierwsze miejsce w tegorocznym raporcie zatytułowanym „Przeciw zmianom klimatycznym: solidarność w podzielonym świecie” zajęła Islandia. Polska znalazła się na 37. pozycji, za Czechami i Węgrami, a przed Estonią, Słowacją i Litwą. Jak wynika z raportu, na świecie wciąż ponad miliard ludzi żyje za mniej niż jednego dolara dziennie. Co trzecie dziecko w najmniej rozwiniętych krajach cierpi na niedowagę lub zahamowanie rozwoju fizycznego. Ponad 80 proc. światowej populacji żyje w krajach, w których zwiększa się rozdźwięk pomiędzy najbogatszymi i najbiedniejszymi. Tylko 32 kraje podjęły działania związane z obniżeniem śmiertelności wśród dzieci.
Ponad miliard ludzi żyje za mniej niż dolara dziennie
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Business Communication. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Business Communication lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE